Pewnego razu w Hollywood

Once Upon a Time ... in Hollywood (2019 / 161 minut)
scenariusz i reżyseria: Quentin Tarantino

W ciągu ostatniej dekady Quentin Tarantino – za pomocą wehikułu zwanego kinem – zabrał widzów do czasów drugiej wojny światowej (Bękarty wojny, 2009) oraz do XIX wieku (Django, 2012; Nienawistna ósemka, 2015). Z tych obrazów wyłania się pesymistyczna wizja cywilizacji rządzonej przez człowieka i tkwiące w nim zło. Najpierw uczyniono z człowieka niewolnika, a gdy ten błąd został naprawiony i udało się stworzyć cywilizację, trzymającą się na solidnych fundamentach, nadjechała niemiecka machina wojenna, która zniszczyła to, co udało się zbudować. Ponownie uruchomiono plan odbudowy i niedługo trzeba było czekać na kolejny przełom, który wstrząsnął światem. Zdarzyło się to w sierpniu 1969 roku, dokładnie 50 lat temu. Tak wygląda w skrócie historia cywilizacji według autora Pulp Fiction.

LEGENDA O ŚWIĘTYM PIJAKU. Rutger Hauer w produkcji francusko-włoskiej

La leggenda del santo bevitorem (1988 / 128 minut)
reżyseria: Ermanno Olmi
scenariusz: Ermanno Olmi, Tullio Kezich na podst. powieści Josepha Rotha

 Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

W artykułach i komentarzach, które zalały internet po śmierci Rutgera Hauera, często były wspominane jego znakomite role w Łowcy androidów, Zaklętej w sokoła, Ciele i krwi, a także kultowe postacie z hitów VHS (Autostopowicz, Ślepa furia), jednak zazwyczaj pomijano pewną wyjątkową kreację we francusko-włoskiej produkcji Legenda o świętym pijaku. Ma ona w sobie coś, co może odrzucać widza, szczególnie takiego, który wychował się na kinie hollywoodzkim. Reżyser liczył jednak na dystrybucję w Stanach, dlatego – mimo iż zazwyczaj pracował z aktorami nieprofesjonalnymi, przez co zyskał reputację późnego neorealisty – zdecydował się zatrudnić aktorów zawodowych i znanych na świecie.

NIANIA. Ostatni czarno-biały film wytwórni Hammer

The Nanny (1965 / 90 minut)
reżyseria: Seth Holt
scenariusz: Jimmy Sangster na podst. powieści Marryam Modell (Evelyn Piper)

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl 

Na pierwszą połowę lat sześćdziesiątych przypada ostatnia faza czarno-białego suspense thrillera. W późniejszych latach widać już wyraźną zmianę w gatunku, przynajmniej jeśli chodzi o stronę wizualną. Między 1960 a 1965 rokiem, mimo iż stopniowo wzrastała liczba kolorowych filmów, wciąż trafiali się zdolni reżyserzy potrafiący przyciągnąć publiczność mrocznymi opowieściami w czerni i bieli. Choć strona wizualna znakomicie budowała nastrój, to nie ona była wabikiem na widza, lecz intrygująca fabuła. Większość najlepszych thrillerów z tamtego okresu czerpie swoją siłę z kapitalnie skonstruowanych scenariuszy.

WIKINGOWIE. Rozdział 5B: Zmarnowane dziedzictwo

Vikings (2018-19 / 10 epizodów)
scenariusz: Michael Hirst

Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Twórcy zapowiedzieli już szósty sezon, który ma być ostatnim. Z jednej strony to nie brzmi optymistycznie, gdyż już w piątej serii widać znaczny spadek formy Michaela Hirsta, wciąż pełniącego funkcję jedynego scenarzysty. Ale z drugiej strony jest szansa, by odbić się jeszcze od dna i zaprezentować zadowalający finał, po którym widzowie zatęsknią za bohaterami. Chociaż początek sezonu 5B dawał jeszcze nadzieję na ciekawe rozwinięcie wątków, to kolejne odcinki były coraz bardziej rozczarowujące. Odniosłem wrażenie, że najpierw wymyślono finał sezonu, a potem próbowano wypełnić resztę i zrobiono to byle jak, za pomocą scen i dialogów, które niczego wartościowego nie mówią ani o historii, ani o bohaterach. W pewnym momencie opowieść wydawała się tak nudna, że dialogi przechodziły gdzieś obok mnie, nie trafiając do ucha, przez co mogłem przegapić coś istotnego. Dlatego niełatwo mi pisać o tym sezonie.

NOWY FRANCUSKI EKSTREMIZM. Teatr okrucieństwa, droga przez mękę…



Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Nowy Francuski Ekstremizm (New French Extremism) to termin wymyślony przez krytyka Jamesa Quandta po to, aby wrzucić do jednego wora transgresywne, ultrabrutalne filmy, czerpiące pomysły z amerykańskich slasherów, Cronenbergowskich body horrorów i innych, równie paskudnych, ale mających swój specyficzny urok, straszaków.

Kino grozy we Francji nie ma tak bogatej tradycji jak w USA, Wielkiej Brytanii czy we Włoszech, ale istnieje grupa szczególnie wartościowych pozycji, które w ciekawy sposób ukazują mroczną granicę oddzielającą życie od śmierci, gdzie generuje się strach. Do klasyki kina zaliczane są pełne niepokoju Widmo (1955) Henriego-Georges’a Clouzota i Oczy bez twarzy (1960) Georges’a Franju. W następnym szeregu można umieścić kwintesencje kiczu, takie jak wampiryczny, sensualny spektakl Rogera Vadima …i umrzeć z rozkoszy (1960), a tuż za nim twórczość Jeana Rollina, autora takich obrazów jak Winogrona śmierci (1978) i Fascination (1979).