16 obejrzanych filmów (plus jeden nie do końca), siedem (z ośmiu) festiwalowych dni zaliczonych, gala wrestlingowa „Clash of the Creeps” obejrzana, a w samo Halloween podróż z Warszawy do Lublina na Wszystkich Świętych i ostra infekcja dróg oddechowych leczona przez 8 dni antybiotykiem. Tak w skrócie wygląda mój bilans ostatnich dwóch tygodni. Ostatecznie 11. edycja Splat!FilmFest okazała się całkiem niezła, choć moim ulubionym filmem z repertuaru stała się jednak produkcja z 2014, nie biorąca udziału w konkursie (Blood Punch – Krwawy nokaut).
Nie udało się obejrzeć filmu, który zgarnął nagrodę publiczności w najważniejszej kategorii (Życie dla początkujących), ale i tak sporo dobra z tej edycji wyciągnąłem. Impreza należała do Rodziny Adamsów, Milo Cawthorne'a, Deathstalkera, nawiedzonych sprzętów AGD oraz Cassady McClincy uwięzionej w pułapce rzeczywistości. Jak zwykle, moje teksty związane z festiwalem można przeczytać na stronie Film.org.pl – tutaj tylko zebrałem linki do tych artykułów.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz