W Teksasie gorzej niż w Piekle. Co powstanie po zmieszaniu HORRORU z WESTERNEM



Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

„Gdybym był właścicielem Teksasu i Piekła, wynajmowałbym Teksas i żył w Piekle” – to słowa generała Philipa Sheridana. Sugerują one, że western z horrorem coś łączy, mimo iż Sheridan zmarł, zanim powstało kino. Ukształtowanie filmowych gatunków ułatwiło życie filmowcom i widzom, ale dało też ciekawe pole dla eksperymentów polegających na łączeniu składników. Być może najtrudniejsze jest mieszanie westernu z horrorem, czego dowodzi wiele przykładów. Myślę, że ranking dziesięciu najlepszych pozycji w tym przypadku nie ma sensu, dlatego w poniższym zestawieniu znalazły się również niezbyt udane, ale mimo wszystko ciekawe przykłady. Kończąc wstęp, należałoby jeszcze wspomnieć, że istnieje wprawdzie osobny nurt zwany Weird West, ale w tym sformułowaniu zawarte są nie tylko westerny i horrory, lecz także filmy fantasy i science fiction. To już materiał na inne zestawienie.

RIO CONCHOS. 55 lat od premiery

Rio Conchos (1964 / 107 minut)
reżyseria: Gordon Douglas    
scenariusz: Joseph Landon, Clair Huffaker na podst. powieści Claira Huffakera


 Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Wielu reżyserów przekonało się, że praca w przemyśle filmowym pełna jest niespodzianek, bo nie ma przepisu na kino ponadczasowe. Tematyka, gatunek filmu ani nawet gwiazdorska obsada nie mogą zagwarantować, że film będzie chętnie oglądany po latach. Doskonałym przykładem reżysera, który przekonał się, jak nieprzewidywalne są dzieje kina, jest Gordon Douglas. Nakręcił około 70 filmów pełnometrażowych i były wśród nich produkcje z Flipem i Flapem, Frankiem Sinatrą, Elvisem Presleyem, Jamesem Cagneyem, Gregorym Peckiem czy Randolphem Scottem. Ceniono go za sprawne rzemiosło i gatunkową wszechstronność, bo podejmował się realizacji zróżnicowanych projektów: komedii, westernów, filmów awanturniczych, czarnych kryminałów, biografii, musicali, historii wojennych. Które jego filmy można określić jako żelazną klasykę? Właściwie tylko jeden – dzieło science fiction pt. One! (1954) opowiadające o zmutowanych mrówkach.

KTÓŻ NIE CHCIAŁBY BYĆ KRÓLEM? 10 najlepszych filmów Johna Hustona




Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Od śmierci Johna Hustona (1906–1987) minęły już 32 lata, ale jego dzieła pozostają ponadczasowe i nadal są chętnie oglądane. Spośród prawie czterdziestu filmów, które stworzył, spora część należy do klasyki, wymienianej w każdej profesjonalnej publikacji na temat historii kina. Reżyser był przede wszystkim solidnym rzemieślnikiem, potrafiącym wiele wydobyć z aktorów i materiałów literackich, ale także moralistą, nierzadko traktującym kino jako medium do przekazywania wartościowych treści. Zwraca uwagę również duża różnorodność jego filmów, od kryminałów, przez westerny, po kino przygodowe.

Pewnego razu w Hollywood

Once Upon a Time ... in Hollywood (2019 / 161 minut)
scenariusz i reżyseria: Quentin Tarantino

W ciągu ostatniej dekady Quentin Tarantino – za pomocą wehikułu zwanego kinem – zabrał widzów do czasów drugiej wojny światowej (Bękarty wojny, 2009) oraz do XIX wieku (Django, 2012; Nienawistna ósemka, 2015). Z tych obrazów wyłania się pesymistyczna wizja cywilizacji rządzonej przez człowieka i tkwiące w nim zło. Najpierw uczyniono z człowieka niewolnika, a gdy ten błąd został naprawiony i udało się stworzyć cywilizację, trzymającą się na solidnych fundamentach, nadjechała niemiecka machina wojenna, która zniszczyła to, co udało się zbudować. Ponownie uruchomiono plan odbudowy i niedługo trzeba było czekać na kolejny przełom, który wstrząsnął światem. Zdarzyło się to w sierpniu 1969 roku, dokładnie 50 lat temu. Tak wygląda w skrócie historia cywilizacji według autora Pulp Fiction.

LEGENDA O ŚWIĘTYM PIJAKU. Rutger Hauer w produkcji francusko-włoskiej

La leggenda del santo bevitorem (1988 / 128 minut)
reżyseria: Ermanno Olmi
scenariusz: Ermanno Olmi, Tullio Kezich na podst. powieści Josepha Rotha

 Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

W artykułach i komentarzach, które zalały internet po śmierci Rutgera Hauera, często były wspominane jego znakomite role w Łowcy androidów, Zaklętej w sokoła, Ciele i krwi, a także kultowe postacie z hitów VHS (Autostopowicz, Ślepa furia), jednak zazwyczaj pomijano pewną wyjątkową kreację we francusko-włoskiej produkcji Legenda o świętym pijaku. Ma ona w sobie coś, co może odrzucać widza, szczególnie takiego, który wychował się na kinie hollywoodzkim. Reżyser liczył jednak na dystrybucję w Stanach, dlatego – mimo iż zazwyczaj pracował z aktorami nieprofesjonalnymi, przez co zyskał reputację późnego neorealisty – zdecydował się zatrudnić aktorów zawodowych i znanych na świecie.