Kobiety srebrnego ekranu. Aktorki, które popadły W ZAPOMNIENIE

.
Rhonda Fleming na otwarciu hotelu Tropicana w Las Vegas, 1957 r.

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Są aktorzy i aktorki, którzy przez wiele lat pracowali na swoją pozycję. Są też tacy, którzy mieli szczęście pracować przy wielkim hicie, osiągając status gwiazdy z dnia na dzień. Chciałbym jednak pochylić się nad tymi, którzy takiego szczęścia nie mieli. Choć niczego im nie brakowało, by mogli stanąć w jednym szeregu z najlepszymi, historia nie potraktowała ich zbyt łaskawie. Od czasu do czasu ich twarze przemkną przez ekrany telewizorów i laptopów, ale mało kto zwróci na nie uwagę. W otchłani zapomnienia jest niezliczona ilość twórców filmowych i aktorów, część z nich postanowiłem wydobyć na światło dzienne. Do zestawienia wybrałem 12 nazwisk. Są to wyłącznie kobiety, bo tekst jest pisany z okazji 8 marca. Kolejność alfabetyczna.

GDZIE JEST MÓJ AGENT? Francuski serial o agencji aktorskiej

Dix pour cent (2015–2020 / 24 odcinki)
pomysł serii: Fanny Herrero na podst. idei Dominique'a Besneharda, Juliena Messemackersa i Michela Vereeckena 


– Winda nie działa. Trzeba iść schodami.
– Moi klienci wchodzą po schodach tylko w Cannes.
– Mogę rozłożyć czerwony dywan.

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Oryginalny tytuł Dix pour cent znaczy Dziesięć procent – taką część zarobków aktorów biorą ich agenci. I właśnie o menadżerach opowiada francuska produkcja, którą na polskim Netflixie można odnaleźć pod tytułem Gdzie jest mój agent? To serial podzielony na cztery sześcioczęściowe sezony, co daje 24-odcinkową produkcję. We francuskiej telewizji premiera pierwszej serii miała miejsce w październiku 2015 roku, ostatniej dokładnie pięć lat później… W finale jedna z bohaterek mówi: „Może napiszę serial o agencji aktorskiej?”, na co koledzy z branży reagują słowami: „A kto to będzie oglądał?”. Wyobrażam sobie, że takie rozkminy mogły paść przed rokiem 2015, gdy pojawił się pomysł, ale gdy gotowy był już pierwszy sezon, można było zobaczyć, jak dobrze sprawdza się to na ekranie. Pomogła z pewnością dobra znajomość branży, ale też kilka innych czynników.

Thriller konspiracyjny. Filmy o spiskach politycznych, od których dostaniesz paranoi



Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Świat polityki symbolizuje władzę, wpływy, przywileje, ale też wrogość szarego obywatela, któremu polityka, a w szczególności jej najwyższe szczeble, kojarzą się z zepsuciem, krętactwem i pustosłowiem. Przedstawiciele rządu mają wpływ na to, jak wygląda życie zwykłego człowieka, a więc nie jest trudno uwierzyć, że za ich działalnością kryje się coś więcej, niż to, co słyszymy w mediach. W historii świata wydarzyło się wiele nieprawdopodobnych sytuacji, gdzie nie wszystkie elementy do siebie pasują, dlatego tworzą się konspiracyjne hipotezy, które mają pewne rzeczy wyjaśnić. Ale teorie spiskowe to również opowieści przeciwstawiające się temu, co uznaje się za powszechną prawdę. Nie zawsze są to rzeczy związane z polityką, np. istnieje teoria, według której William Szekspir był tylko figurantem, a podpisywane przez niego utwory w rzeczywistości mają wielu autorów.

SIERŻANT RUTLEDGE. 60 lat od premiery

Sergeant Rutledge (1960 / 111 minut)
reżyseria: John Ford
scenariusz: James Warner Bellah, Willis Goldbeck



Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

John Ford debiutował jako reżyser w 1917 roku i udało mu się nie tylko zajść bardzo wysoko w branży, lecz także utrzymać pozycję przez 40 lat. Jest jednym z oscarowych rekordzistów – zdobył sześć Nagród Akademii, w tym cztery za reżyserię i dwa za filmy dokumentalne wyprodukowane przez Marynarkę Wojenną Stanów Zjednoczonych. Podczas działań zbrojnych w trakcie II wojny światowej wykazał się nie tylko umiejętnościami reżysera i dokumentalisty, ale też żołnierza. Służbę w wojsku zakończył w stopniu komandora porucznika.

NA SZLAKU ALLELUJA. 55 lat od premiery

The Hallelujah Trail (1965 / 165 minut)
reżyseria: John Sturges
scenariusz: John Gay na podst. powieści Williama Gulicka



Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

W latach 1960–65 John Sturges zrealizował siedem filmów, ale tylko dwa odniosły wielki sukces i trafiły do żelaznego kanonu, w efekcie czego nadal są uwzględniane przy układaniu telewizyjnej ramówki. Mowa o Siedmiu wspaniałych (1960) i Wielkiej ucieczce (1963). Duże straty finansowe (przy budżecie 7 milionów dolarów) oraz gorsze recenzje od krytyków odnotował Sturges po premierze Na szlaku Alleluja (1965), którym postanowił zaszaleć na sto procent. Choć temat w gruncie rzeczy poważny, wszak głównym motywem scenariusza Johna Gaya jest silna korelacja bohaterów Dzikiego Zachodu z trunkiem zwanym whiskey (produkowanym w Irlandii i USA). Z drugiej jednak strony satyra to gatunek, którego nie należy lekceważyć, w dobrych rękach może być mocnym uderzeniem. I realizacyjnie jest to produkt na wysokim poziomie – myślę, że twórca Siedmiu wspaniałych podszedł do projektu równie poważnie co w przypadku bardziej znanych dzieł w karierze.

NAJEŹDŹCY Z PÓŁNOCY. Wikingowie atakują kina

 

Jestem wikingiem – osiadły tryb życia nie jest dla mnie (…)
Naprawię moje okręty, naostrzę topór i wypłynę w morze.
> król Harald - „Wikingowie” (sezon 6 odcinek 17)

Nazwa wikingowie przyjęła się jako określenie skandynawskich wojowników, ale dokładniejsza definicja wikinga mówi o zamorskich wyprawach łupieżczych, niekoniecznie tych, których dokonali Normanowie, jak ich nazywano w zachodniej Europie (a we wschodniej – Waregowie). Źródła historyczne wspominały o wikińskich wyprawach także w kontekście najazdów Germanów na Brytanię. Niniejsze zestawienie powstało jednak z okazji premiery (na kanale History 30 grudnia; na Netflixie 3 stycznia) finałowego sezonu serialu Wikingowie (Vikings, 2013-2020), którego bohaterami są średniowieczni Normanowie. W ramach pożegnalnej uczty, ale też patrząc z nadzieją na przyszłość (tzn. na nadchodzące premiery  serial Jeba Stuarta Vikings: Valhalla i film Roberta Eggersa The Northman), postanowiłem przypomnieć inne produkcje o wojowniczych Ludziach Północy. 

Tak jak wikingowie niewiele by zdziałali w pojedynkę, tak ja również postanowiłem zebrać ekipę. Razem ze mną udział w tych zmaganiach wzięli: Caligula (La Fin Absolue du Monde), Kuba Haczek (The Blog That Screamed), Michał Olszewski (Wiking Movie) i Krzysztof Ryszard Wojciechowski (Rękopis znaleziony w Arkham).

WIKINGOWIE. Rozdział 6: Zmierzch bogów

Vikings (2019-20 / 20 epizodów) 
scenariusz: Michael Hirst
 

Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

 „To nieprawda, że śmierć włada nad życiem. To, co zimą umiera, wiosną budzi się do życia”. To słowa króla Anglii, Alfreda, wypowiedziane na polu bitwy do wikinga, Ivara Bez Kości. Czy pochodzą z historycznych źródeł, tego nie wiem, ale w serialu pełnią istotną funkcję, podobnie jak wiele innych tekstów o śmierci. Wszystkie one przygotowują widza na to, co w końcu musiało nadejść – schyłek epoki wielkich wikińskich wojów, zmierzch pogańskich bogów. Druga połowa sezonu piątego (5B), którą w recenzji zatytułowałem „Zmarnowane dziedzictwo”, była dla mnie sporym rozczarowaniem, a pierwsza połowa serii szóstej (6A) nie dawała dużej nadziei na poprawę – właściwie to przeszedłem obok niej obojętnie i nie napisałem osobnej recenzji. Niniejszy tekst i związana z nim entuzjastyczna opinia o serialu w dużej mierze dotyczą drugiej połowy ostatniego sezonu (6B).