Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antonio Margheriti. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Antonio Margheriti. Pokaż wszystkie posty

10 bram piekieł. 10 europejskich horrorów

„Piekło jest puste. Wszystkie diabły są tutaj” (W. Szekspir The Tempest)

 Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Dla miłośnika kina grozy każdy wieczór jest dobry na oglądanie horroru, ale mimo to zawsze szuka się pretekstu – jakiegoś znaku, który „mówiłby”, że teraz jest właśnie dobry moment: np. śmierć kogoś związanego z tym gatunkiem (Christophera Lee, Wesa Cravena i in.), rocznica śmierci lub urodzin, albo, tak jak teraz, zbliżająca się Wigilia Wszystkich Świętych (All Hallows’ Eve, czyli Halloween). Dla wielbiciela opowieści z dreszczykiem – w szczególności takiego, który zajmuje się pisaniem o filmach – to dobra okazja, by zarekomendować kilka ciekawych pozycji gatunku.

Ostatni Łowca

L'Ultimo Cacciatore (1980 / 92 minuty)
reżyseria: Antonio Margheriti (pseud. Anthony M. Dawson)
scenariusz: Dardano Sacchetti na podst. fabuły Gianfranco Couyoumdjiana

We włoskim kinie każdy może znaleźć coś dla siebie, bo filmowcy z Italii nie gardzili żadnym gatunkiem. Peplum, giallo, spaghetti westerny, poliziottesco, horrory gotyckie lub splatter gore, a nawet coś takiego jak spionaggio i macaroni combat. Dziś zajmę się ostatnim z wymienionych, realizowanym od drugiej połowy lat 60, kiedy kina zaatakowała Parszywa dwunastka (1967), aż do końca lat 80, czyli kiedy zaczęto wyczerpywać temat wojny w Wietnamie. W latach 60. i 70. twórcy europejskich filmów wojennych pokazywali losy żołnierzy, partyzantów i komandosów podczas II wojny światowej, ale gdy pod koniec dekady powstały pierwsze wybitne i szeroko dyskutowane filmy o II wojnie indochińskiej (Łowca jeleni i Czas Apokalipsy) to Włosi nie pozostali obojętni.

I Bóg powiedział do Kaina...

E Dio Disse a Caino... (1970 / 109 minut)
reżyseria: Antonio Margheriti (pseud. Anthony Dawson)
scenariusz: Giovanni Addessi & Antonio Margheriti

Bóg powiedział do Kaina: „Tułaczem i zbiegiem będziesz na ziemi, a ktokolwiek by cię zabił siedmiokrotną pomstę poniesie!” W literaturze i filmach dużo jest odniesień do Biblii, wg której przemoc była obecna już w najdawniejszych czasach, a zemsta od zawsze była logiczną konsekwencją popełnionych win. Bohaterowie filmowi często stosują Pismo Święte jako usprawiedliwienie swoich działań odwetowych. Lekceważą wszakże słowa Chrystusa, który nakazywał nadstawiać drugi policzek, ale respektują pamiętną frazę ze Starego Testamentu: życie za życie, oko za oko, ząb za ząb... Dziś zachęcam do obejrzenia euro-westernu, w którym hałaśliwym strzelaninom i precyzyjnie przeprowadzonej zemście towarzyszy zagęszczona i pełna niepokoju aura gotyckiego horroru.

Dziewica Norymberska

La Vergine di Norimberga (1963 / 80 minut)
reżyseria: Antonio Margheriti (pseud. Anthony Dawson)
scenariusz i adaptacja: Antonio Margheriti, Edmond T. Gréville, Ernesto Gastaldi na podst. powieści Franka Bogarta

Żelazna Dziewica zwana też Dziewicą Norymberską to średniowieczne, wyjątkowo misterne narzędzie tortur używane m.in. przez Inkwizycję do karania heretyków i czarownic. Jest to rodzaj sarkofagu w kształcie istoty ludzkiej. W jego wnętrzu umieszczano ofiarę, kobietę lub mężczyznę, która w momencie zamykania sarkofagu została dźgnięta umocowanymi wewnątrz ostrzami. Narzędzie służyło do zadawania bólu, więc ostrza miały tylko boleśnie ranić ofiarę. Jeśli delikwent został skazany na śmierć to następowała ona po długich męczarniach. Włoski reżyser Antonio Margheriti swój pierwszy horror poświęcił temu właśnie muzealnemu zabytkowi, który choć od dawna jest nieużywany wciąż porusza wyobraźnię, budzi wątpliwości, wywołuje koszmary.

Dobrzy, źli i brzydcy - o najlepszych spaghetti westernach


Gdy Sergio Leone bez wiedzy Kurosawy przerobił jego Straż przyboczną (1961) na western nie mógł przypuszczać, że rozpoczyna właśnie nowy nurt w historii kina gatunkowego. Ale upływ czasu pokazał, że Leone stworzył nowy gatunek, mimo iż zaczerpnął fabułę z dalekiej Azji. Spaghetti westerny były ostro krytykowane przez recenzentów, ale chętnie oglądane przez widzów mniej więcej do roku 1968. Wtedy właśnie odnotowano gwałtowny spadek popularności gatunku. W ciągu tych pierwszych lat powstało tak wiele spaghetti westernów, że widzowie bardzo szybko się nimi znudzili. Mimo to ze zmiennym powodzeniem realizowano włoskie westerny do drugiej połowy lat 70. Wśród natłoku wielu badziewi i przeciętnych imitacji Leone można znaleźć kilka perełek, które są wciąż odkrywane przez pasjonatów kina.