BENEDETTA. Siedem grzechów, dla których warto obejrzeć ten film

(2021 / 130 minut)
reżyseria: Paul Verhoeven
scenariusz: David Birke & Paul Verhoeven na podst. książki Judith C. Brown Immodest Acts: The Life of a Lesbian Nun in Renaissance Italy

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Najnowszy film holenderskiego reżysera – twórcy takich dzieł jak Ciało i krew (1985), RoboCop (1987), Nagi instynkt (1992) – miał premierę w lipcu na festiwalu w Cannes. Nie zdobył nagród, a recenzje były mieszane, od zachwytów nad błyskotliwą satyrą na Kościół po oskarżenia o bluźnierstwo i tanią prowokację. Istniała obawa, że film nie trafi do polskich kin. Nawet Gutek Film, zajmujący się promowaniem dzieł odważnych artystycznie, nie był zainteresowany obrazem Verhoevena. Nie chodziło o kontrowersje związane z krytyką Kościoła, ale podobno o nudę wylewającą się z ekranu. Cóż, rozumiem, że można filmowi zarzucić wiele grzechów, ale nuda jest ostatnim, który przyszedłby mi do głowy. Wreszcie Aurora Films wprowadza ten produkt do kin, dzięki czemu szersze grono polskich odbiorców może wyrobić sobie własne zdanie.

LAMB. Film zrodzony z inspiracji Naturą

(2021 / 106 minut)
reżyseria: Valdimar Jóhannsson 
scenariusz: Sjón Sigurdsson, Valdimar Jóhannsson

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Valdimar Jóhannsson wychowywał się na farmie dziadków, którzy byli hodowcami owiec. Przygotowując swój reżyserski debiut, sięgnął do tych doświadczeń, ale zamiast realistycznej opowieści o ciężko pracujących rolnikach zdecydował się udziwnić fabułę na tyle, że każda próba jej opowiedzenia może zniechęcić potencjalnego widza. Takie kombinowanie i silenie się na oryginalność często prowadzi do artystycznej i komercyjnej katastrofy. Jednakże Lamb już podczas premiery na festiwalu w Cannes, gdzie był prezentowany w sekcji Un Certain Regard, został doceniony przez krytyków i ostatecznie wyróżniony nagrodą za oryginalność. Nowe obostrzenia związane z pandemią spowodowały, że Gutek Film opóźnił premierę Matek równoległych Pedra Almodóvara, a w zamian za to przyśpieszył premierę Lamb – islandzką produkcję można oglądać na polskich ekranach już od 31 grudnia.

BRUDNY HARRY. 50 lat od premiery


tytuł oryginalny: Dirty Harry
data 
premiery: 23 grudnia 1971 
czas trwania: 102 minuty 

reżyseria: 
Don Siegel 
scenariusz: 
Harry Julian Fink, Rita M. Fink, Dean Riesner

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

W grudniu 1969 roku para licealistów wybrała się na samochodową randkę, ale romantyczny wieczór zakończył się tragedią. Zostali zabici przez tajemniczego mordercę posługującego się pseudonimem Zodiak. To był początek serii zabójstw – pięć osób udało się z całą pewnością dopasować do jednego człowieka, ale on sam w listach do prasy i policji przyznawał się do znacznie większej liczby morderstw. Sprawa do dziś owiana jest tajemnicą, morderca pozostał nieuchwytny tak jak niegdyś Kuba Rozpruwacz. Jednym z pierwszych filmów wykorzystujących medialny szum wokół postaci Zodiaka jest Brudny Harry w reżyserii Dona Siegela, który wszedł na ekrany kin dokładnie pół wieku temu – 23 grudnia 1971 roku.

Śmierć faszyzmowi, wolność narodowi... Krótka przeprawa przez JUGOSŁOWIAŃSKIE FILMY PARTYZANCKIE


Realizowane w byłej Jugosławii filmy o partyzantach i ich walkach toczonych w latach 1941-45 stanowią ciekawą wizytówkę tego kraju i piękny przykład zbudowania czegoś wyjątkowego (specyficznego gatunku filmowego) na niekorzystnym gruncie (koszmarze wojny). Co ciekawe, już w 1943 – i to w Hollywood – powstał film o jugosłowiańskich bojownikach (Czetnicy w reżyserii Louisa Kinga opowiadający o generale Dražy Mihailoviciu). Jednym z czołowych przywódców antyfaszystowskiego ruchu oporu był Josip Broz Tito, który po zakończeniu wojny stanął na czele Socjalistycznej Republiki Jugosławii. Powojenne kino stało się wtedy narzędziem w wojnie ideologicznej, osiągając kulminację wraz z występem Richarda Burtona w roli wielkiego Tito (Piąta ofensywa, 1973, reż. Stipe Delić).

Za pierwszy jugosłowiański film partyzancki uważana jest Slavica (1947, reż. Vjekoslav Afrić), z czasem temat zyskiwał coraz więcej aspektów komercyjnych i docierał na zagraniczne salony (np. trzy wyróżnienia w Cannes dla Ostatniego mostu Helmuta Käutnera z 1954; nominacje do Oscara w kat. film obcojęzyczny dla Trzech Aleksandra Petrovicia z 1965 i Bitwy nad Neretwą Veljko Bulajicia z 1969). Wspierane przez rząd projekty filmowe często uzyskiwały pokaźne budżety pozwalające pokazać na ekranie imponujące sceny masowe i efektowne sekwencje bitewne. W powszechnej opinii gatunek jest krytykowany za powtarzalność motywów i jednowymiarowe typy postaci, patetyczne dialogi i czarno biały podział na dobrych i złych, a także przywiązywanie większej wagi do krajobrazów, mniejszej zaś do scenariusza. To wszystko zbliża filmy partyzanckie do klasycznych amerykańskich westernów.

ZEMSTA REWOLWEROWCA. Pora zerwać łańcuchy

The Harder They Fall (2021 / ok. 140 minut)
reżyseria: Jeymes Samuel
scenariusz: Jeymes Samuel & Boaz Yakin

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

The higher they fly, the harder they fall.

Zemsta rewolwerowca (The Harder They Fall), która miała premierę na festiwalu filmowym w Londynie, niedługo później trafiła już na Netflixa. Jest to – przynajmniej dla mnie – nieprzemyślana decyzja, gdyż jest to dzieło tak bogate wizualnie, że seans kinowy byłby prawdziwą przyjemnością. Oczywiście pod warunkiem, że odrzuci się wszelkie uprzedzenia wynikające z mitologizowania czarnych kowbojów na modłę Jesse’ego Jamesa, Billy’ego Kida czy Calamity Jane. Owszem, film nie ma wiele wspólnego z prawdą, ale to właśnie western jako gatunek słynie z tego, że upiększa rzeczywistość, dowolnie żonglując faktami.

SYNDROM COVIDA. Ludzie kina, którzy zmarli wskutek powikłań po koronawirusie

Día de los Muertos – México 2021

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Gdy dwa lata temu, w listopadzie 2019 roku, rozpoznano i zdefiniowano nowy rodzaj infekcji wirusowej, jeszcze nie podejrzewano, jak mocno wpłynie to na społeczeństwo, na zdrowie i życie rodzin na całym świecie, a także na relacje między ludźmi, szczególnie te towarzyskie. Każdego dnia dochodzą informacje o kolejnych osobach zakażonych i wśród nich są ludzie ze świata filmu. Z okazji Święta Zmarłych postanowiłem zebrać w jednym zestawieniu 12 ludzi z branży filmowej będących ofiarami Covida. To nie jest artykuł o koronawirusie. Pandemia jest tylko pretekstem do przypomnienia ciekawych osobowości reprezentujących odmienne spojrzenia na kinową rozrywkę.

W 80 DNI DOOKOŁA ŚWIATA. 65 lat od wielkiej ekranowej przygody Phileasa Fogga


tytuł oryginalny: Around the World in Eighty Days
data premiery: 17 października 1956
czas trwania: ok. 180 minut
reżyseria: Michael Anderson
scenariusz: James Poe, John Farrow i S.J. Perelman na podst. powieści Julesa Verne'a

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

17 października 1956 roku publiczność zgromadzona w nowojorskim teatrze Rivoli wyruszyła w ekscytującą trzygodzinną podróż wraz z angielskim dżentelmenem Phileasem Foggiem. Film grany był przy pełnej widowni przez kolejne 15 miesięcy i stał się drugim po Dziesięciorgu przykazaniach Cecila B. DeMille’a największym hitem roku. Źle jednak przetrwał próbę czasu i współcześnie jest oceniany jako płytki film rozrywkowy oraz jeden z najgorszych laureatów Oscara w głównej kategorii. Ale nie można zaprzeczyć, że to również film prawdziwego pasjonata, który zainwestował w projekt 6 milionów dolarów, popadając przez to w długi. Raczej nie chodziło mu o wykupienie wszystkich Oscarów, lecz o stworzenie wysmakowanej plastycznie filmowej przygody, która oczaruje widzów na całym świecie.

OLBRZYM. 65 lat od premiery teksańskiej epopei

tytuł oryginalny: Giant
data premiery: 10 października 1956
czas trwania: 200 minut
reżyseria: George Stevens
scenariusz: Fred Guiol, Ivan Moffat na podst. powieści Edny Ferber

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

65 lat temu w Nowym Jorku odbyła się premiera filmu, którego tytuł jest właściwie symbolem hollywoodzkiego przemysłu. W latach 50., gdy masową wyobraźnią zawładnęła telewizja, dostarczyciele kinowej rozrywki obmyślili strategię polegającą na tworzeniu filmowych olbrzymów. To, co było przeznaczone na wielki ekran, musiało być naprawdę wielkie. Budżety, czasy trwania, liczba aktorów i statystów przekraczały więc normy. Wiązało się z tym ogromne ryzyko finansowe, ale przy dobrej kampanii promocyjnej i przychylnych opiniach krytyków (które wiązały się z zatrudnieniem sztabu profesjonalistów) odzew opinii publicznej był na tyle donośny, że przyczyniał się do zadowalających wyników kasowych. Tak więc opłacało się inwestować.