Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poliziottesco. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poliziottesco. Pokaż wszystkie posty

Perły włoskiego kina dostępne na platformie NETFLIX. Część 2


Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Do potężnej bazy serwisu firmowanego literą N wprowadzono kolejną grupę włoskich staroci, więc jest materiał na kontynuację artykułu zamieszczonego pod tym linkiem. W Netflixowej bazie są produkcje zróżnicowane – od czystej rozrywki po kino autorskie. To i tak kropla w morzu (oceanie!) bardzo bogatej włoskiej kinematografii, którą współtworzyli (i nadal współtworzą) ludzie o odmiennej wrażliwości – sprawni rzemieślnicy i innowacyjni artyści. To, co zasługuje na wyróżnienie, to obecność na platformie streamingowej dzieł niedostępnych w innych miejscach polskiego Internetu. Nie bez znaczenia jest też fakt, że prezentowane filmy są w bardzo dobrej jakości obrazu i dźwięku. Dzięki tej inwestycji współcześni widzowie mogą poznać takich zapomnianych twórców jak Matarazzo, Campanile, Fizzarotti itp.

Perły włoskiego kina dostępne na platformie NETFLIX



Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Kiedy w 2009 roku zacząłem pisać o filmach, moim celem nie było (i nadal nie jest) polecanie nowości, ale wyszukiwanie mniej popularnych, nieodkrytych przed szeroką publicznością starych tytułów. Szczególnie zainteresowało mnie kino włoskie, bo w swoim najlepszym okresie (lata 60.–70.) miało dużo do zaoferowania, jeśli chodzi o gatunkowe zróżnicowanie. Było więc z czego wybierać. W ostatnich miesiącach na największej platformie streamingowej zaczęło się pojawiać sporo „włoszczyzny”, więc nie mogłem obok tego przejść obojętnie. Tym bardziej że pojawiły się tam również filmy, których nie znałem, a nawet gatunki, z którymi nie miałem wcześniej do czynienia (musicarello). Przyznaję, że nie wszystko z tej włoskiej kolekcji przypadło mi do gustu. Nie polubiłem duetu Franco Franchi i Ciccio Ingrassia, także Bombolo (z cyklu Nico Giraldi), a nawet mega popularny Totò nie byli mnie w stanie rozbawić ani w jakikolwiek sposób ułatwić seansu, wobec czego wielu ich filmów nie obejrzałem do końca.

NIEDOCENIANI WŁOSCY KOMPOZYTORZY. 10 artystów w cieniu Morricone



Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Muzyka to uniwersalny język – każdy jest w stanie go zrozumieć i docenić. Ale czy każdy kraj na świecie może poszczycić się liczną grupą wybitnych kompozytorów? Z pewnością w takich państwach jak Polska, Francja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone można stworzyć ranking dziesięciu najlepszych kompozytorów krajowych, nawet jeśli byśmy ograniczyli się tylko do tych, którzy działają w branży filmowej. Być może jednak najtrudniej wyróżnić najlepszych kompozytorów z Italii, bo – jak wynika z moich doświadczeń z włoskimi filmami – w tym kraju powstało więcej dobrej muzyki filmowej niż dobrych filmów. Mimo iż postanowiłem pominąć tych najbardziej znanych (Ennio Morricone, Nino Rota, Nicola Piovani, Riz Ortolani), to i tak pozostało jeszcze co najmniej dziesięciu, których musiałem odrzucić.

Poliziottesco. Krew, pot i strach...


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Bardzo łatwo jest mówić, że włoskie kino sensacyjne lat siedemdziesiątych jest imitacją amerykańskich filmów typu Bullitt (1968), Brudny Harry (1971) i Francuski łącznik (1971). Geneza gatunku zwanego poliziottesco jest bardziej złożona i związana jest z sytuacją polityczną i społeczną we Włoszech pod koniec lat sześćdziesiątych, po tak zwanej „gorącej jesieni”. Pewnym przełomem był koniec roku 1969, kiedy doszło do zamachu bombowego na Piazza Fontana w Mediolanie. Zginęło wówczas 17 osób, 88 odniosło obrażenia. W roku następnym powstała organizacja terrorystyczna Czerwone Brygady, która zasłynęła porwaniem i zabójstwem premiera Włoch Alda Moro w 1978. Całe lata siedemdziesiąte to był „czas ołowiu”, wystrzelono mnóstwo kul, zdetonowano wiele bomb, policja była bezradna, a obywatele żyli w ciągłym strachu.

Miasto przemocy

Città Violenta / Violent City (1970 / 104 minuty)
reżyseria: Sergio Sollima
scenariusz: Sauro Scavolini, Gianfranco Calligarich, Lina Wertmüller, Sergio Sollima
fabuła: Dino Maiuri & Massimo De Rita

Jeden z najbardziej reprezentatywnych poliziotteschi, chociażby ze względu na tytuł. Historia gatunku odnotowała takie tytuły jak Roma Violenta, Napoli Violenta, Milano Violenta, a w tym przypadku mamy do czynienia po prostu z miastem. Nieważne jakim. To może być np. miasto w Ameryce, skoro po ulicach biega Charles Bronson. Wszędzie panoszy się przemoc i bezprawie, a najlepsze filmy na ten temat robili Włosi, Francuzi i Amerykanie. W filmie Sergia Sollimy obecna jest cząstka każdej z tych trzech kinematografii, co widać choćby po doborze aktorów. W obsadzie jest Włoch (Umberto Orsini), Francuz (Michel Constantin) i dwóch Amerykanów o europejskich korzeniach (Charles Bronson i Telly Savalas). Muzykę przygotował Ennio Morricone, a scenę pościgu - Rémy Julienne. I jest widowisko! Nic tylko oglądać!

Policyjny sprint

Poliziotto sprint (1977 / 100 minut)
reżyseria: Stelvio Massi
scenariusz: Gino 'Aldo' Capone

Włoskie kino policyjne lat 70. to jeden z tych rodzajów kina, które się nie zestarzało, gdyż cechuje się tym, co jest pożądane także współcześnie. Żwawe tempo, dynamiczna akcja, nieokiełznana brawura wciąż dostarczają widzom w każdym wieku masy emocji. Do tego dochodzą jeszcze uniwersalne problemy, takie jak przemoc, nadużycia, nieufność wobec systemu. Dlatego odkrywając dzisiaj takie filmy trudno odczuć, aby były one przestarzałe, nudne czy zbyt kiczowate. W Italii wielu było fachowców, którzy potrafili swoje pomysły przenieść na ekran w profesjonalnej formie - tak, że widzom oczy wychodzą na wierzch ze zdumienia. Stelvio Massi, zdolny operator i reżyser filmów akcji, z pewnością zostanie doceniony przez tych, którzy obejrzą Policyjny sprint (znany też pod tytułem Highway Racer).

Dzień puszczyka

Il Giorno della Civetta (1968 / 112 minut)
reżyseria: Damiano Damiani
scenariusz: Ugo Pirro, Damiano Damiani na podst. powieści Leonarda Sciascii

Dramaty gangsterskie powstawały już we wczesnej fazie kina dźwiękowego, ale dopiero po wojnie pojawiły się na ekranach pierwsze ambitne filmy o mafii. Prym wiodło kino włoskie, a zaliczany do neorealizmu dramat Pietro Germiego Pod niebem Sycylii (1949) uważany jest za prekursora gatunku. Gatunek rozwinął się na fali sukcesów mafijnych kryminałów z przełomu lat 60. i 70. Gigantyczny triumf Ojca chrzestnego (1972) wywołał lawinę naśladownictw, ale warto też zwrócić uwagę na to, co działo się wcześniej. Wcześniej był m.in. Dzień puszczyka (1968) Damianiego. Nie znajdziemy w nim efektownych pościgów, strzelanin i bijatyk, bo to nie jest żaden współczesny western, ale trzymający się zasad realizmu proceduralny kryminał.

Hitch-Hike. Krwawy Autostop

Autostop Rosso Sangue (1977 / 104 minuty)
reżyseria: Pasquale Festa Campanile
scenariusz: Ottavio Jemma, Aldo Crudo, Pasquale Festa Campanile na podst. powieści Petera Kane'a The Violence and the Fury

Pewnie każdemu kierowcy zdarzyła się taka sytuacja, kiedy prowadząc samochód zauważył na poboczu wędrowca próbującego złapać okazję za pomocą kciuka. Kierowcy najczęściej przejeżdżają obojętnie, ale zastanawiają się, co by było gdyby... Może gość okazałby się sympatycznym towarzyszem, rozmownym i dowcipnym. Niewykluczone, że mógłby jednak być typem nieprzyjemnym i groźnym. Pomagając nieznajomemu sporo się ryzykuje, chociaż takie historie jak z filmów sensacyjnych zdarzają się rzadko. The Hitch Hiker (1953) Idy Lupino i The Hitcher (1986) Roberta Harmona zalecają ostrożność przed wpuszczaniem obcych do swojego auta, ale najbardziej skutecznym ostrzeżeniem jest włoska produkcja z lat 70. - Autostop Rosso Sangue, znana też jako Hitch-Hike lub Death Drive.

Castellari & Nero. Seans podwójny

Reżyser czuje się zawsze pewniej, gdy współpracuje z aktorem, którego dobrze zna i któremu bezgranicznie ufa. Martin Scorsese dzięki zatrudnieniu Roberta De Niro zrobił swoje najlepsze filmy, De Niro dzięki występom u Scorsese'go stworzył najwybitniejsze kreacje w swojej karierze. Podobnie jest z włoskim tandemem reżysersko-aktorskim Enzo Castellari & Franco Nero. Obaj współpracowali razem przy siedmiu filmach (o jeden mniej niż duet Scorsese / De Niro). Niektóre z tych filmów są, delikatnie mówiąc, niezbyt udane, np. Łowca rekinów (1979), który wbrew tytułowi więcej czerpie z Głębi (1977) Petera Yatesa niż Szczęk (1975) Stevena Spielberga. Ale duet Castellari / Nero odpowiada też za wspaniałe, niemalże epickie widowiska, które wytrzymały próbę czasu i wciąż dostarczają wielu emocji. Należą do nich dwa policyjno-gangsterskie dramaty: High Crime (1973) i Street Law (1974) oraz spaghetti western Keoma (1976). Dzisiaj podwójna recenzja dylogii o bezprawiu panującym w Genui.

Almost Human. Prawie jak człowiek

Milano odia: la polizia non può sparare (1974 / 95 minut)
reżyseria: Umberto Lenzi
scenariusz: Ernesto Gastaldi

W 1972 roku Umberto Lenzi zrealizował film przygodowy Il paese del sesso selvaggio inicjując tym samym modę na filmy o kanibalach. Sam stał się mistrzem tego gatunku, powszechnie nielubianego ze względu na sadyzm wobec zwierząt (zwierzęta były w tych filmach naprawdę zamęczane na śmierć). Na szczęście Lenzi kręcił też filmy innych gatunków, w których pokazał się z jak najlepszej strony. Do najciekawszych dzieł w jego dorobku należy policyjno-gangsterski dramat Almost Human, w którym spotkały się dwie ikony włoskiego kina gatunkowego: Tomas Milian i Henry Silva. Powstał film wciągający, gwałtowny, utrzymany w szybkim tempie, przy którym Brudny Harry wygląda jak niedorobione, ociężałe i ubogie filmidło. Nie ma tu znęcania się nad zwierzętami, ale jest człowiek atakujący ze zwierzęcym okrucieństwem, zaciekłością i agresją.

Tony Arzenta

Tony Arzenta (wł.) / Big Guns (ang.) / No Way Out (amer.)
(1973 / 95 minut)
reżyseria: Duccio Tessari
scenariusz: Ugo Liberatore, Franco Verucci, Roberto Gandus

Kino zemsty to jeden z najbardziej konwencjonalnych podgatunków filmowych, a jednak istnieje kilka filmów tego typu, które nie tylko odniosły finansowy sukces, ale stały się prawdziwą klasyką. W latach 50. i 60. zemsta była najczęściej tematem westernów, ale to w latach 70. revenge movie stał się odrębnym gatunkiem. Powstały wtedy w różnych krajach filmy o ludziach, którzy pod wpływem osobistych tragedii zmienili się w mścicieli: Get Carter (w Wielkiej Brytanii), Tony Arzenta (we Włoszech), Życzenie śmierci (w USA), Stara strzelba (we Francji). W kolejnych dekadach także w Polsce realizowano filmy podejmujące tę tematykę (Prywatne śledztwo, Prawo ojca). Przedmiotem dzisiejszej recenzji jest włoski film zaliczany do nurtu poliziottesco - Tony Arzenta z Alainem Delonem w tytułowej roli.

Kino wielkiego kalibru

wł. Revolver / amer. Blood in the Streets (1973 / 110 minut)
reżyseria: Sergio Sollima
scenariusz: Arduino Maiuri, Massimo De Rita, Sergio Sollima

Różne czynniki decydują o tym, który film zapisze się w historii jako dzieło wybitne, klasyczne lub kultowe. Czasem decyduje o tym tematyka, czasem nazwisko reżysera lub zabawne dialogi, innym razem nowatorskie zabiegi formalne. Są jednak filmy, które zachwycają solidnym rzemiosłem i oczarowują klimatem, a jednak wielu kinomanów o nich nie słyszało. Do takich zapomnianych dzieł należy bez wątpienia włoski kryminał Sergia Sollimy pt. Revolver. To taki współczesny western o miłości, przemocy i podejmowaniu trudnych decyzji. Zaczyna się od rozpaczliwej ucieczki dwóch kryminalistów, z których jeden nie dożywa nawet początkowych napisów. Po czołówce mamy zaś kolejną ofiarę - potentat naftowy zostaje zastrzelony w Paryżu. Już na wstępie mamy więc jasno przedstawiony brutalny świat, w którym problemy rozwiązuje się za pomocą rewolweru.

Bandyci w Mediolanie

wł. Banditi a Milano / amer. The Violent Four (1968 / 98 minut)
reżyseria: Carlo Lizzani 
scenariusz: Dino Maiuri, Massimo De Rita, Carlo Lizzani

Requiescant in pace: Carlo Lizzani (1922–2013).

Bandyci w Mediolanie to dramat kryminalny relacjonujący dramatyczne wydarzenia jakie rozegrały się we wrześniu 1967 roku za sprawą czteroosobowej bandy Cavallero. Nie komplikowano tu fabuły zbędnymi scenami, ale szybkie cięcia montażowe i nielinearna konstrukcja (retrospekcje) sprawiły, że film może wydawać się bardziej skomplikowany niż jest w rzeczywistości. Zaczyna się od obrazu przedstawiającego wzburzony tłum pragnący zlinczować człowieka. Interwencja policji ratuje delikwenta, by go przesłuchać i schwytać jego wspólników. Wówczas niezawodne w takich sytuacjach flashbacki próbują wyjaśnić, o co tak naprawdę tyle hałasu. Poznajemy więc zakulisowe działania, które stały się bezpośrednią przyczyną zamieszek w Mediolanie.

Wielki haracz

Il Grande Racket (1976 / 104 minuty)
reżyseria: Enzo G. Castellari
scenariusz: Arduino Maiuri, Massimo De Rita, Enzo G. Castellari

Położona nad Tybrem stolica Włoch to największy w kraju ośrodek kulturalno-naukowy, handlowy, przemysłowy i turystyczny. Są tu muzea i starożytne zabytkowe budowle, a swoje siedziby mają międzynarodowe organizacje. Ale w tym filmie poznajemy Rzym z zupełnie innej strony. Włoskie filmy sensacyjne z reguły nie pokazują przestępczości w innych krajach, zajmując się własnym podwórkiem - włoskimi ulicami i dzielnicami, przez które przepływa rzeka krwi. Film Castellariego nie jest wyjątkiem - wielkie miasto, do którego lgną turyści, okazuje się siedliskiem zła, ludzi ogarnia niekontrolowany strach, policja jest bezradna, prawo likwiduje działalność drobnych przestępców, a miasto zostaje wystawione na pastwę gwałcicieli, morderców i psychopatów. Czy i tym razem znajdzie się jakiś desperat, który zahamuje działania przestępców? Czy może strach zeżarł doszczętnie wszystkich uczciwych obywateli?

Arrivederci amore, ciao [Strefa VOD]

W wyniku nawiązanej ostatnio współpracy ze Strefą VOD na blogu będą się pojawiać od czasu do czasu recenzje filmów, które można obejrzeć w tym serwisie. W Strefie VOD można znaleźć sporo filmów zrealizowanych w ciągu ostatniej dekady. Wśród nich są zarówno produkcje pokazywane już wcześniej w kinach jak i takie, które nie miały polskiej premiery kinowej. Do tej drugiej grupy należy m.in. dobrze oceniany przez krytyków włoski dramat kryminalny Arrivederci amore, ciao i ja również przyłączam się do pochlebnych opinii. Jest to mało znane, lecz zaskakująco dobre kino.

Włoskie kino gatunkowe

W kinie amerykańskim trudno jest czasem odróżnić kino autorskie od gatunkowego, bo niewielu jest twórców takich jak John Cassavetes i Jim Jarmusch (choć z czasem ich przybywa), którzy tworzyli w pełni autorskie dzieła, nie oglądając się na innych i na obowiązującą modę. W przeciwieństwie do nich wielu wybitnych amerykańskich filmowców, takich jak np. Orson Welles, Alfred Hitchcock i Stanley Kubrick, swoje artystyczne eksperymenty umieszczali w filmach, które łatwo przyporządkować do konkretnego gatunku. Welles zaliczył flirt z kinem noir, Hitchcock tworzył kryminały, thrillery i filmy szpiegowskie, zaś Kubrick spróbował swoich sił w science fiction, horrorze, dramacie historycznym i wojennym. Nie ulega jednak wątpliwości, że kręcili oni dzieła autorskie, nawet mimo tego, że Hitchcock nie pisał scenariuszy do swoich filmów - z pewnością jednak przemycił do scenariuszy własną wizję kina.

Trylogia kryminalna Fernanda Di Leo


Jaka jest najlepsza trylogia gangsterska w dziejach kina? Niektórzy pewnie powiedzą, że Ojciec chrzestny Francisa Forda Coppoli, inni, że trylogia Briana De Palmy (Człowiek z blizną, Nietykalni, Życie Carlita), ale prawdziwym majstersztykiem jest niepowtarzalna, dynamiczna, pasjonująca i pełna akcji trylogia Fernanda Di Leo. Wszystkie trzy części tego tryptyku trzymają równy, zaskakująco wysoki poziom i wyczuwa się dobrze wykonaną robotę całej ekipy, biorącej udział w produkcji. Reżyseria, scenariusz, zdjęcia, montaż, muzyka i aktorstwo - te wszystkie składniki filmowego języka prezentują najwyższy poziom, idealnie współgrają ze sobą, kreując fascynujące, osadzone w bliskiej nam rzeczywistości, opowieści kryminalne o mafijnych porachunkach, pozbawionych skrupułów zabójcach, błędach, za które płaci się życiem i podstępnych zbrodniach, które służą interesom, prowadzą na szczyty władzy, ale przyczyniają się też do eskalacji przemocy. Filmy te, oprócz rozrywkowej funkcji mają również krytyczny charakter: każą się zastanowić, kto jest odpowiedzialny za taki stan rzeczy - nielegalną i zbrodniczą działalność mafii i rządzących twardą ręką bossów. Doskonały portret zorganizowanej przestępczości i pojedynczych osób, które próbują przetrwać w asfaltowej dżungli, by uniknąć tragicznego losu, przeznaczonego dla takich jak oni antybohaterów.

Lucio Fulci, wizjoner estetyki gore i jego osiem wizjonerskich koszmarów

Włoski scenarzysta i reżyser, Lucio Fulci (1927-96), debiutował w 1959, ale jego drapieżny styl mógł się rozwinąć dopiero w latach 70-tych. Przez pierwsze 10 lat kręcił niemal wyłącznie komedie, pierwszy thriller zrealizował w 1969 roku (Una sull'altra), a zapowiedzią jego agresywnego stylu był western Czas masakry z 1966. Zanim stał się bezkompromisowym twórcą horrorów tworzył filmy różnych gatunków: komedie, kryminały, westerny, film historyczny (Beatrice Cenci, 1969) i przygodowy (Biały kieł, 1973).