Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kirk Douglas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kirk Douglas. Pokaż wszystkie posty

Dziesiątka i As atutowy. 10 filmów z Kirkiem Douglasem


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Od siedemdziesięciu lat można go oglądać na dużych lub małych ekranach. Około dziewięćdziesiąt ról w aktorskim dorobku, kilkanaście wyprodukowanych filmów we własnej kompanii Bryna Productions (utworzonej w 1955). Jego wkład w amerykańskie kino jest ogromny, a wiele ról zapewniło mu nieśmiertelność. Ten ostatni świadek złotej ery Hollywood świętował niedawno swoje setne urodziny. Prawdopodobnie nie zobaczymy go już w nowej roli, ale warto przypomnieć te, które umacniały jego gwiazdorską pozycję, które ujawniały jego charyzmę i zdolność do kreowania zróżnicowanych postaci. Nie będę próbował wybierać najlepszej z najlepszych ról - uporządkuję filmy w kolejności chronologicznej. Aby ułatwić sobie wybór zastosowałem się do zasady, by nie powtarzały się nazwiska reżyserów (dlatego jest tylko jeden film Minnellego i jeden Kubricka).

As w potrzasku

Ace in the Hole (1951 / 111 minut)
reżyseria: Billy Wilder
scenariusz: Billy Wilder, Lesser Samuels, Walter Newman

Złe wiadomości najlepiej się sprzedają. Wiedzą o tym dziennikarze, fotoreporterzy, szefowie stacji telewizyjnych, spikerzy programów informacyjnych. Walka o nagrodę Pulitzera to często walka na śmierć i życie z przeciwnościami losu. Filmów o dziennikarzach powstało mnóstwo, bo są oni dobrym materiałem na film. Jakikolwiek film - obyczajowy, polityczny, kryminalny, komediowy. W 2014 na ekrany kin trafił Wolny strzelec Dana Gilroya, w którym bohater grany przez Jake'a Gyllenhaala żerował na cudzym nieszczęściu, byle tylko zarobić jak najwięcej i zdobyć wysoką pozycję w branży. Ten temat nic nie stracił na aktualności - ponad 60 lat temu powstał film o podobnym bohaterze. Zmienił się tylko sposób poprowadzenia postaci - w dawnym Hollywood zły człowiek miał szansę zmienić się na lepsze.

Podwójny seans z Walterem Brennanem

Walter Brennan (1894-1974) to jeden z najlepszych amerykańskich aktorów, obdarzony charyzmą i poczuciem humoru mistrz drugiego planu, pierwszy aktor wyróżniony trzema Oscarami. W czasie I wojny światowej służył we Francji, potem imał się wielu zawodów, był np. hodowcą ananasów w Gwatemali. Zbił majątek na handlu nieruchomościami, ale zbankrutował z powodu krachu na giełdzie w 1929 roku. Mieszkał jednak w Los Angeles, miał blisko do Hollywood, więc dorabiał sobie jako kaskader i aktor od epizodów. Pierwsze znaczące role już w latach 30. Warunki zewnętrzne predestynowały go do ról wesołych bezzębnych staruszków (w wieku 32 lat stracił większość zębów w wypadku), ale grał czasem także bohaterów mrocznych i bezwzględnych. Role pozytywne wzbogacał o rys komediowy, w negatywnych starał się być niewzruszony i ponury.

Włoskie kino gatunkowe

W kinie amerykańskim trudno jest czasem odróżnić kino autorskie od gatunkowego, bo niewielu jest twórców takich jak John Cassavetes i Jim Jarmusch (choć z czasem ich przybywa), którzy tworzyli w pełni autorskie dzieła, nie oglądając się na innych i na obowiązującą modę. W przeciwieństwie do nich wielu wybitnych amerykańskich filmowców, takich jak np. Orson Welles, Alfred Hitchcock i Stanley Kubrick, swoje artystyczne eksperymenty umieszczali w filmach, które łatwo przyporządkować do konkretnego gatunku. Welles zaliczył flirt z kinem noir, Hitchcock tworzył kryminały, thrillery i filmy szpiegowskie, zaś Kubrick spróbował swoich sił w science fiction, horrorze, dramacie historycznym i wojennym. Nie ulega jednak wątpliwości, że kręcili oni dzieła autorskie, nawet mimo tego, że Hitchcock nie pisał scenariuszy do swoich filmów - z pewnością jednak przemycił do scenariuszy własną wizję kina.

Latarnia na końcu świata

The Light at the Edge of the World (1971 / 128 minut)
reżyseria: Kevin Billington
scenariusz: Tom Rowe na podst. powieści Julesa Verne'a pt. Le Phare du bout du monde

W tekście występują spoilery!
Osoby, które mogły się czuć zawiedzione wizerunkiem zabawnych piratów w filmach o przygodach Jacka Sparrowa powinny sięgnąć po wyprodukowaną przez Kirka Douglasa adaptację powieści Juliusza Verne'a. Ten film pokazuje najgorsze i przez to najbardziej prawdziwe oblicze piratów, plądrujących statki, dokonujących grabieży, zachowujących się jak banda rozjuszonych zwierząt. Bandyci mórz portretowani są w filmach zwykle jako szlachetni awanturnicy, a ich przygody obfitują w egzotyczne podróże i przypadkowe romanse. Piraci u Billingtona to nie są typowi bohaterowie kina przygodowego - to bestie dowodzone przez socjopatę i żeby ich pokonać należy zapomnieć o honorze i etyce. Nie ma tu również egzotycznych przygód, bo cała historia rozgrywa się w jednym miejscu, wyglądającym jak kraniec świata.

Pasja życia

Lust for Life (1956 / 122 minuty)
reżyseria: Vincente Minnelli
scenariusz: Norman Corwin na podst. powieści Irvinga Stone'a

Biograficzny dramat o van Goghu - malarzu, znanym nie tylko z ogromnego talentu i umiejętności, ale także z tego, że obciął sobie lewe ucho. Nie jest to najlepszy film Minnellego, bardziej podobał mi się jego mniej znany film, dramat wojenny The Four Horsemen of the Apocalypse (1962) z Glennem Fordem, ale rola holenderskiego malarza, Vincenta van Gogha, to chyba najlepsza kreacja aktorska Kirka Douglasa. Aktor świetnie pokazał ogromne zaangażowanie Vincenta najpierw jako kaznodziei, potem jako wybitnego malarza, zafascynowanego nowym stylem zwanym impresjonizmem. Van Gogh stał się genialny dopiero po śmierci, za życia miał pecha i wszędzie gdzie się pojawiał zrażał do siebie ludzi. Przeżył zawód miłosny, wkrótce związał się z kobietą, ale styl życia van Gogha doprowadził do rozpadu tego związku. Pieniądze, które przysyłał mu brat, Vincent przeznaczał na farby i płótna. Wkrótce poznał Paula Gauguina, innego genialnego malarza, ale ich przyjaźń nie trwała długo - znowu dały o sobie znać dziwactwa, ekscentryzm i wybuchowy charakter van Gogha, które każdego doprowadziłyby do szału.

Był sobie łajdak

There Was a Crooked Man... (1970 / 126 minut)
reżyseria: Joseph L. Mankiewicz
scenariusz: David Newman, Robert Benton

Dramat więzienny w westernowych realiach. Bandyta ucieka ze zrabowanymi pieniędzmi, ukrywa je w bardzo dobrej kryjówce (gniazdo węży), by wpaść w ręce sprawiedliwości w dość nieoczekiwanym momencie - leżąc w łóżku, z dwoma kobietami - i zdąży się ubrać tylko w pas z rewolwerem u boku. Już po tym początku widać, że reżyser unika schematycznych rozwiązań. I tak będzie do końca. Przez większą część filmu akcja rozgrywa się w więzieniu, w środku pustyni. Główny bohater poznaje takich jak on bandytów (tylko trochę głupszych) i próbuje ich wykorzystać do ucieczki. Popada w konflikt z naczelnikiem, który chce się dowiedzieć, gdzie przestępca ukrył zrabowane pieniądze. Można się próbować domyślać, jak to się skończy, ale końcówka jest niestereotypowa.

Pewnego razu na Dzikim Zachodzie, czyli zestawienie najlepszych westernów


Dzikie prerie, konne galopady, ataki Indian, pojedynki rewolwerowców, napady na banki i pociągi, bójki w barze, strzelaniny pochłaniające wiele ofiar - to elementy jednego z najbardziej klasycznych amerykańskich gatunków, westernu. Gatunek ten stopniowo przechodził przemianę - od prostych opowieści o walce dobra ze złem poprzez rozbudowanie psychologii westernowych postaci, a kończąc na całkowitej demitologizacji bohaterów Dzikiego Zachodu. Współcześni reżyserzy przypominają od czasu do czasu jak wyglądał Dziki Zachód i chociaż wśród nowych westernów zdarzają się filmy całkiem udane to nie da się już wytworzyć takiego niepowtarzalnego klimatu, jaki cechował produkcje z klasycznego okresu Hollywood. Zebrałem około 40 westernów z lat 1939-76, które osobiście oceniam bardzo wysoko. Nie ma tu spaghetti westernów, gdyż przeniosłem je do oddzielnego wpisu. Kolejność chronologiczna.