Głęboki sen o śmierci. Filmy NOIR z lat 40.


 
Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

W moim subiektywnym odczuciu najciekawszym okresem w historii amerykańskiego kina są lata czterdzieste. Głównym powodem takiej opinii jest seria czarnych kryminałów, które łączy bardzo spójna wizja świata obrazująca mroczną prawdę o człowieku. O tym, że jest to wizja bliska rzeczywistości świadczy koszmar drugiej wojny światowej, który otoczył istotę ludzką całunem fatalizmu, atmosferą strachu i paranoi oraz nieprzyjemnym zapachem rozkładu i śmierci. Powszechnie uważa się, iż pierwszy raz pojęcie film noir zostało użyte przez Nino Franka, Włocha piszącego do francuskiej prasy. Zainspirowany cyklem wydawniczym Serie Noir (pod którym we Francji wydawano amerykańskie powieści kryminalne) zauważył w filmach zza oceanu pewną tendencję do kreowania pesymistycznych opowieści łączących tematykę sensacyjną z melodramatem i thrillerem psychologicznym.

Billy Wilder. Całkiem serio


Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl
na 111. rocznicę urodzin B. Wildera 

Gdy w roku 1982 została wydana powieść Thomasa Keneally'ego Arka Schindlera filmowcy starali się uzyskać do niej prawa. Jednym z nich był Billy Wilder, który po zrealizowaniu komedii Najlepszy kumpel (1981) szukał jakiegoś materiału, by w wielkim stylu pożegnać się z kinem. Na zakończenie kariery pragnął nakręcić osobisty film w hołdzie dla rodziny zamordowanej w Auschwitz. Dlatego powieść Keneally'ego wydawała się idealnym materiałem dla niego. Spóźnił się jednak – właścicielem praw był już Steven Spielberg, który nawet jeśli zgodziłby się zostać tylko producentem to na stanowisku reżysera widziałby kogoś innego. Ostatecznie Wilder nie nakręcił Listy Schindlera, ale to co osiągnął przez pięćdziesiąt lat kariery wzbudza ogromny szacunek i zapewnia mu jedną z czołowych pozycji w historii amerykańskiego kina.

Six men on mission. Tuzin parszywych filmów


15 czerwca minęło dokładnie pół wieku od premiery Parszywej dwunastki (The Dirty Dozen, 1967) Roberta Aldricha, jednego z tych amerykańskich klasyków, których echa pobrzmiewają do dziś. To dobra okazja, by przypomnieć filmy wykorzystujące ten jeden konkretny motyw fabularny – men on mission (lub mercenaries on mission). Filmy o ludziach, którzy mają wspólny cel i tylko dzięki zgranej kooperacji są w stanie ten cel osiągnąć. Aby podkreślić motyw współdziałania, zdecydowaliśmy się zrobić filmowe zestawienie wspólnymi siłami. Każdy z uczestników zajął się dwoma produkcjami, dzięki czemu niniejsza kolekcja składa się z dwunastu tytułów, co jest dodatkowym hołdem dla wspomnianego obrazu Aldricha. Do współpracy udało się zaangażować pięciu gości: Radosław Kwiecień (Bezdroża kinomana), Patryk Karwowski (Po napisach), Arek Szpak (No hay banda) oraz Haku i Simply (The Blog That Screamed). Całą tę ekipę można też spotkać w serwisie Kinomisja.

Poliziottesco. Krew, pot i strach...


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Bardzo łatwo jest mówić, że włoskie kino sensacyjne lat siedemdziesiątych jest imitacją amerykańskich filmów typu Bullitt (1968), Brudny Harry (1971) i Francuski łącznik (1971). Geneza gatunku zwanego poliziottesco jest bardziej złożona i związana jest z sytuacją polityczną i społeczną we Włoszech pod koniec lat sześćdziesiątych, po tak zwanej „gorącej jesieni”. Pewnym przełomem był koniec roku 1969, kiedy doszło do zamachu bombowego na Piazza Fontana w Mediolanie. Zginęło wówczas 17 osób, 88 odniosło obrażenia. W roku następnym powstała organizacja terrorystyczna Czerwone Brygady, która zasłynęła porwaniem i zabójstwem premiera Włoch Alda Moro w 1978. Całe lata siedemdziesiąte to był „czas ołowiu”, wystrzelono mnóstwo kul, zdetonowano wiele bomb, policja była bezradna, a obywatele żyli w ciągłym strachu.

Grobowiec Ligei

The Tomb of Ligeia (1964 / 81 minut)
reżyseria: Roger Corman
scenariusz: Robert Towne na motywach noweli Edgara Allana Poego

 Tekst opublikowany także w serwisie kinomisja.pl

W jednej z ostatnich scen Ulic nędzy (1973) Harvey Keitel i Robert De Niro oglądają film na dużym ekranie. Postać okryta białym całunem odsłania swoje mroczne oblicze – kobiety o kruczoczarnych włosach, lady Ligei. Ten film Rogera Cormana zakończył niestety bardzo popularną serię adaptacji twórczości Edgara Allana Poego. Od pozostałych obrazów cyklu różni się stroną wizualną – zamiast skąpanych w mroku studyjnych dekoracji oglądamy urokliwe angielskie plenery (Maskę czerwonego moru [1964] też nakręcono w Anglii, ale zdjęcia Nicolasa Roega kreowały zupełnie inny – bardzo odrealniony – nastrój). Film zaczyna się od polowania na lisa, które urządzili sobie arystokraci, podczas gdy w pobliżu pewien tajemniczy człowiek pogrążony jest w zadumie nad grobem swojej ukochanej…

Animal Attack. Filmy o groźnych zwierzętach


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl
 
No Animals Were Harmed in the Making of This Film. 

Takie zdanie często pojawia się w napisach końcowych filmu. Zwierzęta na ekranie są czasem tak nabuzowane, że widz zastanawia się, czy ludziom nie stało się coś złego na planie filmowym. Wielu jest odważnych filmowców i aktorów, którzy nie boją się pracować z drapieżnikami. To zresztą nie tylko kwestia bezpieczeństwa, ale i pewnego komfortu. Praca ze zwierzakami, podobnie jak z dziećmi, bywa uciążliwa, wymaga żelaznej cierpliwości. Stosowanie animatronicznych modeli bądź cyfrowych tworów rozwiązuje niektóre problemy, ale w zamian tworzą się nowe. Filmy, o których traktuje niniejsze zestawienie, nie należą do ambitnych, ale to nie znaczy, że są to produkcje gorszej kategorii. Ich realizacja często wymaga tych samych umiejętności, co w przypadku prestiżowych i nagradzanych obrazów.

Skrzydła. 90 lat od premiery pierwszego laureata Oscara

tytuł oryginalny: WINGS
premiera: 19 Maj 1927
czas trwania: 144 minuty
reżyseria: William A. Wellman
scenariusz: Hope Loring, Louis D. Lighton na podst. fabuły Johna Monka Saundersa

Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

19 maja 1927 zaprezentowano w Teksasie dramat wojenny Williama Wellmana pod tytułem Skrzydła. Film zapisał się w historii kina jako laureat pierwszego Oscara w kategorii najlepszy film. Ceremonia odbyła się 16 maja 1929 i trwała zaledwie piętnaście minut. Zapoczątkowała jednak trwającą do dziś tradycję corocznego nagradzania ponadprzeciętnych obrazów filmowych. Zapomina się przy tym, że wówczas nagrodzono dwa filmy nieme w kategorii Best Picture – drugim był Wschód słońca (1927) niemieckiego reżysera Friedricha Wilhelma Murnaua. Skrzydła to film zrealizowany przez prawdziwego awiatora, Williama Wellmana, który w czasie pierwszej wojny światowej służył we francuskich siłach powietrznych. Jako reżyser często zaś wracał do tematyki lotniczej, a jego ostatni film nosi wymowny tytuł Lafayette Escadrille (1958).

Gdzie ty, tam i ja. Kiedy reżyser obsadza żonę...


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl
 
Gdy Roman Polański realizował w Stanach Dziecko Rosemary (1968) myślał o tym, by główną rolę dać swojej nowo poślubionej żonie, Sharon Tate. Liczył, że ktoś inny też wpadnie na ten pomysł – uważał bowiem, że jemu nie wypada. Gdy razem pracowali na planie Nieustraszonych pogromców wampirów (1967) nie byli jeszcze małżeństwem i gdyby nie pobrali się w styczniu 1968 to pewnie łatwiej by im było współpracować. W historii kina istnieje jednak spora grupa reżyserów, którzy nie bali się angażować własnych żon i całkiem nieźle na tym wychodzili. Już w epoce kina niemego można znaleźć takie pary, np. Raoul Walsh i Miriam Cooper oraz Carmine Gallone i Stanislawa „Soava” Winawerówna. W latach trzydziestych we Francji działał Henri Decoin wraz z małżonką Danielle Darrieux, natomiast w Polsce niejaka Barbara Orwid wystąpiła tylko w pięciu filmach – wszystkie reżyserował jej mąż Leonard Buczkowski.