Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Huston. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Huston. Pokaż wszystkie posty

Zamiast do kin prosto na półkę. Filmy z najdłuższym czasem oczekiwania na premierę

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl 

Każdy film powstaje według sprawdzonego schematu. Najpierw pisany jest scenariusz, a po zaakceptowaniu projekt wchodzi w etap przygotowawczy. Następnie trwa okres zdjęciowy, a po nim montaż i udźwiękowienie. No i zostaje już tylko wprowadzenie filmu do kin i towarzysząca mu promocja. Zazwyczaj taka droga od scenariusza do premiery nie przekracza jednego roku, a w przypadku droższych produkcji – dwóch lat. Tak to wygląda w dużym uproszczeniu, pomijając scenariusze, które kształtują się przez lata. Dla przykładu Czas apokalipsy (1979) po wkroczeniu w fazę produkcji realizowany był około czterech lat, co jest uważane za nietypowe ze względu na liczne problemy logistyczne i budżetowe. Gdy film był już gotowy, trafił do kin bez żadnych komplikacji. Istnieje jednak grupa filmów, które długo pozostawały w martwym punkcie, mimo iż zostały już niemal w całości nakręcone. Powody były różne – brak pieniędzy, zaginięcie taśmy, zatrzymanie przez cenzurę, brak dystrybutora czy np. niespełnienie wymogów prawnych dotyczących praw autorskich. Niektóre filmy po upływie lat wreszcie doczekały się premiery, inne wciąż czekają na taką szansę. Właśnie takim spóźnionym filmom, leżakującym na półce co najmniej dekadę, postanowiłem przyjrzeć się w niniejszym artykule.

KTÓŻ NIE CHCIAŁBY BYĆ KRÓLEM? 10 najlepszych filmów Johna Hustona




Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Od śmierci Johna Hustona (1906–1987) minęły już 32 lata, ale jego dzieła pozostają ponadczasowe i nadal są chętnie oglądane. Spośród prawie czterdziestu filmów, które stworzył, spora część należy do klasyki, wymienianej w każdej profesjonalnej publikacji na temat historii kina. Reżyser był przede wszystkim solidnym rzemieślnikiem, potrafiącym wiele wydobyć z aktorów i materiałów literackich, ale także moralistą, nierzadko traktującym kino jako medium do przekazywania wartościowych treści. Zwraca uwagę również duża różnorodność jego filmów, od kryminałów, przez westerny, po kino przygodowe.

Robert Mitchum. Kariera myśliwego


Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl
na 100. rocznicę urodzin R. Mitchuma

W czerwcu 2003 roku na antenie CBS Arnold Schwarzenegger ogłosił listę stu filmowych bohaterów i łajdaków przygotowaną przez Amerykański Instytut Filmowy. Znajdowało się na niej pięćdziesięciu szlachetnych bohaterów i pięćdziesięciu łajdaków. Wśród wyróżnionych czarnych charakterów dwóch odtwarzał Robert Mitchum: Maxa Cady'ego w Przylądku strachu (1962) i wielebnego Harry'ego Powella w Nocy myśliwego (1955). Dwie postacie, które unieśmiertelniły aktora, człowieka niezwykle charyzmatycznego, potrafiącego bez wielkiego wysiłku ukazać charakterologiczne sprzeczności. Na pozór leniwy, zobojętniały, małomówny, w istocie osobowość skomplikowana, dająca do myślenia. W rzeczywistości szczęśliwy mąż i ojciec (z żoną Dorothy przetrwał 57 lat, aż do swojej śmierci). Nie unikał jednak buntu przeciwko ustalonym regułom, czego przykładem jest odsiadka w więzieniu za posiadanie marihuany. Ten skandal nie tylko nie zepsuł mu kariery, ale nawet ją umocnił – do aresztowania i skazania doszło w 1948, a więc w pierwszej fazie jego kariery. Pobyt w zakładzie karnym sprawił, że w oczach widzów wypadał przekonująco w rolach bohaterów niepokojących, moralnie dwuznacznych.

Dziesiątka i As atutowy. 10 filmów z Kirkiem Douglasem


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Od siedemdziesięciu lat można go oglądać na dużych lub małych ekranach. Około dziewięćdziesiąt ról w aktorskim dorobku, kilkanaście wyprodukowanych filmów we własnej kompanii Bryna Productions (utworzonej w 1955). Jego wkład w amerykańskie kino jest ogromny, a wiele ról zapewniło mu nieśmiertelność. Ten ostatni świadek złotej ery Hollywood świętował niedawno swoje setne urodziny. Prawdopodobnie nie zobaczymy go już w nowej roli, ale warto przypomnieć te, które umacniały jego gwiazdorską pozycję, które ujawniały jego charyzmę i zdolność do kreowania zróżnicowanych postaci. Nie będę próbował wybierać najlepszej z najlepszych ról - uporządkuję filmy w kolejności chronologicznej. Aby ułatwić sobie wybór zastosowałem się do zasady, by nie powtarzały się nazwiska reżyserów (dlatego jest tylko jeden film Minnellego i jeden Kubricka).

High Sierra

(1941 / 100 minut)
reżyseria: Raoul Walsh
scenariusz: John Huston, W.R. Burnett na podst. powieści W.R. Burnetta

Poprawiona wersja tekstu z 23 lutego 2014, 
którą 15 czerwca 2018 opublikowano w serwisie film.org.pl w cyklu Czarno na białym.

UWAGA: W tekście występują spoilery!

High Sierra to majestatyczne góry znajdujące się w znacznej części w Kalifornii, gdzieś w pobliżu sławnej Doliny Śmierci. To w tych górach próbuje ukryć się rabuś nazwany przez prasę i policję Wściekłym Psem. Zanim jednak dojdzie do pościgu i obławy, poznajemy owego przestępcę jako sympatycznego samotnika zakochanego bez wzajemności w kalekiej dziewczynie. W czasach Kodeksu Haysa, przestrzeganego rygorystycznie przez amerykańskie wytwórnie, nowością było przedstawienie gangstera jako postaci w pełni pozytywnej. Raoul Walsh na przekór wszystkim obdarzył empatią i współczuciem bandytę. Pokazał go jako romantycznego bohatera, który stał się wyrzutkiem nie z własnej woli, ale pod wpływem otoczenia.

Skarb Sierra Madre

The Treasure of the Sierra Madre (1948 / 126 minut)
reżyseria: John Huston
scenariusz: John Huston na podst. powieści B. Travena

Poszukiwanie skarbów to temat charakterystyczny dla kina przygodowego, najczęściej pokazywany w formie fascynującej eskapady, która wzbogaca ludzkie charaktery, daje frajdę, satysfakcję, nadzieję na lepsze jutro i okazję do poznania ciekawych ludzi. Skarb Sierra Madre znacznie różni się od takich filmów. To wyjątkowa mieszanka gatunkowa, gdyż ze składników westernu i filmu przygodowego zbudowano ambitny dramat dogłębnie analizujący stan psychiczny człowieka. Pomiędzy głównymi bohaterami jest tak wysokie napięcie, że trudno w ogóle przewidzieć, kto okaże się zwycięzcą a dla kogo trzeba będzie kopać grób. Trudne warunki panujące w dżungli, niełatwe do pokonania góry, oślepiające słońce i uciążliwy piasek, który wpada do oczu i utrudnia wędrówkę. Przyroda w równym stopniu co bandyci czyha na okazję, by zniweczyć wiele miesięcy ciężkiej i bolesnej harówy.

5 filmów w moim wieku


Urodziłem się pięć minut przed godziną milicyjną - w grudniu '81 gdy rozpoczynał się stan wojenny, wszelkie strajki były krwawo tłumione, a prawa obywateli ograniczone. Nie był to najlepszy czas dla Polski, ale dla kinematografii każdy rok jest dobry, bo w każdym powstają wartościowe filmy, o których warto pamiętać. W roku 1981 polskie kino zostało docenione na świecie (Złota Palma dla Człowieka z żelaza Andrzeja Wajdy), a Juliusz Machulski, syn znanego aktora, bardzo udanie zadebiutował jako reżyser (Vabank). Najważniejszym wydarzeniem sezonu okazał się niemiecki dramat wojenny Okręt Wolfganga Petersena. Steven Spielberg stworzył Kino Nowej Przygody (Poszukiwacze zaginionej arki), a Sylvester Stallone pretendował do miana gwiazdora kina akcji (Nocny jastrząb). No i kolejny sukces zaliczył niezawodny agent James Bond (Tylko dla twoich oczu). W życiu gwiazd nie brakowało jednak tragedii - w wieku 43 lat Natalie Wood utopiła się podczas żeglugi jachtem, a Romy Schneider straciła syna w tragicznym wypadku, sama zaś zmarła rok później.

Najtrudniejszy pierwszy krok - o filmowych debiutach

Wszystkich filmowców łączy jedno - każdy ma na swoim koncie debiutancki film, którym próbował zaistnieć w elitarnym świecie kina. Niektórzy już na początku drogi twórczej doskonale wiedzieli w jakim kierunku chcieli podążyć. Inni podjęli poszukiwania, które zaprowadziły ich na szczyt lub pogrążyły w otchłani zapomnienia. Nieliczni zdobyli bezgraniczne zaufanie widzów i krytyków, większość musiała jednak każdym nowym filmem udowadniać swoją wartość. Wielu reżyserów marzyło o twórczej niezależności, ale nawet ich wkrótce zjadła komercja. Historia kina obfituje w zróżnicowane debiuty zarówno tych, którzy nie wykorzystali tkwiącego w nich potencjału jak i twórców cechujących się indywidualnym stylem, który wraz z doborem odpowiednich tematów uczynił ich prawdziwymi mistrzami kina.

Skłóceni z życiem

The Misfits (1961 / 124 minuty)
reżyseria: John Huston
scenariusz: Arthur Miller

Przygnębiający i depresyjny dramat o outsiderach, którzy próbują pogodzić się z życiem, lecz życie jakie jest każdy widzi - więcej w nim smutku i rozpaczy niż radości. Niełatwo być optymistą, kiedy na swojej drodze spotyka się same przeszkody, a inni ludzie rzucają tylko kłody pod nogi. Rozczarowana nieudanym małżeństwem kobieta powoli traci wiarę w ludzi, ale szukając bratniej duszy trafia na mężczyzn, którzy pozornie spełniają jej oczekiwania. Przypominają kowbojów z westernów, sprawiają wrażenie sympatycznych dżentelmenów, szanujących kobiety i przyrodę, ceniących spokój i wolność. Wyglądają na facetów, z którymi można się nieźle bawić, którym można się zwierzyć z dręczonych koszmarów i życiowych problemów. Ale to co na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawe i inspirujące z czasem nabiera ciemniejszych barw, a człowiek o żywym usposobieniu może okazać się wewnętrznie martwy.

W asfaltowej dżungli umiera się szybko

The Asphalt Jungle (1950 / 112 minut)
reżyseria: John Huston
scenariusz: Ben Maddow, John Huston na podst. powieści W.R. Burnetta

Nie jest to pierwszy film o napadach rabunkowych (rok wcześniej powstał chociażby White Heat z Jamesem Cagneyem), ale jest to pierwszy film, w którym jeden napad rabunkowy zajmuje centralne miejsce - jest kulminacją, która zmienia życie większości głównych bohaterów. John Huston pokazał historię z punktu widzenia gangsterów, nie ma tu detektywa w stylu Philipa Marlowe'a, są za to policjanci, którzy łapią przestępców nie dzięki sprytowi czy inteligencji, ale dzięki licznym zbiegom okoliczności. Duża rola cenzury i obowiązujący wówczas kodeks Haysa spowodowały, że scenarzysta nie miał żadnego wyboru, jeśli chodzi o zakończenie - wszyscy przestępcy musieli zostać schwytani lub zabici. Tak więc wszystko w tym filmie zrealizowane jest zgodnie ze schematem, znanym z wielu późniejszych 'filmów rabunkowych' ('heist movie').

Sokół maltański - symbol drapieżności i bogactwa

The Maltese Falcon (1941 / 100 minut)
scenariusz i reżyseria: John Huston na podst. powieści Dashiella Hammetta

W roku 1539 kawalerowie maltańscy w zamian za nadanie im Malty ofiarowali królowi Hiszpanii, Karolowi V, złotą figurkę przedstawiającą drapieżnego ptaka, sokoła, zdobioną drogimi kamieniami. Statek, na pokładzie którego znajdował się ten cenny dar, został zaatakowany przez piratów i Sokół Maltański zaginął bez śladu. To mógłby być materiał na dobry film przygodowy, ale powieść Dashiella Hammetta, na której John Huston oparł swój debiutancki film, jest kryminałem. W związku z tym akcja filmu rozgrywa się wokół śledztwa w sprawie Sokoła Maltańskiego. W sprawę wplątana jest młoda, tajemnicza kobieta oraz pewna szajka przestępców. Oni wszyscy zamieszani są w serię morderstw, gdyż złota figurka jest cenniejsza niż niejedno ludzkie życie.

Pobij diabła

Beat the Devil (1953 / 89 minut)
reżyseria: John Huston
scenariusz: Truman Capote, John Huston na podst. powieści Jamesa Helvicka

Huston, realizujący średnio po jednym filmie rocznie, tym razem zaskakuje produkcją skromną, ale powstałą w koprodukcji trzech krajów: Wielkiej Brytanii, Włoch i USA. Mimo że budżet nie był zbyt duży film i tak okazał się finansową porażką. Trzeba przyznać, że zasłużenie, gdyż ta satyra na eksploatację kolonialną nie jest zbyt interesująca. Dwie pary małżeńskie, amerykańska i angielska, oraz towarzyszący im czterej oszuści próbują dotrzeć do brytyjskiej Afryki wschodniej, by zdobyć ziemie wzbogacone o cenne minerały uranu i wzbogacić się kosztem Afryki, która obecnie jest najbiedniejszym kontynentem m.in. dlatego, że większość bogactw z tego kontynentu zostało wywiezionych do Europy. Film Hustona trudno nazwać komedią, ale można tu znaleźć żarty ukryte lub po prostu niezrozumiałe dla widzów (np. niejasny jest dla mnie tytuł, może w powieści Jamesa Helvicka został on wyjaśniony). Dialogi Trumana Capote'a bywają błyskotliwe i oryginalne, ale czasami niezrozumiałe (częściowo to także wina tłumacza i lektora).

Człowiek, który chciał być królem

The Man Who Would Be King (1975 / 129 minut)
reżyseria: John Huston
scenariusz: John Huston, Gladys Hill na podst. opowiadania Rudyarda Kiplinga

Czy każdy pragnie być królem? Czy każdy chce rządzić i ustalać własne prawa? Chyba nie, ale Brytyjczycy mają we krwi umiejętności przywódcze. Podobnie jak Hiszpanie, Brytyjczycy dokonali wiele podbojów. Akcja filmu Hustona zaczyna się intrygująco - zarośnięty, posiniaczony i brudny mężczyzna odwiedza pisarza Rudyarda Kiplinga, z którym przed laty zawarł pewną umowę. Zaczyna opowiadać o przygodzie, którą przeżył razem ze swoim przyjacielem. Wtedy widz zaczyna się zastanawiać: co takiego się wydarzyło, że tylko jeden z nich powrócił z tej wyprawy.

Afrykańska królowa

The African Queen (1951 / 105 minut)
reżyseria: John Huston
scenariusz: James Agee, John Huston na podst. powieści C.S. Forestera   

Ostrzegam o spojlerach!
Fakt, że w filmie przez niemal cały czas występuje tylko dwójka aktorów może sugerować, że to film bardzo tani. Ale na jego produkcję wydano sporą sumę pieniędzy, co widać chociażby po malowniczych plenerach, fotografowanych przez Jacka Cardiffa - nie są to sztuczne plenery, tylko prawdziwe, afrykańskie rzeki, jeziora i dżungle (w Kongu i Ugandzie). W dodatku widzimy wszystko w kolorze, a w tamtych czasach nie każdy mógł sobie pozwolić na barwną taśmę. Słabe są jednak efekty specjalne - np. w scenie, w której łódź płynie po rwącej, dzikiej rzece widać, że to nie jest prawdziwa łódź, tylko jej miniaturowa makieta. Nie należy więc nastawiać się na efektowne widowisko. Mimo że akcja rozgrywa się podczas I wojny światowej nie ma tu widowiskowych scen batalistycznych, a scena uderzenia torpedy w niemiecki statek jest kiepsko zrealizowana. Jednak z całą pewnością jest to film bardzo udany, bo historia w nim przedstawiona jest interesująca, opowiedziana z pomysłem i zagrana po mistrzowsku.

Sprawy ściśle tajne, czyli o filmach szpiegowskich


Filmy szpiegowskie to z reguły mieszanki gatunkowe, gdyż można w nich zauważyć elementy thrillera, filmu sensacyjnego, przygodowego. Alfred Hitchcock uznawany za mistrza gatunku wprowadzał elementy kryminału (tajemnicze morderstwo) i melodramatu (wątek miłosny np. w Osławionej). Niektóre filmy szpiegowskie rozgrywają się w czasie wojny, kiedy to podwójni agenci niemieccy próbowali przekazać Niemcom tajne plany aliantów, natomiast alianci wysyłali własnych szpiegów na tereny wroga. Jednak za klasyczne filmy szpiegowskie, oprócz filmów Hitchcocka, uznawane są filmy 'zimnowojenne', w których Amerykanie walczą o dominację z Rosjanami. Bohaterem klasycznych filmów szpiegowskich jest agent wykonujący niebezpieczną misję albo zwykły człowiek (tzw. everyman), który wplątuje się w aferę szpiegowską. Dobry film tego gatunku powinien dostarczać emocji oraz trzymać w napięciu do samego końca, powinien zawierać sceny morderstw i mieć spektakularny finał. Wątek miłosny też jest mile widziany, oby tylko nie okazał się ważniejszy od akcji i szpiegowskiej intrygi.

Audrey Hepburn - zdolna i urocza

Urodzona w Belgii, Audrey Hepburn (1929-93) to bardzo utalentowana aktorka, gwiazda lat 50. i 60., pełna wdzięku, charyzmatyczna, urocza, piękna - to wszystko sprawia, że przykuwa uwagę do ekranu. Oprócz urody posiadała także nieprzeciętny talent, warsztat aktorski i umiejętności pozwalające jej wcielać się w różnorodne postaci. Świetnie radziła sobie w rolach komediowych, romantycznych, dramatycznych, doskonale wyglądała zarówno w kostiumie z epoki, jak kreacjach współczesnych. Jednak nawet najlepsza aktorka nie uratuje filmu, kiedy reszta ekipy nie robi nic, by wynieść film ponad przeciętność. Przykłady: Zabawna buzia (Funny Face, 1957) Stanleya Donena i Kiedy Paryż wrze (Paris - When It Sizzles, 1964) Richarda Quine'a - oba rozgrywające się w Paryżu, podpisane przez dobrych reżyserów, którzy postanowili sprawdzić, czy udział charyzmatycznej gwiazdy wystarczy, by odnieść sukces. Może i kina udało się wypełnić po brzegi, ale po latach widać, że wartość tych dzieł wyraźnie zmalała.