Angelika - nieposkromiona markiza


Gdybym miał wybrać kinowe serie, które przez cały czas trzymają równy poziom, to cykl przygód Angeliki zająłby jedno z czołowych miejsc. Każda część tej serii jest na takim samym ponadprzeciętnym poziomie. Cześć pierwsza jest uważana za najlepszą  dlatego, że jest pierwsza i wprowadza w klimat XVII-wiecznej Francji. Cykl w reżyserii Bernarda Borderie to cykl pełen kontrastów. Z jednej strony wielka miłość i mniejsze romanse, z drugiej strony - zdrady, spiski, intrygi i morderstwa. Z jednej strony barwne przygody wśród barwnych postaci (król, sułtan, książę, hrabia), z drugiej strony - pojedyncze dramaty zwykłych ludzi. Ale już para głównych bohaterów (piękna i bestia) symbolizuje te kontrasty. Powstało pięć filmów na podstawie czterech (z trzynastu) powieści Anne i Serge'a Golon'. Wszystkie reżyserował Bernard Borderie, we wszystkich rolę Angeliki zagrała Michèle Mercier.
Uwaga: Poniżej nie są to typowe recenzje, zdradzają ważne elementy fabuły.

Markiza Angelika (Angélique, marquise des anges, 1964)
Oryginalny francuski tytuł brzmi Angelika - markiza aniołów i kiedy Angelika nie została jeszcze opętana myślą o zemście była jak anioł - piękna, dobra, urocza, wrażliwa. Zakochana jest w przyjacielu z dzieciństwa imieniem Nicolas, ale wkrótce przekona się, jaka jest różnica między przyjaźnią a miłością, kiedy pozna hrabiego Joffreya de Peyraca. To człowiek dobry i sprawiedliwy, ale ze względu na szramę na policzku wygląda raczej na bandytę i przez to nie budzi zaufania. Angelika także z początku nim gardzi, ale wkrótce to się zmieni, wyjdzie za niego za mąż i stanie się jedyną osobą, która będzie chciała go uratować przed karą śmierci. Hrabia de Peyrac potrafi za pomocą rudy ołowiu robić złoto, co powoduje wściekłość króla. Hrabia zostaje więc oskarżony o czary - jest to oficjalny powód, ale bardzo prawdopodobne, że król jest zazdrosny o to, że hrabia ma taką piękną żonę i dlatego chciał się pozbyć rywala.

Chociaż w latach 60. było we Francji wiele pięknych i zdolnych aktorek (np. Mylène Demongeot), trudno sobie wyobrazić, by ktoś wypadł w roli Angeliki lepiej niż Michèle Mercier. Pozostali aktorzy świetnie jej partnerują. Znakomita jest muzyka Michela Magne'a, idealnie pasująca do melodramatycznego stylu i klimatu średniowiecznej Francji. Elementy filmu kostiumowego i melodramatu zostały sprawnie wyważone - jest tu wszystko, co trzeba, ale niczego nie ma tu w nadmiarze. Spiskowcy planujący otrucie króla, a potem próbujący zabić Angelikę, pojedynki na szpady, rozprawa sądowa, której wynik jest z góry ustalony i stos czekający na swoją ofiarę, by spłonęła żywcem. Trudno uwierzyć, że w tak okrutnych czasach było jeszcze miejsce na miłość.

Piękna Angelika (Merveilleuse Angélique, 1965)
Na motywach powieści pt. Droga do Wersalu. Chociaż Angelice z różnych powodów zdarza się śmiać na głos, to wcale nie oznacza, że pogodziła się ze śmiercią męża. Wkrótce jest świadkiem morderstwa, w które zamieszane są ważne w państwie osoby (w tym brat króla), ma więc kolejny powód do zemsty. Najpierw przeżywa przygody wśród bandytów, których hersztem jest jej przyjaciel z dzieciństwa, Nicolas. Potem Angelika poznaje mężczyznę zwanego „Plugawym Poetą” i przekonuje się, że za pisanie wierszy obrażających wysokich dostojników można zostać skazanym na śmierć. Zrozpaczona tym, że kochający ją mężczyźni umierają przez nią, chce popełnić samobójstwo, ale odwodzi ją od tego zamiaru przyjaciel, policjant, który niegdyś jako adwokat próbował wybronić jej męża. W końcu zamierza dokonać zemsty, ale wie, że większą szansę będzie miała wówczas kiedy odzyska tytuł markizy - w tym celu poślubia marszałka Philippe'a de Plessis-Bellières.

Angelika, która będąc markizą poznała wyższe sfery z jak najgorszej strony, w tej części poznaje „drugą stronę medalu” - świat bandytów i nędzników, a wkrótce zaczyna prowadzić dochodowy interes (sprzedaż czekolady), na którym sporo zarabia i to jeszcze bardziej zbliża ją do osiągnięcia celu - pomszczenia krzywd, jakich doznała. Druga część cyklu jest filmem 'przejściowym', wątek de Peyraca nie posuwa się do przodu, zamiast tego są trzy romanse Angeliki: z przywódcą bandytów, z poetą i z arystokratą. Przewaga tych wątków nad innymi sprawia, że część druga wydaje się nieco słabsza od pierwszej i trzeciej. Aktorka Michèle Mercier pięknie się prezentuje w barwnych strojach z epoki. Warstwa wizualna i muzyka to najważniejsze atuty nie tylko tej części.


Angelika i król (Angélique et le roy, 1966)
Dwukrotnie zamężna i dwukrotnie owdowiała Angelika zostaje zaproszona na dwór królewski. Król Francji, Ludwik XIV, powierza jej odpowiedzialną misję dyplomatyczną. Ma nakłonić ambasadora Persji do podpisania traktatu pokojowego. Wkrótce sprawa się komplikuje, kiedy do gry włącza się węgierski książę Rakoczy. Ale to wszystko przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, kiedy pojawiają się nieznane dotąd informacje na temat pierwszego męża Angeliki, Joffreya de Peyraca. Czy on naprawdę spłonął na stosie? Czy może utonął w Sekwanie? Zakończenie nie pozostawia żadnych wątpliwości i chociaż to mogłaby być już ostatnia część to z powodu planowanej kolejnej ekranizacji zakończenie jest otwarte i wprowadza w nową przygodę.

Angelika jest sprytna i odważna, po tym co ją spotkało przestała ufać ludziom i z wrogami się nie cacka, o czym świadczy scena, w której bije służącą za pomocą zatrutej sukni, czym przyczynia się do jej śmierci. Nie jest więc takim aniołem, jak dawniej. Kiedy wydaje się, że romansuje z mężczyzną możliwe, że za chwilę wyciągnie nóż i przyłoży mu do gardła. Niektórzy podejmują decyzje, nie myśląc o konsekwencjach. Król, którego stanowisko wymaga szybkiego podejmowania decyzji, ogłasza Angelikę swoją metresą (kochanką), by ją ratować przed nienawiścią perskiego ambasadora, ale nie zdaje sobie sprawy, że ta decyzja spowoduje nienawiść jego dotychczasowej faworyty i tak czy inaczej Angelika jest w ogromnym niebezpieczeństwie. Film nieźle się ogląda, ale niestety zakończenie jest pozbawione logiki - mam tu na myśli ucieczkę de Peyraca przed Angeliką. To sugeruje, że twórcy na siłę próbują ciągnąć serię, nie mając już pomysłów.

Angelika wśród piratów (Indomptable Angélique, 1967)
Tytułowa bohaterka, kiedy dowiedziała się o tym, że Joffrey żyje, rezygnuje z romansów, próbując za wszelką cenę odnaleźć męża. Trafia na królewską galerę, a potem przesiada się na statek handlarzy niewolników. Podróżuje po morzach i oceanach, gdzie natknąć się można na pirackie okręty. Jeden z nich należy do niejakiego Reskatora, którym okazuje się Joffrey de Peyrac - napada on na królewskie galery i wyzwala niewolników, by w ten sposób zemścić się na królu Francji. W filmie został podjęty temat niewolnictwa, okrutnego traktowania galerników i handlu kobietami. Angelika na własnej skórze doświadcza problemu niewolnictwa w kulminacyjnej scenie licytacji. Czyżby została w końcu poskromiona?

Jestem nieco zawiedziony tą częścią, obecność piratów dawała duże pole do popisu, przydałyby się sceny morskich bitew i pojedynków na białą broń. Jedna mała bitwa na początku dawała przedsmak tego, co jeszcze może się wydarzyć i dlatego jestem rozczarowany tym, że w dalszej części filmu niewiele się zdarzyło. Wydaje mi się, że lepszym pomysłem byłoby zekranizowanie powieści Nieposkromiona Angelika w jednym filmie zamiast dzielić na dwie części: Angelika wśród piratów oraz Angelika i sułtan.


Angelika i sułtan (Angélique et le sultan, 1968)
Niewiarygodnych losów młodej arystokratki ciąg dalszy. Tym razem tytułowa bohaterka trafia do haremu sułtana Maroka. Ponieważ jest to ostatnia część widzowie są spokojni, gdyż wszystko musi się dobrze skończyć. Ale jednak nie brakuje pewnych zaskakujących zwrotów akcji, np. w finale w bezsensowny sposób ginie mężczyzna, próbujący ratować Angelikę. Zresztą już wcześniej zdarzało się, że przez markizę ginęli niewinni ludzie, kobieta w dążeniu do celu wykazała się nie tylko wytrwałością i odwagą, ale także bezmyślnością i egoizmem. I to stawia pod znakiem zapytania happy end, nie jest to typowe dla romansów przygodowych, ale z drugiej strony nie znam się na tym gatunku, więc mogę się mylić. 

Podsumowanie:
Każda seria kiedyś musi mieć swój koniec, chociaż ma się wrażenie, że niektóre serie nigdy się nie skończą (jak np. cykl Jamesa Bonda, serial Moda na sukces). Kiedy w roku 1968 powstał film Angelika i sułtan to książkowy cykl liczył 8 powieści, a następnie w latach 1972-85 powstało jeszcze 5 książek o Angelice (podobno jest jeszcze jedna nie opublikowana powieść z cyklu). Tak więc cykl Bernarda Borderie miał szansę stać się kinową „modą na sukces” i mógł być realizowany jeszcze długie lata. Całe szczęście do tego nie doszło, bo ewidentnie widać, że dobrych pomysłów starczyło jedynie na trzy pierwsze filmy, z czasem motywy zaczynają się powtarzać, a liczne perypetie łóżkowe zaczynają nudzić. Coraz bardziej stają się widoczne: kicz, wtórność, powtarzalność, pretensjonalność, infantylność, sztuczność dekoracji (możliwe, że scenografia i kostiumy zostały wypożyczone z innych filmów). To że seria trzyma ten sam równy poziom nie oznacza, że wszystkie części są równie dobre. Najlepsze są części pierwsza i trzecia.

Ciekawostka:
Kiedy we Francji cykl Bernarda Borderie odnosił sukcesy powstały dwie tureckie ekranizacje książek Anne i Serge'a Golon' pt. Angelika w tureckich pałacach (Anjelik Osmanli saraylarinda, 1967) oraz Angelika i sułtan Ibrahim (Anjelik ve Deli Ibrahim, 1968).

2 komentarze:

  1. Trafiłem kiedyś dosyć nie chcący na Angelike wśród piratów. Kompletnie nie kojarzyłem tej serii, oglądnałem ale nic specjalnego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Żeby docenić postać Angeliki i zachwycić się nią, trzeba obejrzeć wszystkie części filmu... a najlepiej przeczytać wszystkie części książki. Ja uwielbiam Angelikę. Filmy oglądałam wielokrotnie, a serię książek właśnie kończę czytać. Każda książka pochłania czytelnika, wręcz pożera:)... nie można się od niej oderwać. Gorąco polecam!

    OdpowiedzUsuń