NAJLEPSZE FILMY ROBERTA ALDRICHA. Parszywa dziesiątka

Agnes Moorehead, Robert Aldrich i Bette Davis  lata 60. 


Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Tekst dedykuję pamięci mojego ojca (zm. 6 sierpnia 2018), z którym wielokrotnie zasiadałem przed telewizorem i oglądaliśmy m.in. Parszywą dwunastkę i Vera Cruz.

Sto lat temu przyszedł na świat Robert Aldrich (9 sierpnia 1918 – 5 grudnia 1983) – człowiek, który wkrótce miał w znacznym stopniu wpłynąć na kinematografię amerykańską. Mimo współpracy z pierwszoligowymi gwiazdorami w skostniałym systemie hollywoodzkim udało mu się uzyskać niezależność. Wiele jego filmów powstało pod szyldem The Associates & Aldrich Company, gdzie miał twórczą swobodę i mógł nadać swoim filmom indywidualny charakter. Jego styl stał się rozpoznawalny, a filmy okazały się źródłem inspiracji dla młodszych filmowców. Duży wpływ na sukcesy jego dzieł miała grupa stałych współpracowników. Byli wśród nich: montażysta Michael Luciano, kompozytor Frank De Vol, operatorzy Joseph F. Biroc i Ernest Laszlo, scenograf William Glasgow, projektantka kostiumów Norma Koch, scenarzysta Lukas Heller oraz aktorzy Wesley Addy, Ernest Borgnine, Richard Jaeckel i inni. Ponieważ doskonale się rozumieli i nie tworzyli konfliktów, praca szła szybko i sprawnie.

POD ZNAKIEM ORŁA BIAŁEGO. 7 wspaniałych polskich bohaterów, o których powinny powstać filmy

Kadr z serialu Czarne chmury (1973), którego główny bohater inspirowany był postacią płk. Krystiana Stolińskiego.


Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Dzisiejszy tekst, zainspirowany zbliżającą się setną rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości, dotyczy w dużej mierze polskiej historii. Opowiem o ludziach, którzy nie stali się kultowymi bohaterami filmowymi, choć powinni ze względu na bogaty życiorys, masę efektownych przygód i ciekawe tło historyczne, które niejednokrotnie brutalnie wpływało na ich losy. Od dawna wiadomo, że życie pisze najlepsze scenariusze, ale historia kinematografii jest zbyt krótka, by znalazło się w niej miejsce dla wszystkich ważnych polskich bohaterów. W naszym kraju realizacja wielkiej produkcji historycznej jest z reguły wielkim wydarzeniem, ponieważ – ze względów budżetowych – nie powstają one zbyt często.

AUSTRALIJSKA RÓŻA. Pięć najlepszych ról ROSE BYRNE



Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl
na 39. urodziny aktorki

Nie znalazła się nigdy wśród osób nominowanych do Oscara, ale zdobyła ważną festiwalową nagrodę – Puchar Volpiego w Wenecji. I to już w początkowej fazie kariery. Tym większa szkoda, że nie trafiła na reżysera, który wydobyłby z niej wszystko to, co najlepsze. Od jej pierwszej ważnej roli w Partnerskiej rozgrywce (1999), gdzie zagrała u boku Heatha Ledgera, minęło 19 lat, ale jej talent i uroda wciąż nie zostały w pełni wykorzystane. Choć występowała we wszystkich najważniejszych kinematografiach anglojęzycznych (Australia, Wielka Brytania, USA, Kanada), to w blockbusterach pojawiała się tylko okazjonalnie, częściej skłaniając się ku niezależnym projektom. Jest także współzałożycielką (wraz z czterema Australijkami) niezależnej firmy producenckiej The Dollhouse Collective, której priorytetem jest kobiecy głos w filmie.

LEKTORZY FILMOWI. Saper myli się raz, lektor – co drugie zdanie












Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Artykuł zainspirowany spotkaniem z Maciejem Gudowskim, które odbyło się 21 maja 2018 w Lublinie – w Centrum Języka i Kultury Polskiej na UMCS-ie.

Czasy się zmieniają, kino i telewizja również, ale jedna rzecz w polskiej telewizji od wielu lat pozostaje niezmienna. Niemal w każdej stacji telewizyjnej filmy zagraniczne czytane są przez lektora. Mimo iż na Zachodzie ta metoda przekazywania treści filmu jest trudna do zaakceptowania, w naszym kraju jest wciąż preferowana jako rozwiązanie praktyczne i niedrogie. Stanowi pewien kompromis między napisami a dubbingiem. Dla osoby piszącej te słowa – osoby wychowanej w epoce kaset wideo – voice-over, czyli podkładanie głosu lektora, jest najlepszą z technik audiowizualnych. Dobry lektor potrafi swoim głosem zbudować klimat, ale należy też pamiętać, że wiele zależy od zgranej współpracy lektora z jego dwoma współpracownikami: tłumaczem i realizatorem dźwięku.

ZAPOMNIANE ARCYDZIEŁA INGMARA BERGMANA. Mniej znane twarze szwedzkiego mistrza



Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl
na setne urodziny Bergmana

W swojej długiej, 60-letniej karierze reżyserskiej Ingmar Bergman zrealizował 56 filmów pełnometrażowych i trzy miniseriale. Liczba filmów, którą podałem, zawiera również produkcje telewizyjne. Jak na filmowca, którego uważa się za artystę, a nie rzemieślnika, jest to naprawdę imponujący dorobek. W samym roku 1958 miały premierę cztery jego filmy. Kreatywność Bergmana nie ograniczała się tylko do jednego medium. Działał w kinie, telewizji, teatrze i operze. Pisał scenariusze, opowiadania, książki autobiograficzne i sztuki teatralne. To właśnie w teatrze poznał grono świetnych aktorów, których potem stale obsadzał w filmach.

Za swoje filmowe osiągnięcia otrzymał dziewięć nominacji do Oscara (plus trzy statuetki w kategorii najlepszy film obcojęzyczny), Nagrodę imienia Irvinga G. Thalberga, Złotego Niedźwiedzia w Berlinie i wiele innych laurów. Zapracował na to, by jego nazwisko stało się pewną marką, która przyciąga wymagającego widza, konesera nieszukającego eskapistycznej rozrywki, lecz materiału do rozważań i wyszukiwania ukrytych znaczeń. Wybrałem pięć tytułów, które nie mają dziś tak dużej rangi jak Siódma pieczęć, Tam, gdzie rosną poziomki, Źródło, Persona czy Fanny i Aleksander. Cytując fragment wstępu do Wieczoru kuglarzy, można by rzec, że są to „obrazki warte miedziaka”. Ale potrafią sprawić większą satysfakcję niż niektóre dzieła za milion, więc warto poświęcić im swój czas. Kolejność chronologiczna.

CUDOTWÓRCZYNI

The Miracle Worker (1962 / 106 minut)
reżyseria: Arthur Penn
scenariusz: William Gibson na podst. własnej sztuki

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Istotnie cuda się zdarzają. Żywym dowodem na to jest historia Helen Keller, która kilkanaście miesięcy po urodzeniu w wyniku choroby utraciła wzrok i słuch. Dzięki nauczycielce, niedowidzącej Annie Sullivan, złapała lepszy kontakt ze światem, a nawet została pisarką. Jej autobiograficzna książka The Story of My Life (1902) została wydana po polsku w 1904 roku. Helen Keller miała wówczas 24 lata i to był dopiero początek jej długiego życia, podczas którego prowadziła działalność naukową, angażowała się w politykę i liczne inicjatywy społeczne. Historia jej życia zainspirowała amerykańskiego pisarza Williama Gibsona (nie mylić z Williamem Gibsonem – twórcą cyberpunku). Co ciekawe, kino to trzecie medium, dzięki któremu można było poznać tę niezwykłą opowieść.

PODGLĄDACZ

Peeping Tom (1960 / 101 minut) 
reżyseria: Michael Powell 
scenariusz: Leo Marks

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Zanim londyńczycy obejrzeli w kinach Psychozę (1960) Alfreda Hitchcocka, w wiosenne dni tego samego roku mogli zobaczyć coś równie prekursorskiego i jednocześnie zbyt odważnego jak na swoje czasy. Jednakże Hitchcock tworząc swoje arcydzieło, tylko umocnił swoją pozycję, zdobył kolejną nominację do Oscara, a jego reputacja nie ucierpiała. Inaczej było z Michaelem Powellem. Na swoją rangę zapracował, realizując z Emerikiem Pressburgerem inteligentne i piękne wizualnie dramaty, takie jak Czarny narcyz (1947), ale po premierze Podglądacza nagle stracił dawną renomę. Film był wielkim ciosem dla widzów i krytyków, zbyt wielkim, aby docenić jego niezwykłość, zbyt niemoralnym, aby zastanawiać się nad jego psychologiczną głębią. Niejednokrotnie cenzurowany obraz dołączył więc do grupy filmów docenionych dopiero po latach. Obecnie jest to jedna z legend kinematografii i jeden z wielu przykładów, które dowodzą, że rok 1960 był prekursorski dla kina grozy (inne przykłady to: Psychoza, Oczy bez twarzy, Maska szatana, Wioska przeklętych, Miasto umarłych, Zagłada domu Usherów).

JESTEM ZBIEGIEM

I Am a Fugitive from a Chain Gang (1932 / 92 minuty)
reżyseria: Mervyn LeRoy
scenariusz: Howard J. Green, Brown Holmes, Sheridan Gibney na podst. wspomnień Roberta E. Burnsa I Am a Fugitive from a Georgia Chain Gang!

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Dzisiaj Mervyna LeRoya pamięta się głównie z wielokrotnie przypominanej przez stacje telewizyjne produkcji historycznej Quo Vadis (1951) na podstawie powieści Henryka Sienkiewicza. Ale stworzył on także jeden z najwybitniejszych filmów lat trzydziestych. I nie mam na myśli dramatu gangsterskiego Mały Cezar (1931), który mocno się już zestarzał, lecz poruszającego i wciąż wywołującego ogromne wrażenie dzieła pod tytułem Jestem zbiegiem. Film równie emocjonujący co Ścigany (1993) Andrew Davisa, aczkolwiek nacisk położony został na co innego. Mamy tu bowiem kino bardziej pesymistyczne – ucieczka z więzienia prowadzi bohatera w zaskakująco mroczne rejony. Celem filmu nie jest także rozrywka ani liczenie zysków, lecz dyskusja na temat wpływu zakładów penitencjarnych na człowieka oraz roli, jaką były więzień może odgrywać w społeczeństwie.