Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kino Autorskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kino Autorskie. Pokaż wszystkie posty

Perły włoskiego kina dostępne na platformie NETFLIX. Część 2


Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Do potężnej bazy serwisu firmowanego literą N wprowadzono kolejną grupę włoskich staroci, więc jest materiał na kontynuację artykułu zamieszczonego pod tym linkiem. W Netflixowej bazie są produkcje zróżnicowane – od czystej rozrywki po kino autorskie. To i tak kropla w morzu (oceanie!) bardzo bogatej włoskiej kinematografii, którą współtworzyli (i nadal współtworzą) ludzie o odmiennej wrażliwości – sprawni rzemieślnicy i innowacyjni artyści. To, co zasługuje na wyróżnienie, to obecność na platformie streamingowej dzieł niedostępnych w innych miejscach polskiego Internetu. Nie bez znaczenia jest też fakt, że prezentowane filmy są w bardzo dobrej jakości obrazu i dźwięku. Dzięki tej inwestycji współcześni widzowie mogą poznać takich zapomnianych twórców jak Matarazzo, Campanile, Fizzarotti itp.

ZAPOMNIANE ARCYDZIEŁA INGMARA BERGMANA. Mniej znane twarze szwedzkiego mistrza



Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl
na setne urodziny Bergmana

W swojej długiej, 60-letniej karierze reżyserskiej Ingmar Bergman zrealizował 56 filmów pełnometrażowych i trzy miniseriale. Liczba filmów, którą podałem, zawiera również produkcje telewizyjne. Jak na filmowca, którego uważa się za artystę, a nie rzemieślnika, jest to naprawdę imponujący dorobek. W samym roku 1958 miały premierę cztery jego filmy. Kreatywność Bergmana nie ograniczała się tylko do jednego medium. Działał w kinie, telewizji, teatrze i operze. Pisał scenariusze, opowiadania, książki autobiograficzne i sztuki teatralne. To właśnie w teatrze poznał grono świetnych aktorów, których potem stale obsadzał w filmach.

Za swoje filmowe osiągnięcia otrzymał dziewięć nominacji do Oscara (plus trzy statuetki w kategorii najlepszy film obcojęzyczny), Nagrodę imienia Irvinga G. Thalberga, Złotego Niedźwiedzia w Berlinie i wiele innych laurów. Zapracował na to, by jego nazwisko stało się pewną marką, która przyciąga wymagającego widza, konesera nieszukającego eskapistycznej rozrywki, lecz materiału do rozważań i wyszukiwania ukrytych znaczeń. Wybrałem pięć tytułów, które nie mają dziś tak dużej rangi jak Siódma pieczęć, Tam, gdzie rosną poziomki, Źródło, Persona czy Fanny i Aleksander. Cytując fragment wstępu do Wieczoru kuglarzy, można by rzec, że są to „obrazki warte miedziaka”. Ale potrafią sprawić większą satysfakcję niż niektóre dzieła za milion, więc warto poświęcić im swój czas. Kolejność chronologiczna.

Gorzki ryż. Realizm i noir

Riso amaro (1949 / 108 minut)
reżyseria: Giuseppe De Santis
story: Giuseppe De Santis, Carlo Lizzani, Gianni Puccini
scenariusz: Corrado Alvaro, Giuseppe De Santis, Carlo Lizzani, Carlo Musso, Ivo Perilli, Gianni Puccini

Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Historia kina pokazuje, że aby stworzyć w kinie nową jakość trzeba najpierw być krytykiem filmowym narzekającym na poziom kinematografii. Tak narodziła się francuska Nowa Fala, którą współtworzyli redaktorzy czasopisma Cahiers du Cinema. Tak również narodził się neorealizm włoski, który reprezentowali krytycy z magazynu Cinema uformowanego w 1936. Wśród redaktorów pisma byli: Giuseppe De Santis, Carlo Lizzani i Gianni Puccini, współtwórcy jednego z najbardziej popularnych dzieł nurtu. Mowa o Gorzkim ryżu z 1949. To rzadkość, by neorealistyczny film odniósł sukces kasowy. Dlatego krytycy kręcili nosem, bo oni zawsze podejrzliwie patrzą na filmy, które zdobywają uznanie masowej publiczności. 

Komedianci

Les Enfants du Paradis (1945 / 190 minut)
reżyseria: Marcel Carné
scenariusz: Jacques Prévert

Trudno w to uwierzyć, ale ten monumentalny film powstał w okupowanej przez Niemców Francji. Dużym problemem było wtedy zdobycie odpowiednich materiałów i funduszy na realizację dzieła filmowego, szczególnie tak ambitnego i eskapistycznego zarazem. Gdy jednak film wszedł na ekrany kraj był już wyzwolony. Premiera okazała się doskonałym symbolem triumfu takich wartości jak cierpliwość, hart ducha, poczucie obowiązku. Międzynarodowa Nagroda Krytyków na Festiwalu w Wenecji dla Marcela Carné i nominacja do Oscara za scenariusz dla Jacquesa Préverta z pewnością pomogły filmowi zaistnieć na światowym rynku. Dzieło uznawane jest za najwybitniejszą produkcję w historii kina francuskiego. I ja nie zamierzam z tym polemizować. Jest to więc kolejna euforyczna recenzja.

Ludzie za mgłą

Le Quai des Brumes / Port of Shadows (1938 / 90 minut)
reżyseria: Marcel Carné
scenariusz: Jacques Prévert na podst. powieści Pierre'a Mac Orlana

Tekst poprawiony w lipcu 2017 i opublikowany w serwisie film.org.pl 
w cyklu „Czarno na białym”

Na pytanie „Czy kochasz życie?” pada odpowiedź „Ma swoje momenty”. W tym prostym dialogu zawiera się właściwie wszystko, co charakteryzuje nie tylko pewną tendencję w historii francuskiego kina, ale wszystko to, czym kino jest w istocie - uchwyceniem w kadrze momentów, pięknych i wzruszających, fascynujących i depresyjnych. Nurt reprezentowany przez Marcela Carné nazwano realizmem poetyckim i to już mówi wszystko na temat filmu, będącego przedmiotem niniejszej recenzji. Realizm i poezja to pojęcia sprzeczne, tak jak pesymizm i optymizm, nikczemność i przyzwoitość. Ludzie za mgłą to przykład takiego dwustronnego spojrzenia na świat. Jednym okiem widzimy - niczym malarz - wizualne arcydzieło, drugim - jak żołnierz - rysujemy rzeczywistość w ciemnych barwach.

Panna młoda w żałobie

La Mariée était en Noir (1968 / 107 minut)
reżyseria: François Truffaut
scenariusz: François Truffaut, Jean-Louis Richard na podst. powieści Cornella Woolricha (pseud. William Irish) pt. The Bride Wore Black

Nawet najbardziej radykalni autorzy Nowej Fali stopniowo zaczęli odchodzić od jej założeń. W połowie lat 60. zarówno Godard jak i Truffaut postanowili zmierzyć się z gatunkiem science-fiction. W efekcie tego powstały filmy o totalitarnym ustroju, pesymistyczne wizje przyszłości: Alphaville i Fahrenheit 451. Jednak to był jednorazowy skok w przyszłość, bo tych twórców bardziej interesowała teraźniejszość. Jesienią '62 François Truffaut przeprowadził obszerny wywiad z Alfredem Hitchcockiem, którego uważał za najlepszego reżysera wszech czasów. Później nakręcił dwa filmy na motywach powieści Cornella Woolricha - tego samego, który dostarczył materiału do jednego z najlepszych dzieł mistrza suspensu (Okno na podwórze).

Żyć własnym życiem

Vivre sa vie: Film en douze tableaux (1962 / 84 minuty)
reżyseria: Jean-Luc Godard
scenariusz: Jean-Luc Godard na podst. książki Marcela Sacotte'a Où en est la prostitution

Recenzja została również opublikowana na stronie Filmidło.pl

Co się może stać, jeśli krytycy filmowi zamienią pióro na kamerę? Odpowiedzi na to pytanie mogą dostarczyć filmy francuskiej Nowej Fali. To był krótkotrwały nurt artystyczny, ale jego wpływ na kino światowe jest ogromny. W Ameryce dopiero pod koniec lat 60. (w tzw. czasach kontrkultury) powstawały filmy odważniejsze obyczajowo, polemizujące z klasycznym kinem gatunków. We Francji czasy kontrkultury nastały już w latach 50, a gdy prezydentem został Charles de Gaulle zmieniła się nie tylko sytuacja polityczna. Stworzono młodym filmowcom dogodne warunki pracy, na czym skorzystali krytycy z magazynu Cahiers du Cinéma. Wcześniej pracując przy filmach dokumentalnych wypracowali własny styl, który postanowili wykorzystać także przy filmach aktorskich.

Boże, widzisz i nie grzmisz! O „Źródle” Ingmara Bergmana

Jungfrukällan (1960 / 85 minut)
reżyseria: Ingmar Bergman
scenariusz: Ulla Isaksson na motywach 14-wiecznej legendy

Po zrealizowaniu dwóch dzieł wybitnych, Siódmej pieczęci i Tam, gdzie rosną poziomki (oba z 1957), Ingmar Bergman podniósł sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Nie musiał już niczego kręcić, bo dzięki tym filmom (i kilku wcześniejszym) trafił do elitarnego grona autorów, którzy wywarli znaczny wpływ na rozwój sztuki filmowej. Jak przystało na prawdziwego artystę okazał się niestrudzonym wędrowcem, który wiecznie poszukuje inspiracji. Źródło to, wbrew powszechnej opinii, jeden z najlepszych filmów szwedzkiego filmowca. Fabularnie jest prosty i schematyczny, ale pod tą prostotą znajduje się wiele poziomów interpretacyjnych. Co równie ważne, film nie męczy nagromadzeniem religijnych odniesień, symbolicznych motywów i metaforycznych znaczeń.

Śledztwo w sprawie obywatela poza wszelkim podejrzeniem

Indagine su un Cittadino al di Sopra di ogni Sospetto (1970 / 112 minut)
reżyseria: Elio Petri
scenariusz: Elio Petri, Ugo Pirro

W latach 60. jak grzyby po deszczu wyrosły kontestacyjne ruchy, które poprzez protesty, manifestacje i strajki, a niekiedy anarchistyczne działania, próbowały doprowadzić do wprowadzenia reform i upadku rządu. Protestowano przeciwko segregacji rasowej i wojnie w Wietnamie, przeciwko wszelkim podziałom klasowym i konserwatywnym przepisom, a w niektórych europejskich krajach (tj. Polska) przeciwko dominacji ZSRR. Pod wpływem kontestacji wprowadzono zmiany, co widoczne jest szczególnie w kinematografii. W Ameryce przestawał obowiązywać Kodeks Haysa, co dawało filmowcom większą swobodę wypowiedzi. We Francji przełomem były wydarzenia paryskiego maja 1968 roku, a we Włoszech liczne strajki i kryzysy rządowe w końcówce dekady.

Fitzcarraldo

(1982 / 158 minut)
scenariusz i reżyseria: Werner Herzog

Tekst poprawiony, uzupełniony i dn. opublikowany w serwisie film.org.pl

Dla Wernera Herzoga reżyseria filmowa była nie tylko profesją przynoszącą godziwy zysk i uwielbienie festiwalowej publiczności, ale przede wszystkim niesamowitym przeżyciem i ekstremalnym wyzwaniem. By zrealizować swoje plany, jeździł więc do dżungli, gdzie nieznośne moskity, jadowite węże i tropikalna przyroda utrudniały życie podróżnikom z dalekich krain. Niemiecki reżyser znalazł w peruwiańskiej dżungli pozytywne aspekty, dla których warto tam wrócić i jeszcze raz uwiecznić na taśmie tę eskapadę. Pierwszy raz Herzog przybył nad Amazonkę na początku lat siedemdziesiątych, by nakręcić film Aguirre - gniew boży rozgrywający się w szesnastym wieku podczas wyprawy konkwistadorów Pizarra. Po dziesięciu latach wrócił, by stworzyć tu kolejny autorski dramat cechujący się epickim rozmachem, głęboką treścią i europejską wrażliwością.

Czas Apokalipsy. Redux

Apocalypse Now. Redux (1979 / 2001 - 193 minuty)
reżyseria: Francis Ford Coppola
scenariusz: John Milius, Francis Ford Coppola, Michael Herr (narracja) na motywach powieści Josepha Conrada Heart of Darkness

W połowie lat 70. Francis Ford Coppola uważany był za geniusza. Udowodnił, że potrafi nakręcić zarówno film dla masowego odbiorcy jak i dla wymagającego krytyka. Spadł na niego deszcz nagród, w tym Oscary za dwie części Ojca chrzestnego i Złota Palma za Rozmowę. Chcieli z nim współpracować najlepsi aktorzy, a wytwórnie filmowe chciały mieć udział w kolejnym przedsięwzięciu artysty. Dzięki pomocy Johna Miliusa trafił w ręce Coppoli świetny scenariusz, więc proces realizacji miał być łatwizną dla takiego fachowca, który w wieku 35 lat dorobił się trzech bezdyskusyjnych arcydzieł. Ale realizacja Czasu Apokalipsy w filipińskich plenerach okazała się tak bardzo uciążliwa, że sama stała się świetnym materiałem na filmowy dramat o przetrwaniu w ekstremalnych warunkach.

Anna i wilki

Ana y los Lobos (1973 / 102 minuty)
reżyseria: Carlos Saura
scenariusz: Rafael Azcona, Carlos Saura

Tytuł Ana y los Lobos brzmi jak nazwa zespołu rockowego, ale tak nazywa się film produkcji hiszpańskiej, w którym reżyser nie korzystając z gatunkowych klisz przedstawia autorską wizję świata pełnego zła, hipokryzji i fanatyzmu. Można film nazwać dramatem obyczajowym, ale to nie mówi absolutnie nic na temat jego treści i siły oddziaływania. O ile Mrożony pepermint był stylistycznym i narracyjnym ćwiczeniem, które mogło się podobać nielicznym, tak Anna i wilki nie powinny pozostawić nikogo obojętnym. Pod warunkiem, że obejrzy się do końca, gdyż finał wstrząsa odbiorcą i powoduje całkowity opad szczeny na podłogę. Carlos Saura, najbardziej znany z wybitnego dramatu pt. Nakarmić kruki, już w tym wcześniejszym filmie udowadnia niesamowitą zdolność do metaforycznego przedstawiania otaczającej go rzeczywistości.

Złodzieje rowerów

Ladri di Biciclette (1948 / 93 minuty)
reżyseria: Vittorio De Sica
scenariusz: Cesare Zavattini, Suso Cecchi D'Amico, Vittorio De Sica, Oreste Biancoli, Adolfo Franci, Gerardo Guerrieri na podst. powieści Luigiego Bartoliniego

Po upadku reżimu Mussoliniego rozwinął się we Włoszech ruch artystyczny zwany neorealizmem. Jego głównym propagatorem był scenarzysta Cesare Zavattini, który uważał że „Idealny film powinien relacjonować półtorej godziny z życia człowieka, któremu nic się nie zdarza”. Te słowa idealnie oddają charakter filmów należących do tego nurtu, ale nie należy ich brać dosłownie, bo nawet filmy wg scenariuszy Zavattiniego o czymś opowiadają. Nie są wyłącznie paradokumentalną relacją o zwykłych ludziach, podejmują jakiś ważny problem, ale ukazują go bez hollywoodzkiego zadęcia. Twórcy filmów neorealistycznych odrzucili sztuczne dekoracje, rezygnując przy okazji z eskapizmu, fantastyki i skomplikowanych fabuł.

Alicja ucieka po raz ostatni

Alice ou la dernière fugue (1977 / 93 minuty)
scenariusz i reżyseria: Claude Chabrol

Początek filmu jest bardzo wymowny - niby zwyczajna scena małżeńska, a jakby trochę nierealna, nadzwyczaj spokojna. Facet ględzi o jakichś błahostkach, ale mówi do ściany, bo żona wyraźnie przejawia brak zainteresowania. Milczy i patrzy na męża z pogardą, więc dla widzów nie będzie zaskoczeniem, gdy powie że odchodzi. W deszczową noc wsiada w samochód i rusza jak najdalej od miejsca, które kojarzy się jej z nudnym małżeństwem i brakiem zrozumienia. Nie ma wyraźnego celu ucieczki - tak jak skazaniec nie myśli o tym dokąd ucieknie, marzy tylko o wolności. Ucieczka Alicji to symboliczne dążenie kobiety do samodzielności, próba uwolnienia się z okowów nieudanego małżeństwa, buntowanie się przeciwko systemowi, który wyznaczył dla niej rolę, której nie może podołać. Zdumiona Alicja musi jednak przyznać, że od przeznaczenia nie ucieknie.

McCabe i pani Miller - requiem dla Dzikiego Zachodu

McCabe & Mrs. Miller (1971 / 120 minut)
reżyseria: Robert Altman
scenariusz: Robert Altman, Brian McKay na podst. powieści Edmunda Naughtona pt. McCabe

Gdy oglądam film zaliczany do klasyki staram się go docenić i zrozumieć dlaczego stał się cenionym dziełem. Niestety, na temat McCabe'a i pani Miller trudno mi się wypowiadać pozytywnie, gdyż po prostu altmanowskie obalanie westernowych mitów nie przypadło mi do gustu. Postanowiłem jednak poświęcić weekendowe popołudnia, by przedstawić swoją argumentację. Nie mam zamiaru udowadniać, że to kiepski film, bo pewnie taki nie jest, ale ludzkość tak jest zbudowana, że każdy ma różny gust filmowy i to czym zachwycają się jedni, innym się nie podoba.

Zdaję sobie sprawę, że klasyczne westerny upiększają Dziki Zachód i ubarwiają bohaterów, jednak antywestern Altmana mimo realistycznego podejścia jest (przynajmniej dla mnie) pozbawionym poszanowania dla tradycji tworem nieangażującym i absurdalnym. W przeciwieństwie do antywesternów Sama Peckinpaha niewiele tu zostało z prawdziwego westernu. Tak naprawdę to nic z niego nie zostało. Robert Altman wziął scenariusz klasycznego filmu o Dzikim Zachodzie i zmielił go w niszczarce, tworząc od podstaw historię niby prostą, a jednak nieuporządkowaną i niejasną.

Dotyk zła

Touch of Evil (1958 / 110 minut)
reżyseria: Orson Welles
scenariusz: Orson Welles na podst. powieści Whita Mastersona Badge Of Evil

Umiejętności Wellesa w tworzeniu niesztampowych, nowatorskich filmów są niepodważalne, ale niewiele jest jego aktorskich kreacji zasługujących na zachwyt i pochwały. Welles często przyjmował role dla pieniędzy by sfinansować własne projekty, które odstraszały hollywoodzkich producentów zbyt radykalnym odejściem od standardowych reguł rządzących filmowym językiem. Jego autorskie filmy nie cieszyły się powodzeniem publiczności, szczególnie w Stanach, bo akurat w Europie zostały uznane za arcydzieła. Paradoksalnie, europejskie dzieła Wellesa z lat 60. nie były zbyt udane, więc mimo konfliktów z hollywoodzkim środowiskiem to właśnie amerykańskie filmy uczyniły z niego prawdziwego artystę, wizjonera i mistrza kina. Dotyk zła miał początkowo kręcić ktoś inny, ale za namową Charltona Hestona zatrudniono twórcę Obywatela Kane'a (1941). Reżyser rozpoczął pracę od zniszczenia scenariusza i napisania własnego. I tak ze szmirowatej opowieści kryminalnej narodził się film wyjątkowy, intrygujący, kontrowersyjny.

Lamparty, lwy, szakale i hieny - o filmie Viscontiego

Lampart (pl) / Il Gattopardo (wł) / The Leopard (amer)
(1963 / 160 minut)
reżyseria: Luchino Visconti
scenariusz: Suso Cecchi D'Amico, Pasquale Festa Campanile, Enrico Medioli, Massimo Franciosa, Luchino Visconti na podst. powieści Giuseppe Tomasi di Lampedusa

Jest to poprawiona i uzupełniona wersja tekstu z dnia 3 sierpnia 2013. Została opublikowana w serwisie film.org.pl dnia 5 marca 2018 pod tytułem „LAMPART. Kino z wyższych sfer. Tylko dla koneserów”.

Po zrealizowaniu ambitnego dramatu Rocco i jego bracia (1960) pochodzący z arystokratycznej rodziny Luchino Visconti przygotował wystawne, kosztowne i wysmakowane plastycznie arcydzieło. Historyczno-kostiumowy sycylijski spektakl przenosi widzów do epoki Risorgimento – czasów rewolucji Garibaldiego, której celem było zjednoczenie Włoch. Tak jak w Japonii nastał zmierzch samurajów, tak we Włoszech arystokracja utraciła dawne wpływy, a jej miejsce zajęli bogaci burżuje, których władza zmierzała w stronę ideologii faszystowskiej. Lamparty i lwy ustąpiły miejsca szakalom i hienom – tymi słowami Visconti zdaje się sugerować, że dawny porządek był zdecydowanie lepszy, a finałowa (trwająca niemal pięćdziesiąt minut) sekwencja balowa jest pełnym przepychu, elegancji i melancholii symbolicznym pożegnaniem reżysera z odchodzącą w przeszłość epoką. Scenariusz jest adaptacją powieści Giuseppe Tomasiego, księcia Lampedusy.

Truposz

Dead Man (1995 / 121 minut)
scenariusz i reżyseria: Jim Jarmusch

Autor takich nowatorskich dzieł jak Poza prawem (1986) i Mystery Train (1989) w połowie lat 90. przetworzył westernową specyfikę na posępne, elegijne i poetyckie kino o powolnym umieraniu człowieka. Powstał film, który korzystając z ikonografii westernu prezentuje podróż na Zachód jako wędrówkę przez życie, a finałem tej wędrówki musi być śmierć. W rytm gitarowych kompozycji Neila Younga Johnny Depp poznaje nowy dla siebie teren - jego podróż pociągiem jest uciążliwa i nudna, ale gdy przybywa na miejsce zaczyna się jego prawdziwa droga przez mękę.

Rozmowa

The Conversation (1974 / 113 minut)
scenariusz i reżyseria: Francis Ford Coppola

Gdy świat polityki i mediów zaabsorbowany był aferą Watergate, a publiczność zachwycała się ekranizacją Ojca chrzestnego Coppola w swojej małej wytwórni American Zoetrope zrealizował skromny i ambitny film o wpływie jaki na prostego człowieka wywiera budząca wątpliwości moralne jego praca. Harry Caul to znany w branży pluskwiarz lub jak to mówią fachowcy - specjalista od inwigilacji. Jego głównym narzędziem pracy są uszy - dba o to by nagranie było solidne, słyszalne bez żadnych usterek. Wielokrotnie odtwarza taśmy, by ze strzępów informacji wydobyć coś istotnego. Wykorzystując mikrofony kierunkowe mógł z dwustu metrów zarejestrować rozmowę dwójki ludzi wybranych z tłumu przechodniów. Tak wygląda społeczeństwo zniewolone i otoczone przez technikę. Obecnie kamery znajdują się wszędzie, w biurach, w sklepach lub na skrzyżowaniach, każdy może czuć się obserwowany.

Premiera

Opening Night (1977 / 144 minuty)
scenariusz i reżyseria: John Cassavetes

Po udanym spektaklu słynna aktorka teatralna Myrtle Gordon daje autografy swoim wielbicielom. Wśród nich jest 17-letnia dziewczyna przesadnie demonstrująca swoje uwielbienie dla aktorki. Wkrótce dziewczyna wpada pod samochód, co kończy się dla niej tragicznie. Ta sytuacja diametralnie zmienia doświadczoną aktorkę teatralną, przyczynia się do jej kryzysu psychicznego. Zbliżająca się premiera kolejnej sztuki z jej udziałem stanie pod znakiem zapytania, bo aktorka popada w dziwny stan emocjonalny graniczący z obsesją, załamaniem nerwowym i zwątpieniem co do granej przez siebie postaci. Pojawiająca się w umyśle pani Gordon 17-letnia entuzjastka symbolizuje to, co dręczy główną bohaterkę - samotność i tęsknotę za utraconą młodością. Myrtle nie ma bliskiej osoby, która by ją wspierała, a jedyne co jej pozostało to utrzymać kontakt z publicznością, która wydaje się najlepiej ją rozumieć.