Cinema Paradiso

Nuovo Cinema Paradiso (1988 / 120 minut)
scenariusz i reżyseria: Giuseppe Tornatore

Niewiele jest takich filmów jak Cinema Paradiso, będący sentymentalnym, pełnym uroku wspomnieniem najlepszych lat kina, gdy sala projekcyjna była idealną przystanią dla wyczerpanych pracą ludzi i zmęczonych szkołą dzieci. Nie było wtedy telewizji ani wideo, więc w kinie szukano zapomnienia od codziennych trosk, nudy i rutyny. Dla włoskiego reżysera, Giuseppe Tornatore, jest to bardzo osobisty film, zrealizowany w jego rodzinnych stronach, w Palermo na Sycylii, zaś postać Salvatore to poniekąd alter ego reżysera. Śmierć starego kinooperatora Alfredo uruchamia lawinę wspomnień, wchodzimy do sali projekcyjnej, która tętni życiem. Poznajemy historię prowincjonalnego kina, będącego rajem dla tutejszych mieszkańców. Mimo groźby pożaru (łatwopalne taśmy) ludzie tłumnie odwiedzają kino nie tylko po to, by obejrzeć film. Czasem tylko po to, by się wyspać, odpocząć albo poplotkować.

W kinie Paradiso wyświetlane są filmy nowe jak i starsze, które z powodu wojny nie mogły być wyświetlane wcześniej. Każdy może znaleźć w repertuarze coś dla siebie. Filmy z Jeanem Gabinem, Charliem Chaplinem, Johnem Waynem i Errolem Flynnem, wzruszające dramaty, zwariowane komedie, efektowne westerny i filmy przygodowe. Propozycje bardzo zróżnicowane, wśród których znajdują się dzieła ponadczasowe i wybitne. Nikomu nie przeszkadza, że filmy są czarno-białe, nikt nie narzeka na nudę, nawet hałasy i rozmowy rozlegające się na sali nie budzą rozdrażnienia, bo one też świadczą o magicznym uroku tego miejsca. Czasem ludzie tylko narzekają na kinooperatora, gdy obraz jest nieostry albo źle wyświetlony. Albo gdy scena miłosna jest ucięta, bo cenzor obawiał się upadku moralności w miasteczku. Rolę lokalnego cenzora pełni ksiądz, który konsekwentnie usuwa z filmów namiętne pocałunki. Wraz z upływem czasu zmieniają się normy obyczajowe, a publiczność okazuje niedowierzanie i radość, gdy wreszcie widzi na ekranie całującą się parę. I wtedy ludzie zaczynają odczuwać, że filmy coraz bardziej zbliżają się do rzeczywistości.

Dla 8-letniego Salvatore zwanego Toto (jak bohater licznych włoskich komedii) kino jest miejscem szczególnym, to dzięki niemu optymistycznie patrzy na świat i dzięki kinu okres dzieciństwa to najbarwniejszy etap w jego życiu. Chociaż wychowywał się bez ojca, zaś matka potrafiła mu solidnie przyłożyć, jest dzieckiem radosnym, pełnym energii i życiowego optymizmu. Jego przyjaciel Alfredo zastępuje mu ojca, służy dobrą radą, powierza tajniki swojej pracy i pokazuje właściwy kierunek, w jakim powinien podążyć. To za jego namową Salvatore opuścił rodzinne miasto, by robić karierę. Alfredo nie chciał by chłopak poszedł w jego ślady, nie chciał by przesiedział całe życie w sali kinowej. Bo w ten sposób skazałby siebie na samotność. Chłopak, będąc już w dojrzalszym wieku, wyruszył więc w podróż, by poznać prawdziwe życie, które znacznie różni się od tego z filmów.

Mimo iż w filmach pojawiają się kolory (jak w oglądanym przez nastoletniego Salvatore Ulyssesie) to życie nadal jest trudne i bezbarwne. Na pewno znajdzie się jednak w filmach coś co bliskie jest rzeczywistości, np. błyskawiczny upływ czasu. Za pomocą montażu jednym cięciem można zasygnalizować upływ 20 albo 30 lat. Osoby po 40-ce mogą odczuwać właśnie taki gwałtowny skok w czasie - jakby za sprawą jednego magicznego cięcia młody i energiczny chłopak zmienił się w poważną osobę w średnim wieku. Ale równie szybko można za pomocą wspomnień powrócić do szczęśliwych czasów dzieciństwa oraz do ulubionych filmów, które nie tylko opowiadają konkretną historię, lecz mówią też wiele na temat czasów, w których powstały.

Scenariusz jest doskonałym hołdem dla filmowców, dostawców rozrywki, których dzieła łączą pokolenia, prowokują do dyskusji, jednoczą ludzi o różnych charakterach i poglądach. Kino to prawdziwa magia i niełatwo taką magię pokazać na ekranie. Jednak włoskiemu reżyserowi to się udało. Jest tu humor, dramat, obyczajowość małego miasteczka, nostalgiczne wspomnienia i sentymentalny wątek miłosny. Te czynniki zostały znakomicie wyważone, dzięki czemu film bawi, wzrusza i daje do myślenia, przy czym nie powoduje dezorientacji mimo iż rozpada się na szereg epizodów, których tematem przewodnim jest kino. Bohaterowie wzbudzają sympatię (także bohater zbiorowy czyli społeczność sycylijskiego miasteczka), a dialogi to często cytaty ze starych filmów. Nie ma tu przemocy ani szybko toczącej się akcji. To film wyciszony, spokojny i przez to bardzo autentyczny, angażujący odbiorców, szczególnie tych, dla których kino nie jest wyłącznie rozrywką.

Przekaz filmu stał się jeszcze bardziej czytelny dzięki wspaniałym kompozycjom Ennia Morricone. Ten włoski mistrz pozostał wierny reżyserowi do dzisiaj (w 2013 miał premierę ich kolejny wspólny film). Ennio zrezygnował nawet z pracy przy Bękartach wojny (2009), by więcej czasu poświęcić muzyce do filmu Baarìa (2009) Tornatorego. Jednak najpiękniejsze utwory stworzył do Cinema Paradiso. Genialnie przedstawił melancholijny nastrój opowieści i swoją muzyką wspaniale skomentował tę historię. Nie można też pominąć wkładu, jaki w tę produkcję wniósł jego syn Andrea, który zilustrował muzycznie wątek Eleny i nastoletniego Salvatore. Stworzył przepiękny, pełen sentymentalizmu temat miłosny, świadczący o tym, że talent odziedziczył po ojcu. Jednak Ennio Morricone jest tylko jeden, więc syn nie mógł mu dorównać pod względem ilości genialnych kompozycji i nie udało mu się przebić do czołówki najwybitniejszych kompozytorów.

Tornatore wraz z doświadczonym producentem Franco Cristaldim dokonali świetnych wyborów obsadowych, lecz głównie dzięki dobrze skonstruowanym postaciom aktorzy mogli się wykazać. Rewelacyjny jest Philippe Noiret w roli Alfredo - człowieka, który wiele lat spędził w mrocznej sali kinowej i odczuwa satysfakcję, że dzięki jego pracy ludzie zapominają o troskach dnia codziennego, mocno przeżywając wydarzenia na ekranie. Odczuwa też jakąś pustkę, którą wypełniają spotkania z małym Toto. Przekazuje mu swoją wiedzę, nie tylko o pracy wśród celuloidowych taśm, ale i o życiu. 8-letni Salvatore Cascio w roli Toto jest nadzwyczajny, to jedna z najwspanialszych ról dziecięcych. Ten młody, debiutujący aktor bardzo dobrze czuł się przed kamerą, doskonale ukazał fascynację kinematografią. Możliwe że był tak przekonujący dlatego, że przed kręceniem filmu nigdy nie był w kinie i dla niego było to niezwykłe doświadczenie. Natomiast z aktorów drugoplanowych wyróżnia się z tłumu  Leopoldo Trieste, który wcielił się w postać księdza Adelfio, stróża moralności, dla którego pocałunki w filmach wiążą się z pornografią i powinny zostać zakazane.

Oscar i Złoty Glob w kategorii najlepszy film obcojęzyczny, 5 nagród BAFTA, Specjalna Nagroda Jury na festiwalu w Cannes, David Donatella za muzykę to tylko niektóre wyróżnienia, jakimi obdarzono ten fascynujący i magiczny film. Na przykładzie losów prowincjonalnego kina reżyser ukazał przemiany zachodzące w społeczeństwie, a także w życiu jednego człowieka. Salvatore jest tu tak naprawdę trzema różnymi osobami: upartym dzieckiem (Salvatore Cascio), zakochanym nastolatkiem (Marco Leonardi) i statecznym panem w średnim wieku (Jacques Perrin). Również Alfredo zmienia się z upływem czasu, na jego zmianę ma szczególny wpływ nie tylko przyjaźń z Toto, ale i dramatyczny wypadek, po którym kino musiało zostać odbudowane (oryginalny tytuł znaczy właśnie Nowe kino Paradiso). Ten nostalgiczny i sentymentalny dramat obyczajowy to wybitne osiągnięcie włoskiej kinematografii, godne wszelkich nagród, bo każdy aspekt tego spektaklu stoi na najwyższym poziomie. Na koniec należy wspomnieć, że film posiada trzy wersje o różnej długości. Pierwsza trwa 155 minut, lecz jej klęska finansowa spowodowała, że film skrócono do dwóch godzin emisji. Jest jeszcze wersja reżyserska trwająca aż 173 minuty. Ja widziałem tę najkrótszą i faktycznie odniosłem wrażenie, że czegoś w niej brakuje, ale to i tak fantastyczny i poruszający film.

8 komentarze:

  1. Wooow, jaka długa notka! Ale to zapewne dlatego, że film naprawdę Ci oczarował :) Tak się zdarzyło, że oglądałem powtórnie Cinema Paradiso w zeszłym tygodniu i za drugim razem film spodobał mi się jeszcze bardziej (przyznaję, że przy pierwszym seansie nieco się nudziłem, może miałem gorszy dzień). Tak jak napisałeś, to znakomity hołd dla filmowców.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo, gdy oglądałem film dawniej nie zrobił na mnie większego wrażenia, przypomniany po latach okazał się jednak rewelacyjnym filmem.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Kurczę, mnie się też za pierwszym razem za bardzo nie spodobał, ale nie wiem czy oglądać 2 raz :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja przygoda z tym filmem była specyficzna. Oglądałem go raz, 4 lata temu. Na trasie Helsinki - Pekin. "Cinema Paradiso" był jednym z wielu filmów oferowanych przez mój system na nagłówku fotela :). Obejrzałem cały, w słuchawkach, na 14 calowym ekranie, z wciskającym się we mnie chińczykiem z prawej strony (całe 11 godzin w grubej kurtce). Pomimo tak niekorzystnych warunków, film doceniłem pod każdym względem. Muzyka, mały toto, pożar w kinie po którym oczy mi się zeszkliły. Wspaniałe kino.

    OdpowiedzUsuń
  4. Może zabrzmię jak poczciwa staruszka, ale każdy jakoś swoją filmową przygodę zaczynał. U mnie "Cinema Paradiso" rozpoczęło okres głębszego zainteresowania kinem, wyszukiwanie starszych klasyków. Był to też pierwszy film na którym się popłakałam tak świadomie, od serca - ze wzruszenia. Uwielbiam, jak zresztą większość filmów Tornatore!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękny film. Oglądałam nie raz i zawsze oczarowana klimatem epoki, kiedy wyjście do kina było wydarzeniem, świętem, spotkaniem z czymś niesamowitym, co nastrajało do marzeń.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio nawet sobie powtórzyłem z wielką przyjemnością, bo wcześniej oglądałem w dzieciństwie i w sumie niewiele pamiętałem. Magiczny i wspaniały film, ma w sobie coś takiego, czego we współczesnym kinie już nie znajdziemy. Oglądałem krótszą wersję, ale z chęcią obejrzałbym też tę dłuższą. Na pewno warto.

    OdpowiedzUsuń