Alfred Hitchcock - bez cienia wątpliwości: mistrz

 
O Hitchcocku (1899-1980) napisano już wiele i nic oryginalnego na pewno nie wymyślę. Był on niekwestionowanym mistrzem thrillera, potrafiącym przyciągnąć uwagę widza ciekawymi opowieściami o zwykłych ludziach, którzy znaleźli się w niezwykłej sytuacji. Scenariusze były dla niego pretekstem do tworzenia trzymających w napięciu scen i efektownych kulminacji. W jego filmach można znaleźć humor, wątki miłosne oraz ciekawe obserwacje psychologiczne i społeczne, przede wszystkim jednak tajemnicze morderstwa i próby wykrycia sprawcy.

Najlepsze filmy Hitchcocka zawdzięczają powodzenie świetnym aktorom. Do jego ulubionych należeli: Cary Grant (Podejrzenie, Osławiona, Złodziej w hotelu, Północ północny zachód), James Stewart (Sznur, Okno na podwórze, Człowiek który wiedział za dużo, Zawrót głowy) oraz Grace Kelly (M jak morderstwo, Okno na podwórze, Złodziej w hotelu). Współscenarzystkami filmów Hitchcocka były: jego żona Alma Reville (m.in. Podejrzenie i Cień wątpliwości) oraz jego sekretarka Joan Harrison (m.in. Rebeka, Podejrzenie i Sabotażysta). Filmy Hitchcocka nie byłyby takie same, gdyby nie współpraca z operatorem Robertem Burksem przy 12 filmach i kompozytorem Bernardem Herrmannem przy 8 filmach - ważne jest też to, że obaj pracowali z Hitchcockiem w najlepszym okresie jego twórczości (lata 50. i początek lat 60.).

Poniżej opiszę krótko 24 filmy Hitchcocka, czyli wszystkie te, które mi się podobały. Podzieliłem je na trzy grupy: arcydzieła, filmy bardzo dobre i "zaledwie" dobre. W każdej z tych grup filmy są wymienione w kolejności chronologicznej.

Scena z filmu Cień wątpliwości (na zdj. w śr. Teresa Wright)

ARCYDZIEŁA

Cień wątpliwości / W cieniu podejrzenia
(Shadow of a Doubt, 1943)
Dziewczyna zafascynowana swoim wujkiem nie chce wierzyć, że jest on seryjnym mordercą, ukrywającym się po ostatniej zbrodni. Stopniowo znajduje jednak dowody jego winy. Morderca próbuje się jej pozbyć w świetnie zainscenizowanej scenie finałowej na dworcu kolejowym. Ludzie, o których mówimy w samych superlatywach nie zawsze są tacy nieskazitelni - mogą mieć coś na sumieniu, a my powinniśmy ich bacznie obserwować, by nie dać się nabrać. Teresa Wright i Joseph Cotten w inteligentnym studium charakterów. Źródłem napięcia jest kontrast pomiędzy spokojną prowincją i wkraczającym w jej świat mordercą. Znany z eksperymentów Hitchcock w Cieniu wątpliwości zrezygnował z eksperymentowania, skupiając się na rozbudowaniu postaci, co jeszcze bardziej zwiększyło napięcie i podsycało atmosferę ciągłego zagrożenia i niepewności.

Okno na podwórze
(Rear Window, 1954)
Unieruchomiony po wypadku fotoreporter podgląda ludzi z okna swojego mieszkania i w pewnym momencie zaczyna podejrzewać, że jego sąsiad z naprzeciwka zabił swoją żonę. W sprawę wtajemnicza swoją dziewczynę Lisę, przez co oboje wpadają w tarapaty. Zdecydowanie najlepszy film Hitchcocka z misternie skonstruowaną intrygą i mistrzowsko zrealizowanymi scenami (np. przeszukiwanie mieszkania mordercy przez Lisę oraz finałowa konfrontacja z mordercą). Kontrowersyjny pomysł z podglądaniem sąsiadów mógł być przedstawiony na różne sposoby. Alfred Hitchcock wybrał najlepszy z nich - powstał thriller z inteligentnie budowanym napięciem, będący adaptacją opowiadania Cornella Woolricha It Had to Be Murder. Świetne kreacje aktorskie stworzyli w nim James Stewart i Grace Kelly. Tylko trochę trudno uwierzyć w to, że w Ameryce mało kto stosuje firanki, zasłony lub żaluzje.

Zawrót głowy (Vertigo, 1958)
Oryginalna czołówka Saula Bassa w rytm niepokojącej muzyki Bernarda Herrmanna sugerują, że mamy do czynienia z dziełem niezwykłym. I taki właśnie jest cały film. Niepokojący, oniryczny thriller mimo nieprawdopodobnej (odrealnionej) fabuły wciąga i zapada w pamięć. James Stewart jako cierpiący na lęk wysokości były policjant, a obecnie detektyw, który popada w obsesję z powodu tajemniczej kobiety oraz Kim Novak w „podwójnej” roli, tworzą przekonujące portrety psychologiczne ludzi, którzy zakochują się, ale ich związek skazany jest na niepowodzenie. Ten film to opowieść o niespełnionej miłości, o pokonywaniu słabości oraz o tajemniczej zbrodni, która wkracza w życie zwykłych ludzi. Sporo innowacji technicznych, mistrzowsko nakręcone sceny, intrygująca fabuła, dość oryginalne rozwiązanie intrygi w finale sprawiają, że ten niezwykły film ogląda się świetnie, mimo wolno toczącej się akcji. Jednak zabrakło finałowej rozgrywki z mordercą, co sugeruje, że mógł on uniknąć kary.

Północ, północny zachód (North by Northwest, 1959)
Klasyczny motyw człowieka wplątanego w intrygę szpiegowską tutaj został doprowadzony do perfekcji i powstał jeden z najlepszych thrillerów szpiegowskich w historii kina. Już pomysłowo zrobiona czołówka Saula Bassa i pasująca do niej muzyka Bernarda Herrmanna świetnie wprowadzają w klimat, a w pierwszej scenie filmu można zauważyć Alfreda Hitchcocka w krótkim epizodzie. Film nie jest pozbawiony ironicznego humoru ze względu na udział aktora komediowego Cary'ego Granta. Zawiera dwie trzymające w napięciu sceny: samolot atakujący głównego bohatera i finał na górze Rushmore. W pamięć zapadają także: morderstwo w budynku ONZ, licytacja pewnej figurki, sekwencja, w której pudełko zapałek symbolizuje zagrożenie oraz alegoryczny wjazd pociągu do tunelu w finale. Fabuła skonstruowana jest precyzyjnie i trzyma w napięciu, chociaż zachowanie bohaterów pozostawia czasem wiele do życzenia, np. w scenie morderstwa w budynku ONZ główny bohater wyciąga nóż z pleców ofiary i ustawia się do obiektywów aparatów, jakby chciał zostać oskarżony o zbrodnię. Ale w takich zaskakujących sytuacjach ludzie zachowują się czasem bezmyślnie.

Psychoza (Psycho, 1960)
Mroczny, pełen grozy i napięcia thriller psychologiczny, który do historii kina wprowadził oryginalną postać psychopaty - Normana Batesa. Kultowa, często cytowana scena morderstwa pod prysznicem i klimatyczna, mroczna muzyka Bernarda Herrmanna, która świetnie brzmi zarówno w oryginalnej czołówce autorstwa Saula Bassa, jak również w scenie wspomnianego morderstwa. Hitchcock podobno nie chciał muzyki w tej scenie, ale jak usłyszał partyturę Herrmanna, zmienił zdanie. Wykonany z artyzmem i precyzją dreszczowiec o zaburzeniach psychicznych i zgubnej fascynacji prowadzącej do zbrodni. Omawiając ten film nie sposób zapomnieć o doskonałych kreacjach aktorskich Anthony'ego Perkinsa w roli Normana Batesa i Janet Leigh w roli jego ofiary.

Ptaki (The Birds, 1963)
Hitchcock, który uważał, że największe zło tkwi w człowieku, tym razem zrealizował dreszczowiec o krwiożerczych ptakach atakujących małe miasteczko. Film zaczynający się niewinnie przeradza się w koszmar. Rozpoczyna się ucieczka, bo jak tu walczyć ze stadem ptaków. I napięcie wynika właśnie stąd, że sytuacja wydaje się bez wyjścia, bohaterowie są w pułapce. Mistrzowska jest scena, w której główna bohaterka czeka przed szkołą na ławce, a za nią zbiera się coraz więcej ptaków. Świetne są też nowatorskie, jak na tamte lata, efekty specjalne oraz pomysł, aby w filmie nie było muzyki. Hitchcock udowodnił, że dobry reżyser to nawet z bzdurnej fabuły potrafi zrobić interesujący film.

Szał (Frenzy, 1972)
Ostatnie wybitne osiągnięcie Hitcha, który wykorzystując swoje ulubione motywy przenosi akcję do Londynu, przypominając że stolica Wielkiej Brytanii to miejsce pełne tajemniczych zagadek, psychopatycznych morderców i antypatycznych osobników. Arogancki cham, seksualny dewiant i nadzwyczaj spokojny policjant to główne postacie tego thrillera, zaś intryga skupia się na brutalnych morderstwach kobiet, zaś narzędziem zbrodni jest krawat czyli coś co chyba każdy mężczyzna posiada w swojej szafie. Scena zabójstwa za pomocą tego przedmiotu wzbudza odpowiednie emocje, nie brakuje też makabrycznego humoru i niedopowiedzeń (jak fragment, w którym kamera oddala się od miejsca, do którego morderca prowadzi swoją kolejną ofiarę). 

Th. Ritter, J. Stewart i G. Kelly w Oknie na podwórze

FILMY BARDZO DOBRE

39 kroków (The 39 Steps, 1935)
Pierwszy duży sukces Hitchcocka oraz film, w którym reżyser po wielu poszukiwaniach wreszcie znalazł drogę, którą podążył. Tą drogą jest opowieść o człowieku niesłusznie oskarżonym o morderstwo i wplątanym w aferę szpiegowską. Do tego tematu Hitchcock jeszcze kilkakrotnie powróci z lepszym lub gorszym skutkiem. Bardzo udany film szpiegowski z dobrym aktorstwem odtwórców głównych ról (Madeleine Carroll i Robert Donat), nawiązujący trochę do popularnych wówczas „screwball comedies” (motyw ze skutym kajdankami „małżeństwem”).

Starsza pani znika / Dama zniknęła (The Lady Vanishes, 1938)
Pełna ironicznego, brytyjskiego humoru i galerii ciekawych postaci, także drugoplanowych, opowieść o pewnej starszej damie, która znika w tajemniczych okolicznościach w pociągu. Poszukiwania prowadzi sympatyczna para głównych bohaterów, którzy odkrywają spisek. Lekka, sprawnie zrealizowana komedia szpiegowska z ciekawie poprowadzoną intrygą. W rolach głównych młodzi aktorzy, zaczynający wówczas karierę - Margaret Lockwood i Michael Redgrave. Jeden z pierwszych filmów, świetnie wykorzystujących motyw odcięcia i zamkniętą przestrzeń pociągu.

Trema (Stage Fright, 1950)
Zrealizowany w Anglii thriller kryminalny, w którym Hitchcock w oryginalny sposób korzysta z retrospekcji. Jak zawodowy pokerzysta doskonale blefuje, lecz sukcesu tym razem nie odniósł. Ówczesna publiczność była już wprawdzie gotowa na nieszablonowe pomysły reżysera, który przecież w latach 40. nakręcił mnóstwo eksperymentalnych filmów, ale ten akurat nie spotkał się z uznaniem i został szybko zapomniany. Trema to udane ćwiczenie stylistyczne, a także interesujący kryminał z gwiazdami kina w rolach głównych: Marleną Dietrich i nagrodzoną w 1949 roku Oscarem Jane Wyman. Film o aktorstwie i teatrze, które zostały ukazane w taki sposób, aby zaakcentować zakłamanie i bufonadę społeczeństwa.

Wyznaję (I Confess, 1953)
Już na samym początku widzimy ofiarę morderstwa, a w scenie kolejnej morderca przyznaje się do tego czynu. Robi to jednak nie w komisariacie policji, tylko w konfesjonale. Tym samym stawia on księdza w niezręcznej sytuacji. Z jednej strony widz zadaje sobie pytanie - na ile winny jest ksiądz, który ukrywa tożsamość mordercy? Z drugiej strony jest inne pytanie - co to za ksiądz, który zdradza tajemnicę spowiedzi? Takie problemy moralne i walka wewnętrzna głównego bohatera to pierwszoplanowe tematy tego filmu. Wiemy kto jest mordercą i znając inne filmy Hitchcocka domyślamy się, że przestępca w końcu zostanie zdemaskowany. Najciekawsze jest w filmie to, jak postąpi główny bohater, do czego doprowadzi go ta absurdalna sytuacja. A sprawy zaczynają się jeszcze bardziej komplikować, kiedy ksiądz zostanie oskarżony o morderstwo. Film trzyma w napięciu, zakończenie jest bardzo dobre, aktorstwo niezłe, chociaż od Montgomery'ego Clifta bardziej przekonujący są Anne Baxter i Karl Malden. Hitchcock zastosował w filmie retrospekcje, które pod względem fabularnym wydawały się niezbędne, ale niestety zamiast odkrywać jakąś tajemnicę przynudzają. Czasami ma się wrażenie, że film sztucznie wydłużono po to, by trwał ponad 90 minut, czyli dłużej niż filmy klasy B. Nie brakuje nawet wątku miłosnego ... z księdzem w roli głównej.

M jak morderstwo (Dial M for Murder, 1954)
Kameralna opowieść rozgrywająca się w jednym pomieszczeniu, zrealizowana techniką trójwymiarową. Mężczyzna wynajmuje człowieka, aby zabił jego żonę. Kobieta jednak w obronie własnej zabija niedoszłego mordercę i wpada w sieć, z której trudno się jej wyplątać. Scena „morderstwa” za pomocą nożyczek jest świetnie zrealizowana. Próby dojścia do prawdy i rozwiązanie intrygi też nie rozczarowują. Mimo że widz wie od początku, kto jest sprawcą całego zamieszania, do końca ogląda się z zainteresowaniem. Duża w tym zasługa aktorów: Grace Kelly i Raya Millanda. Warto też zwrócić uwagę na ciekawą symbolikę (motyw klucza oraz nożyczki jako narzędzie zbrodni).

Złodziej w hotelu (To Catch a Thief, 1955)
Ten film niczym szczególnym się nie wyróżnia, ale piękna warstwa wizualna oraz urocza Grace Kelly i jej zabawne relacje z Cary'm Grantem sprawiają, że trudno oderwać wzrok od ekranu. Dużym plusem jest też dla mnie to, że nie udało mi się przewidzieć, kto jest sprawcą włamań, o które podejrzewany jest główny bohater. Piękna sceneria Lazurowego Wybrzeża, pasująca do romantycznych historii miłosnych, została przez Hitchcocka wykorzystana do kryminalnej, ale lekkiej i zabawnej, opowieści o prowadzonym na własną rękę śledztwie. To śledztwo dotyczy kradzieży, a nie morderstw, zaś kolorowe zdjęcia i urocze miejsce akcji (Riwiera Francuska) zdają się sugerować, że to przede wszystkim rozrywka, a nie mroczna opowieść o zbrodni.

Niewłaściwy człowiek / Pomyłka (The Wrong Man, 1956)
Jeden z wielu dowodów na to, że życie pisze najlepsze scenariusze. Na początku filmu, jeszcze przed czołówką, jest prolog, w którym sam Hitchcock mówi, że jest to film oparty na faktach i jest to film zupełnie inny od jego poprzednich kryminałów. Faktycznie, mimo że opowiada o człowieku oskarżonym o przestępstwo, którego nie popełnił, to jednak historię przedstawia inaczej, nie ma tu scen morderstw, główny bohater nie rozwiązuje sam zagadki, są też niedopowiedzenia, sugerujące, że jest on jednak winny. I choć w końcówce wychodzi na prostą, dzięki przypadkowemu zbiegowi okoliczności, to i tak film wygląda na bardzo prawdziwy, realistyczny. Hitchcock nakręcił film skromnymi środkami, nie rezygnując jednak z eksperymentów - w kilku ujęciach da się zauważyć ciekawą pracę kamery. Sceny, w których bohaterowi pobierane są odciski palców, kiedy zakładane mu są kajdanki, albo jak jest prowadzony do celi, pokazane są jako ogromne przeżycie człowieka, dla którego dotychczas największym problemem był brak pieniędzy. Vera Miles wiarygodna w roli żony, popadającej stopniowo w chorobę psychiczną, Henry Fonda wypadł trochę sztywno, jakby nie wiedział, co się wokół niego dzieje. Pewnie dlatego z Hitchcockiem pracował tylko ten jeden raz.

James Stewart w Zawrocie głowy

FILMY DOBRE

Oberża na pustkowiu (Jamaica Inn, 1939)
Film, z którego Hitchcock jest najmniej zadowolony, gdyż jego głównym twórcą jest Charles Laughton, który miał decydujące zdanie dotyczące scenariusza i obsady. W istocie jest to produkcja, która może rozczarować wielbicieli twórczości Hitchcocka, aczkolwiek jest to godny uwagi film przygodowy z dobrze wykreowaną atmosferą posępnej i niebezpiecznej Kornwalii. Opowieść o złoczyńcach, którzy grabią i zatapiają okręty oraz zabijają marynarzy i zabierają im cenne towary. Młody oficer tajnej policji wraz z przybyłą do Kornwalii Irlandką próbują ukrócić działalność przestępców. Ale najgroźniejszy okazuje się zagrany przez Laughtona szalony arystokrata, który dorobił się majątku na zuchwałych zbrodniach popełnianych na niespodziewających się zagrożenia żeglarzach. Pierwszą główną rolę zagrała tu Maureen O'Hara, lecz dopiero dzięki filmom Johna Forda odniosła prawdziwy sukces. Film słusznie zapomniany, choć mający pewien angielski urok.

Rebeka (Rebecca, 1940)
Pierwszy amerykański film Hitchcocka to mroczny i stylowy melodramat gotycki z pewną tajemnicą z przeszłości na pierwszym planie. Historia opowiedziana w filmie jest interesująca, ciekawą bohaterką jest tytułowa Rebeka, która mimo że nie jest pokazana na ekranie, czuć jej obecność niemal w każdej scenie. Trochę szkoda, że zrezygnowano z retrospekcji z udziałem Rebeki, ale z drugiej strony dzięki temu ta postać jest bardziej tajemnicza i intrygująca, a chyba o to chodziło reżyserowi. Aktorstwo, jak również sam film są na dobrym poziomie, mimo że momentami zdarzają się sceny „przegadane”.

Podejrzenie (Suspicion, 1941)
Kobieta, która boi się zostać starą panną, po krótkiej znajomości poślubia pewnego faceta. Nie zna go do końca i w pewnym momencie zaczyna podejrzewać, że mąż chce ją zabić. Cary Grant po raz pierwszy zagrał u Hitchcocka w tym właśnie filmie. Nagrodzona Oscarem Joan Fontaine mnie jakoś nie przekonała, za to Cary Grant jest odpowiednio tajemniczy i jego zachowanie wskazuje, że może on być mordercą. Hitchcock i jego scenarzyści wprowadzają wiele niejednoznacznych sytuacji, powodując u widzów niepokój i niepewność. Zakończenie rozwiewa wątpliwości, ale trochę też rozczarowuje.

Sabotażysta (Saboteur, 1942)
Młody człowiek oskarżony o sabotaż próbuje z pomocą kobiety dowieść swojej niewinności. Poszukiwania prowadzą do efektownej kulminacji na Statui Wolności. Film z początku wciąga, ale z czasem traci tempo. Zawierający elementy kina przygodowego film z nie do końca przemyślanym scenariuszem. Na Polonii 1 ten film pokazywany był pod tytułem Tajny agent. Jest to zaskakujące, ponieważ pod takim samym polskim tytułem znane są jeszcze dwa inne filmy Hitchcocka, oba z 1936 roku: pierwszy to Secret Agent, którego polskie tytuły to Tajny agent i Bałkany, a drugi film to Sabotage, znany zarówno jako Sabotaż jak i Tajny agent, ponieważ jest to ekranizacja powieści The Secret Agent Josepha Conrada.

Osławiona (Notorious, 1946)
Melodramat szpiegowski z Cary'm Grantem oraz Ingrid Bergman w roli kobiety-szpiega, która przenika do organizacji nazistowskiej i odkrywa butelki płynnego uranu potrzebnego do wytworzenia bomby. Ten film to przede wszystkim historia miłosna w melodramatycznym stylu (dwóch mężczyzn i jedna kobieta). Mężczyzna, który najpierw odrzuca kobietę ze względu na niechlubną przeszłość jej ojca, w ostatniej chwili uratuje ją jednak przed grożącym jej niebezpieczeństwem. Połączenie melodramatu z filmem szpiegowskim było ryzykownym eksperymentem i moim zdaniem pozostał niedosyt, chociaż film na pewno nie ma wyraźnych wad. Tytułowa osławiona to kobieta ciesząca się złą sławą, a film jak najbardziej zaliczany jest do ambitnych klasyków. Mnie nie zachwycił, jest po prostu dobry, ale bez rewelacji.

Sznur (Rope, 1948)
Pierwszy barwny film Hitchcocka i jego najbardziej eksperymentalne dzieło. Także pierwsza współpraca reżysera z Jamesem Stewartem. Aktor wcielił się w postać profesora, którego dwaj studenci popełnili morderstwo. Film, rozgrywający się w czasie rzeczywistym, wygląda jakby powstał w jednym długim ujęciu. W rzeczywistości składa się z kilku długich ujęć, a ich montaż jest niezauważalny, np. kiedy kamera najeżdża na plecy aktora lub na otwierane wieko skrzyni, wtedy następuje zmiana ujęcia. Ale te eksperymenty techniczne i wizualne nie powinny przyćmić bardzo ciekawie opowiedzianej historii o morderstwie doskonałym.

Poniżej zwrotnika Koziorożca (Under Capricorn, 1949)
Nakręcony w Anglii i USA, lecz rozgrywający się w Australii (stąd tytułowy zwrotnik Koziorożca), melodramat kostiumowy wyróżniający się dopieszczoną stroną wizualną. To drugi barwny film Hitchcocka, stylowo fotografowany przez Jacka Cardiffa (przy pomocy Natalie Kalmus, ważnej persony w spółce Technicolor). Opowieść o miłosnym trójkącie: bogatym właścicielu ziemskim, jego żonie i przybyszu z Irlandii. W tle motyw uprzedzeń klasowych, które doprowadzają do problemów z psychiką, kryzysu w małżeństwie, upadku rodziny. Kino gadane, ale i malarskie, dobrze obsadzone (oprócz Ingrid Bergman wyróżnia się Margaret Leighton). Dzieło niedoceniane nawet przez samego Hitchcocka, a przez to dziś już niemal kompletnie zapomniane.

Nieznajomi z pociągu (Strangers on a Train, 1951)
Utalentowany tenisista poznaje w pociągu szaleńca, przez którego wplątuje się w morderstwo. W roli szaleńca i mordercy Robert Walker, dla którego była to jedna z ostatnich ról (aktor zmarł w 1951 roku), reszta obsady wypadła przeciętnie. Kryminał z ciekawą intrygą, zaczerpniętą z powieści Patricii Highsmith i adaptowaną m.in. przez Raymonda Chandlera. Pierwsza połowa filmu jest całkiem niezła: ciekawa scena wprowadzenia głównych bohaterów, ich pierwsza rozmowa w pociągu, morderstwo widziane przez okulary ofiary oraz długie oczekiwanie na tę scenę - zgodnie z zasadą, że oczekiwanie na niebezpieczeństwo jest gorsze niż moment, gdy ono na człowieka spada. Hitchcock, który zawsze w filmach pokazywał policjantów w złym świetle, tutaj trochę przesadził: porażką są postacie dwóch policjantów pilnujących głównego bohatera - nie dość, że tenisista dwukrotnie im się wymyka bez żadnych problemów, to jeden z nich strzela do operatora karuzeli zamiast do podejrzanego, co wprawia karuzelę w niekontrolowane rotacje - w ten sposób otrzymujemy efektowny, lecz mocno naciągany finał. Nie podobała mi się też scena, w której zapalniczka wpada do kanału ściekowego, a Bruno próbuje ją wyciągnąć - rozbawiło mnie to, jak ręka Bruna wydłużała się, by dosięgnąć przedmiot - reżyser przekombinował, chcąc na siłę zbudować napięcie. Hitchcock jednak udowodnił biegłość warsztatową i chociaż po scenie morderstwa film popada w banał, to z pewnością nie jest nudny i zawiera kilka sztuczek operatorskich - operator Robert Burks od tego filmu rozpoczął stałą współpracę z Hitchcockiem (zrobili razem 12 filmów).
 
Człowiek, który wiedział za dużo (The Man Who Knew Too Much, 1956)
James Stewart i Doris Day w autoremake'u filmu Hitchcocka z 1934 roku. Małżeństwo z dzieckiem podczas pobytu w Marakeszu jest świadkiem morderstwa. Mężczyzna przed śmiercią informuje, że w trakcie koncertu w Londynie ma zostać zabity ambasador. Zanim jednak dojdzie do kulminacyjnej sceny koncertu, bohaterowie przeżyją dramatyczne wydarzenia, z porwaniem syna na czele. Film nie ma tej siły, co najlepsze dzieła Hitchcocka. Kilka scen potrafi zaintrygować, ale niestety odbiór całości psuje naiwny i naciągany finał, w którym dziecko odnajduje się dzięki piosence. Nie brakuje momentów pełnych napięcia, ale film jest dość nierówny. Od czasu pierwszej wersji tej historii Hitchcock znacznie poprawił swój styl, ale czasami od niego odbiegał, by zaskoczyć widzów. Nie zawsze jest to jednak pozytywne zaskoczenie.

Marnie (1964)
Pod względem technicznym jest to dzieło mistrzowskie - każdy kadr może pretendować do miana dzieła sztuki. Pod względem fabularnym jest trochę gorzej, motywacje bohaterów nie są przekonywające, zaś cała intryga jest przewidywalna i pozbawiona ciekawych kulminacji. To raczej początek końca wielkiego filmowca, ale dzięki błyskotliwej reżyserii i znakomitym kreacjom aktorskim ('Tippi' Hedren i Sean Connery) dwie godziny seansu upływają bez chwili znudzenia, a nawet z delikatnym dreszczykiem emocji. Ten thriller psychologiczny nie należy ani do najlepszych ani do najsłabszych filmów reżysera. Jest po prostu dobry, bo słabsze momenty równoważone są ciekawymi zabiegami formalnymi i frapującym wykorzystaniem kolorów. A finałowa szarża emocjonalna głównej bohaterki może wprawić w osłupienie lub też mocno zirytować. Pozytywem jest jeszcze muzyka Bernarda Herrmanna, chociaż na planie doszło do kłótni, która zakończyła już na dobre współpracę Hitchcocka z Herrmannem.

Cary Grant i Eva Marie Saint w f. Północ, północny zachód

FILMY PRZECIĘTNE

W sumie widziałem 36 filmów Hitchcocka, ale 12 z nich nie przypadło mi do gustu, uważam że są co najwyżej przeciętne. Oto one:

Szantaż (Blackmail, 1929)
Numer 17 (Number Seventeen, 1932)
Człowiek, który wiedział za dużo (The Man Who Knew Too Much, 1934)
Sabotaż (Sabotage, 1936) 
Tajny Agent (Secret Agent, 1936) 
Młody i niewinny (Young and Innocent, 1937)
Zagraniczny korespondent (Foreign Correspondent, 1940)
Łódź ratunkowa (Lifeboat, 1944)
Urzeczona (Spellbound, 1945)
Akt oskarżenia (The Paradine Case, 1947)
Rozdarta kurtyna (Torn Curtain, 1966)
Intryga rodzinna (Family Plot, 1976)

NAJWAŻNIEJSZE ZALEGŁOŚCI

Pan i pani Smith (Mr. & Mrs. Smith, 1941)
Kłopoty z Harrym (The Trouble with Harry, 1955)
Topaz (1969)

Dom Normana Batesa z Psychozy
Na koniec, podsumowując, wyróżnię najlepszą dziesiątkę filmów Hitchcocka (tym razem w kolejności od najlepszego):

1. Okno na podwórze (Rear Window, 1954)
2. Północ, północny zachód (North By Northwest, 1959)
3. Psychoza (Psycho, 1960)
4. Ptaki (The Birds, 1963)
5. Zawrót głowy (Vertigo, 1958)
6. Szał (Frenzy, 1972)
7. Cień wątpliwości / W cieniu podejrzenia (Shadow of a Doubt, 1943)
8. M jak morderstwo (Dial M for Murder, 1954)
9. Trema (Stage Fright, 1950)
10. 39 kroków (The 39 Steps, 1935)

2 komentarze:

  1. Pominąłeś jego przedostatni film ,, Szał'' ( Frenzy) z 1972. Całkiem niezły, z solidną dawką czarnego humoru.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Szał" pominąłem ponieważ go nie widziałem. Ale podoba mi się muzyka Rona Goodwina z tego filmu :)

    OdpowiedzUsuń