„100 najlepszych westernów wszech czasów”, czyli nowa publikacja filmoznawcza

data wydania: 1 stycznia 2026 
liczba stron: 213
cena: 0,00 PLN +
koordynacja wydania: Andrzej Bakuła
autorzy (alfabetycznie): Andrzej Bakuła, Mariusz Czernic, Jacek Dygoń, Kuba Haczek, Patryk Karwowski, Cezary Komuda, Marcin Kończewski, Stefan Kowalczyk, Radek Pisula

Od 1 stycznia 2026 dostępna jest nowa publikacja filmoznawcza – „100 najlepszych westernów wszech czasów”. Nie ma ona (przynajmniej na razie) wersji drukowanej na papierze – skład i łamanie zostały przygotowane pod publikację cyfrową. E-booka można pobrać według modelu PWYW (pay what you want), czyli za dowolną opłatą lub za darmo, wpisując kwotę 0,00 PLN.

Jako osoba współtworząca ten projekt, chciałbym krótko wyjaśnić, czym ta publikacja jest i czym nie jest. Nie jest to autorski ranking jednego krytyka ani próba ustanowienia „kanonu ostatecznego”. Podstawą książki jest głosowanie czytelników fanpejdża Westerny, w którym udział wzięło 50 fanów oraz redaktorzy tej strony (Andrzej Bakuła, Stefan Kowalczyk i osoba pisząca niniejszy tekst). Ich głosy złożyły się na finalną setkę oraz jej kolejność. To właśnie dlatego układ tytułów może być zaskakujący – żelazna klasyka sąsiaduje tu z produkcjami nowoczesnymi, hollywoodzkie kino przeplata się z europejskim i w ostatecznym rozrachunku liczą się także dzieła, które nie są rasowymi westernami, gdyż mieszają się w nich różne konwencje gatunkowe.

130 / 130, czyli 130 filmów na 130-lecie kina

Dzisiaj jest dzień szczególny. 28 grudnia 1895 roku, czyli dokładnie 130 lat temu, odbył się publiczny pokaz ruchomych obrazów w Paryżu zorganizowany przez Auguste'a i Louisa Lumière'ów. Jest to umowna data narodzin kinematografii. Co ciekawe, już przed braćmi Lumière były organizowane płatne pokazy filmów: Émile'a Reynaud (1892), Maxa i Emila Skladanowskich (kwiecień 1895) oraz Woodville'a Lathama (maj 1895). Jednak to właśnie prezentacja Lumière'ów, składająca się z 10 filmów, odbiła się szerokim echem na świecie. Z lokalnej atrakcji i jarmarcznego widowiska, które przyciągnęło 33 widzów, kino przeobraziło się w globalny przemysł – obejmujący produkcję, dystrybucję i sieci kinowe na wszystkich kontynentach (z wyjątkiem rzecz jasna Antarktydy).

SPLAT!FILMFEST 2025. Krwawy nokaut dla widza


16 obejrzanych filmów (plus jeden nie do końca), siedem (z ośmiu) festiwalowych dni zaliczonych, gala wrestlingowa „Clash of the Creeps” obejrzana, a w samo Halloween podróż z Warszawy do Lublina na Wszystkich Świętych i ostra infekcja dróg oddechowych leczona przez 8 dni antybiotykiem. Tak w skrócie wygląda mój bilans ostatnich dwóch tygodni. Ostatecznie 11. edycja Splat!FilmFest okazała się całkiem niezła, choć moim ulubionym filmem z repertuaru stała się jednak produkcja z 2014, nie biorąca udziału w konkursie (Blood Punch – Krwawy nokaut). 

Nie udało się obejrzeć filmu, który zgarnął nagrodę publiczności w najważniejszej kategorii (Życie dla początkujących), ale i tak sporo dobra z tej edycji wyciągnąłem. Impreza należała do Rodziny Adamsów, Milo Cawthorne'a, Deathstalkera, nawiedzonych sprzętów AGD oraz Cassady McClincy uwięzionej w pułapce rzeczywistości. Jak zwykle, moje teksty związane z festiwalem można przeczytać na stronie Film.org.pl  – tutaj tylko zebrałem linki do tych artykułów. 

RÓD GUINNESSÓW. Dziedzictwo zamknięte w kuflu czarnego piwa

House of Guinness (2025 / 8 epizodów)
pomysł serii: Steven Knight na podst. idei Ivany Lowell

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Na pomysł stworzenia serialu o słynnej rodzinie irlandzkich piwowarów wpadła Ivana Lowell, wnuczka Maureen Blackwood, jednej z trzech sióstr znanych jako „Złote Dziewczęta Guinnessa”. Dorastała wśród bogatych i nieszczęśliwych arystokratów, którzy z wody, chmielu i jęczmienia uczynili złoty biznes i przez pokolenia umacniali jego pozycję, dzięki czemu marka Guinness pozostaje do dziś symbolem jakości i tradycji. Kolejnym krokiem, by utrzymać tę renomę, jest serial o rodzinie Guinnessów, gdzie akcja została osadzona w najbardziej burzliwym okresie w historii Irlandii – w drugiej połowie XIX wieku – po klęsce wielkiego głodu, gdy coraz mocniej dawały się we znaki napięcia społeczne i zmiany gospodarcze.

CZWARTKOWY KLUB ZBRODNI. Netflix serwuje kryminalną ucztę

The Thursday Murder Club (2025 / ok. 120 minut)
reżyseria: Chris Columbus
scenariusz: Katy Brand & Suzanne Heathcote na podst. książki Richarda Osmana 

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

W ostatni czwartek wakacji zadebiutował na Netflixie film dla miłośników zagadek kryminalnych. Czwartkowy Klub Zbrodni to adaptacja książki Richarda Osmana, będącej częścią cyklu powieściowego, którego piąta odsłona zapowiedziana jest na koniec września. Za kamerą stanął Chris Columbus (Kevin sam w domu, Pani Doubtfire), a przed obiektywem pojawili się aktorzy światowego formatu odznaczeni tytułami szlacheckimi: Dame Helen Mirren, Sir Ben Kingsley, Sir Jonathan Pryce. W obsadzie są także inne rozpoznawalne twarze: Pierce Brosnan (James Bond lat 90.), Daniel Mays (Angielska robota), Paul Freeman (Poszukiwacze zaginionej arki) i Celia Imrie (Dziennik Bridget Jones). Takie doborowe towarzystwo, połączone z elegancką scenerią angielskiej prowincji i starannie skonstruowaną intrygą, składa się na kryminał odświeżający najlepsze wzorce gatunku i przywodzący na myśl wielokrotnie adaptowaną prozę Agathy Christie.

OUTBACK GOTHIC, część 2: Tajemnice pośród bezkresu

8 sierpnia 2025 stuknęło równe 50 lat od premiery wielkiego dzieła światowej kinematografii, Pikniku pod Wiszącą Skałą (Picnic at Hanging Rock, 1975) w reżyserii Petera Weira. Z tej okazji Gutek Film wprowadził do polskich kin odrestaurowaną wersję, którą można oglądać już od 18 lipca. Jest to też znakomity moment, by przypomnieć, że dzieło Weira – choć absolutnie unikalne  wpisuje się w szerszy nurt określany mianem Outback Gothic. Te opowieści z krańca świata, łączące piękno krajobrazu z oniryzmem i surrealizmem, pozwalają zanurzyć się w atmosferze izolacji, niepokoju i grozy, jaką potrafi wywołać majestatyczny, a zarazem przytłaczający bezkres spalonej słońcem australijskiej ziemi. To przestrzeń, gdzie czas płynie inaczej, a każdy krok w głąb pustkowia prowadzi do odkrycia tajemnic, zmieniających na zawsze los śmiałków decydujących się na tę podróż.

ADRENALINA NA ŻĄDANIE. Filmy akcji od Netflixa, które warto obejrzeć


Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

W zalewie produkcji dostępnych na platformach streamingowych coraz trudniej wyłowić te, które wyróżniają się ponadprzeciętnym poziomem. Netflix od lat inwestuje w filmy akcji i w dużej mierze są to produkcje pełne klisz, oparte na sprawdzonych schematach i często wylatujące z pamięci krótko po obejrzeniu. To nie jest wymagający gatunek, bo nie oczekuje się od niego głębokich analiz psychologicznych ani formalnych eksperymentów. Ale właśnie dlatego tak łatwo o banał, bylejakość i bezrefleksyjne kopiowanie znanych motywów. Tym bardziej należy docenić te produkcje, które czymś się wyróżniają – pomysłową inscenizacją czy na przykład próbą przełamania konwencji.

Spośród filmów sygnowanych logotypem Netflixa postanowiłem wybrać kilka wartościowych moim zdaniem tytułów, które oferują solidną dawkę rozrywki i zaskakują jakością wykonania. Kolejność filmów jest chronologiczna.