Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kino Francuskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kino Francuskie. Pokaż wszystkie posty

BENEDETTA. Siedem grzechów, dla których warto obejrzeć ten film

(2021 / 130 minut)
reżyseria: Paul Verhoeven
scenariusz: David Birke & Paul Verhoeven na podst. książki Judith C. Brown Immodest Acts: The Life of a Lesbian Nun in Renaissance Italy

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Najnowszy film holenderskiego reżysera – twórcy takich dzieł jak Ciało i krew (1985), RoboCop (1987), Nagi instynkt (1992) – miał premierę w lipcu na festiwalu w Cannes. Nie zdobył nagród, a recenzje były mieszane, od zachwytów nad błyskotliwą satyrą na Kościół po oskarżenia o bluźnierstwo i tanią prowokację. Istniała obawa, że film nie trafi do polskich kin. Nawet Gutek Film, zajmujący się promowaniem dzieł odważnych artystycznie, nie był zainteresowany obrazem Verhoevena. Nie chodziło o kontrowersje związane z krytyką Kościoła, ale podobno o nudę wylewającą się z ekranu. Cóż, rozumiem, że można filmowi zarzucić wiele grzechów, ale nuda jest ostatnim, który przyszedłby mi do głowy. Wreszcie Aurora Films wprowadza ten produkt do kin, dzięki czemu szersze grono polskich odbiorców może wyrobić sobie własne zdanie.

SYNDROM COVIDA. Ludzie kina, którzy zmarli wskutek powikłań po koronawirusie

Día de los Muertos – México 2021

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Gdy dwa lata temu, w listopadzie 2019 roku, rozpoznano i zdefiniowano nowy rodzaj infekcji wirusowej, jeszcze nie podejrzewano, jak mocno wpłynie to na społeczeństwo, na zdrowie i życie rodzin na całym świecie, a także na relacje między ludźmi, szczególnie te towarzyskie. Każdego dnia dochodzą informacje o kolejnych osobach zakażonych i wśród nich są ludzie ze świata filmu. Z okazji Święta Zmarłych postanowiłem zebrać w jednym zestawieniu 12 ludzi z branży filmowej będących ofiarami Covida. To nie jest artykuł o koronawirusie. Pandemia jest tylko pretekstem do przypomnienia ciekawych osobowości reprezentujących odmienne spojrzenia na kinową rozrywkę.

GDZIE JEST MÓJ AGENT? Francuski serial o agencji aktorskiej

Dix pour cent (2015–2020 / 24 odcinki)
pomysł serii: Fanny Herrero na podst. idei Dominique'a Besneharda, Juliena Messemackersa i Michela Vereeckena 


– Winda nie działa. Trzeba iść schodami.
– Moi klienci wchodzą po schodach tylko w Cannes.
– Mogę rozłożyć czerwony dywan.

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Oryginalny tytuł Dix pour cent znaczy Dziesięć procent – taką część zarobków aktorów biorą ich agenci. I właśnie o menadżerach opowiada francuska produkcja, którą na polskim Netflixie można odnaleźć pod tytułem Gdzie jest mój agent? To serial podzielony na cztery sześcioczęściowe sezony, co daje 24-odcinkową produkcję. We francuskiej telewizji premiera pierwszej serii miała miejsce w październiku 2015 roku, ostatniej dokładnie pięć lat później… W finale jedna z bohaterek mówi: „Może napiszę serial o agencji aktorskiej?”, na co koledzy z branży reagują słowami: „A kto to będzie oglądał?”. Wyobrażam sobie, że takie rozkminy mogły paść przed rokiem 2015, gdy pojawił się pomysł, ale gdy gotowy był już pierwszy sezon, można było zobaczyć, jak dobrze sprawdza się to na ekranie. Pomogła z pewnością dobra znajomość branży, ale też kilka innych czynników.

Thriller konspiracyjny. Filmy o spiskach politycznych, od których dostaniesz paranoi



Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Świat polityki symbolizuje władzę, wpływy, przywileje, ale też wrogość szarego obywatela, któremu polityka, a w szczególności jej najwyższe szczeble, kojarzą się z zepsuciem, krętactwem i pustosłowiem. Przedstawiciele rządu mają wpływ na to, jak wygląda życie zwykłego człowieka, a więc nie jest trudno uwierzyć, że za ich działalnością kryje się coś więcej, niż to, co słyszymy w mediach. W historii świata wydarzyło się wiele nieprawdopodobnych sytuacji, gdzie nie wszystkie elementy do siebie pasują, dlatego tworzą się konspiracyjne hipotezy, które mają pewne rzeczy wyjaśnić. Ale teorie spiskowe to również opowieści przeciwstawiające się temu, co uznaje się za powszechną prawdę. Nie zawsze są to rzeczy związane z polityką, np. istnieje teoria, według której William Szekspir był tylko figurantem, a podpisywane przez niego utwory w rzeczywistości mają wielu autorów.

VIVA MARIA! 55 lat od premiery

(1965 / 120 minut)
reżyseria: Louis Malle
scenariusz: Louis Malle, Jean-Claude Carrière


Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Francuzi mają swoje specyficzne kino i ulubione gatunki filmowe (komedia, kryminał, film płaszcza i szpady), ale western nigdy nie znajdował się w kręgu ich zainteresowań. Wyjątkiem może być Robert Hossein, który zrealizował dwa całkiem niezłe westerny: Smak przemocy (1961) i Cmentarz bez krzyży (1969). W latach 60. również Louis Malle, twórca doskonałego thrillera psychologicznego Windą na szafot (1958), zdecydował się na flirt z tym gatunkiem, rezygnując przy tym z powagi na rzecz, jak można by to ująć, „wywrotowej komedii”.

ŻYĆ DO UTRATY TCHU. 5 najlepszych ról Jeana-Paula Belmonda

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl 

Jean-Paul Belmondo urodził się 9 kwietnia 1933 roku i przeżył już 87 wiosen. Francuski aktor pochodzi z artystycznej rodziny. Matka Sarah Rainaud-Richard była malarką, a ojciec Paul Belmondo rzeźbiarzem – jego dwie rzeźby z brązu, Jeannette i Apollo, znajdują się w ogrodach Pałacu Tuileries. Jean-Paul wybrał aktorstwo filmowe i teatralne, szybko udało mu się odnieść ogromny sukces i przez lata ciężko pracował, by utrzymać się na szczycie jak najdłużej. Mimo iż nie miał warunków amanta, stał się idolem swojego pokolenia. Jego charyzma, odwaga, poczucie humoru i warsztat aktorski zjednały mu wielu fanów, ale też krytyków. Trafił doskonale w swój czas, bo gdy skończył studia, do głosu zaczęli dochodzić młodzi gniewni francuskiego kina. Młodego aktora pochłonęła Nowa Fala. Jego naturalność oraz połączenie prowincjonalnej przeciętności Jeana Gabina z szorstką powierzchownością Humphreya Bogarta to było coś, czego potrzebowali francuscy nowofalowcy, ale nie tylko oni. Takie filmy jak Na dwa spusty (1959) Claude’a Chabrola, Do utraty tchu (1960) Jeana-Luca Godarda, Moderato cantabile (1960) Petera Brooka, Matka i córka (1960) Vittoria De Siki, Ksiądz Leon Morin (1961) Jeana-Pierre’a Melville’a uczyniły Belmonda jednym z najpopularniejszych aktorów w kraju nad Sekwaną. A to był dopiero początek wielkiej kariery!

LEGENDA O ŚWIĘTYM PIJAKU. Rutger Hauer w produkcji francusko-włoskiej

La leggenda del santo bevitorem (1988 / 128 minut)
reżyseria: Ermanno Olmi
scenariusz: Ermanno Olmi, Tullio Kezich na podst. powieści Josepha Rotha

 Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

W artykułach i komentarzach, które zalały internet po śmierci Rutgera Hauera, często były wspominane jego znakomite role w Łowcy androidów, Zaklętej w sokoła, Ciele i krwi, a także kultowe postacie z hitów VHS (Autostopowicz, Ślepa furia), jednak zazwyczaj pomijano pewną wyjątkową kreację we francusko-włoskiej produkcji Legenda o świętym pijaku. Ma ona w sobie coś, co może odrzucać widza, szczególnie takiego, który wychował się na kinie hollywoodzkim. Reżyser liczył jednak na dystrybucję w Stanach, dlatego – mimo iż zazwyczaj pracował z aktorami nieprofesjonalnymi, przez co zyskał reputację późnego neorealisty – zdecydował się zatrudnić aktorów zawodowych i znanych na świecie.

NOWY FRANCUSKI EKSTREMIZM. Teatr okrucieństwa, droga przez mękę…



Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Nowy Francuski Ekstremizm (New French Extremism) to termin wymyślony przez krytyka Jamesa Quandta po to, aby wrzucić do jednego wora transgresywne, ultrabrutalne filmy, czerpiące pomysły z amerykańskich slasherów, Cronenbergowskich body horrorów i innych, równie paskudnych, ale mających swój specyficzny urok, straszaków.

Kino grozy we Francji nie ma tak bogatej tradycji jak w USA, Wielkiej Brytanii czy we Włoszech, ale istnieje grupa szczególnie wartościowych pozycji, które w ciekawy sposób ukazują mroczną granicę oddzielającą życie od śmierci, gdzie generuje się strach. Do klasyki kina zaliczane są pełne niepokoju Widmo (1955) Henriego-Georges’a Clouzota i Oczy bez twarzy (1960) Georges’a Franju. W następnym szeregu można umieścić kwintesencje kiczu, takie jak wampiryczny, sensualny spektakl Rogera Vadima …i umrzeć z rozkoszy (1960), a tuż za nim twórczość Jeana Rollina, autora takich obrazów jak Winogrona śmierci (1978) i Fascination (1979).

PUSTELNIA PARMEŃSKA

La Chartreuse de Parme (1948 / 170 minut)
reżyseria: Christian-Jaque
scenariusz: Pierre Véry, Pierre Jarry, Christian-Jaque na podst. powieści Stendhala



Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Christian-Jaque był we Francji specjalistą od kina rozrywkowego – w latach 1932–46 nakręcił ponad 30 filmów, z których znaczna większość to komedie (m.in. z udziałem Fernandela). Za jego pierwszą ambitną realizację można uznać Pustelnię parmeńską na motywach powieści Stendhala opublikowanej w 1839. To jedyna powieść tego pisarza, którą doceniono za jego życia. W kinie częściej jednak przerabiano inny utwór Stendhala, Czerwone i czarne (adaptacji dokonał m.in. Claude Autant-Lara w 1954). Pustelnia parmeńska (1948) Christiana-Jaque’a może nie zadowolić fanów pierwowzoru, bo pomija wiele istotnych wątków, przez co świat przedstawiony wydaje się uboższy, a głębia psychologiczna i realizm historyczny ustępują pola temu, co w kinie sprawdza się najlepiej, czyli wątkom uczuciowym. Efektem pracy filmowców jest poruszający melodramat kostiumowy oprawiony w imponujące, barokowo-renesansowe dekoracje.

5 filmów francuskich, które WARTO znać!




Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl 

Kinematografia francuska należy do najstarszych. Stało się tak dlatego, że Francuzi w dużym stopniu przyczynili się do powstania kina. Nad Sekwaną powstał pierwszy kryminał i pierwszy film science fiction, a w kolejnych dekadach coraz lepiej rozwijało się kino gatunkowe: filmy płaszcza i szpady, zwariowane komedie, ekscytujące kryminały i filmy sensacyjne, a w ostatnich latach także transgresywne horrory współtworzące nurt Nowej Francuskiej Ekstremy. We Francji świetnie rozwijały się także kariery reżyserów, poruszających się w ramach kina autorskiego, cechujących się oryginalnym podejściem do filmowego medium. Za ich sprawą ukształtowały się nurty artystyczne: impresjonizm, realizm poetycki, Nowa Fala, Cinéma du look. Wybrać pięć wyjątkowych filmów powstałych w tym kraju to zadanie bardzo trudne, ale myślę, że zaprezentowana poniżej lista jest reprezentatywna.

DZIURA. Arcydzieło kina więziennego

Le Trou (1960 / 130 minut)
reżyseria: Jacques Becker
scenariusz: Jacques Becker, José Giovanni, Jean Aurel na podst. powieści José Giovanniego

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl w cyklu Czarno na białym

Jednym z najbardziej rozchwytywanych – przez pisarzy i filmowców – tematów jest więzienie i związane z nim marzenie o wolności. Przypuszczam, że na pytanie o najlepszy dramat więzienny najczęściej padałaby odpowiedź: Skazani na Shawshank (1994), ale już na długo przed nim temat był wielokrotnie przerabiany i to w mistrzowskim stylu. Pierwsze arcydzieła gatunku powstały już w epoce Pre-Code Hollywood: Ludzie za kratami (1931) Howarda Hawksa i Jestem zbiegiem (1932) Mervyna LeRoya. Z późniejszych tytułów warto wyróżnić: Brutalną siłę (1947) Julesa Dassina, Ucieczkę skazańca (1956) Roberta Bressona, Motylka (1973) Franklina J. Schaffnera, Midnight Express (1978) Alana Parkera i Ucieczkę z Alcatraz (1979) Dona Siegela. Każdy z nich można określić mianem filmu wybitnego. To samo dotyczy omawianej tu Dziury (1960) Jacquesa Beckera.

Przesłuchanie w noc sylwestrową

Garde à vue (1981 / 86 minut)
reżyseria: Claude Miller
scenariusz i adaptacja: Claude Miller, Jean Herman; dialogi: Michel Audiard; powieść: John Wainwright (Brainwash)

Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Noc sylwestrową można spędzać na różne sposoby. Na imprezie, w kinie, w domu przed telewizorem, albo na podwórku puszczając fajerwerki. Notariusz Jerome Martinaud spędził prawie dziesięć godzin na komisariacie. Przyszedł dobrowolnie, licząc że będzie to rutynowe przesłuchanie, krótkie i skuteczne, po którym sprawa gwałtu i zabójstwa dwóch dziewczynek stanie się bliższa wyjaśnienia. Ale nieoczekiwanie Martinaud ze świadka zmienia się w podejrzanego. Na początku policjanci odnoszą się z szacunkiem do przesłuchiwanego notariusza, lecz stopniowo zaczynają wyrażać wobec niego pogardę. Jasne jest, że uważają go za winnego ohydnej zbrodni. Postawiony w krzyżowym ogniu pytań facet zaczyna się gubić, na jaw wychodzą jego kłamstwa. Przestaje być wiarygodny jako świadek, za to wpasowuje się idealnie do profilu gwałciciela i zabójcy, a nawet gorzej – pedofila.

FILMY AWANTURNICZE. W poszukiwaniu przygód








Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Na bazie francuskiej literatury przygodowej z dziewiętnastego i początku dwudziestego stulecia narodził się podgatunek kina akcji określany nad Sekwaną jako film de cape et d’épée (film płaszcza i szpady). Kształtował się on dzięki popularności takich francuskich autorów jak Aleksander Dumas, Paul Féval, Michel Zevaco. Swoją cegiełkę dołożył również włosko-angielski pisarz Rafael Sabatini, ale za właściwy początek podgatunku uważa się osiągnięcia Amerykanów z lat 1919–20. W tym sezonie powodzenie zdobył Johnston McCulley wraz ze swoją powieścią Klątwa Capistrano, którą zekranizowano rok po publikacji jako Znak Zorro. Główną rolę zagrał Douglas Fairbanks, który kontynuował passę jako D’Artagnan, Robin Hood, Czarny pirat.

W krajach anglojęzycznych gatunek otrzymał nazwę swashbuckler film i jest to pojęcie szersze, bo nie wymaga, aby atrybutem bohatera była peleryna bądź miecz. W niniejszym zestawieniu postanowiłem wyróżnić filmy o swashbucklerach – awanturnikach, którzy choć mają określone zasady moralne i zdarza się, że komuś służą, są wolni duchem, niepokorni i heroiczni, pełni inicjatywy i zapału. Ich zawadiackie usposobienie mocno daje się we znaki osobom na wysokich stanowiskach, pełnych dumy i arogancji. Takie filmy mogą się obyć bez swordfightingu (szermierki), ale jednak broń biała powinna błyszczeć gdzieś w tle jako symbol dawnych realiów. Bo kino stricte awanturnicze opowiada losy bohaterów na tle wydarzeń historycznych.

W CZASIE I PRZESTRZENI. 10 filmów historycznych z dziesięciu krajów

Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Każde państwo ma swoją historię, zapisaną w kronikach lub przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Dlatego kino historyczne to gatunek uniwersalny, uprawiany wszędzie tam, gdzie rozwija się kinematografia. Przynależność konkretnych filmów do tego gatunku wydaje się na pozór oczywista, ale często budzi jednak wątpliwości. Powstają one na skutek zbyt dużych odstępstw od tego, co o historii wiemy z podręczników. Stare kroniki i badania archeologiczne wiele wyjaśniają, ale nie stworzą pełnego obrazu dawnej rzeczywistości. Reżyserzy niejednokrotnie posługują się materiałami historycznymi po to, by opowiedzieć fikcyjną fabułę, najczęściej przygodowo-romantyczną. Mają do tego prawo, ale jeśli ważnym czynnikiem spektaklu czynią wiekopomne wydarzenie historyczne, to nie ma powodu, by nie zaliczyć go do gatunku. Odstępstwa od „prawdy” nie zawsze są błędami twórców, często służą bowiem określonym celom – wynikają z budżetu, wygody, specyfiki, kreatywności...

Dzień Szakala

The Day of the Jackal (1973 / 143 minuty)
reżyseria: Fred Zinnemann
scenariusz: Kenneth Ross na podst. powieści Fredericka Forsytha

Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Gdy debiutancka powieść Fredericka Forsytha Dzień Szakala ukazała się w księgarniach w 1971 roku, Fred Zinnemann był już uznanym twórcą – gwarantem wysokiej jakości. W westernie W samo południe (1952) przedstawił interesujący portret psychologiczny człowieka skazanego na samotną walkę z silniejszym przeciwnikiem. W Dniu Szakala mamy podobny typ bohatera, ale w przeciwieństwie do Willa Kane'a główny bohater nie szuka współpracowników, jest samotnikiem z wyboru, a oprócz tego stoi po niewłaściwej stronie barykady, reprezentując organizację terrorystyczną. Zinnemann w tym filmie odwrócił klasyczny model westernu, tak jak Forsyth w swojej książce odwrócił tradycyjny schemat powieści sensacyjnej, czyniąc głównym bohaterem zawodowego zabójcę, a punktem kulminacyjnym – rozgrywkę, która jest z góry przesądzona.

Czas wyrównać rachunki! Europejskie filmy o zemście



Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Bóg wykorzystuje jednych ludzi, aby ukarać nikczemność innych, i zanim ich unicestwi, czyni z nich w pewnym stopniu katów.
Plutarch

Zemsta to temat uniwersalny, rozumiany w każdym zakątku świata, znany już od najdawniejszych czasów. Najstarszy znany zbiór praw, tak zwany Kodeks Hammurabiego, pochodzi ze starożytnego Babilonu (z XVIII wieku przed naszą erą) i wykorzystuje prawo odwetu, co stawia znak równości pomiędzy zemstą a wymierzaniem sprawiedliwości. „Jeśli obywatel oko obywatelowi wybił, oko wybiją mu. Jeżeli kość obywatel złamał, kość złamią mu”. Zaprowadzając winnego przed sąd poszkodowany lub krewny ofiary mógł liczyć na uczciwe rozliczenie się z oprawcą. Istniało jednak pewne „ale”. W kodeksie zapisano wszakże: „Jeśli ktoś kogoś oskarżył i rzucił nań podejrzenie o zabójstwo, zaś tego mu nie udowodnił, ten, kto go oskarżył, poniesie karę śmierci”. Dlatego bezpieczniej było wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę.

Gdzie ty, tam i ja. Kiedy reżyser obsadza żonę...


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl
 
Gdy Roman Polański realizował w Stanach Dziecko Rosemary (1968) myślał o tym, by główną rolę dać swojej nowo poślubionej żonie, Sharon Tate. Liczył, że ktoś inny też wpadnie na ten pomysł – uważał bowiem, że jemu nie wypada. Gdy razem pracowali na planie Nieustraszonych pogromców wampirów (1967) nie byli jeszcze małżeństwem i gdyby nie pobrali się w styczniu 1968 to pewnie łatwiej by im było współpracować. W historii kina istnieje jednak spora grupa reżyserów, którzy nie bali się angażować własnych żon i całkiem nieźle na tym wychodzili. Już w epoce kina niemego można znaleźć takie pary, np. Raoul Walsh i Miriam Cooper oraz Carmine Gallone i Stanislawa „Soava” Winawerówna. W latach trzydziestych we Francji działał Henri Decoin wraz z małżonką Danielle Darrieux, natomiast w Polsce niejaka Barbara Orwid wystąpiła tylko w pięciu filmach – wszystkie reżyserował jej mąż Leonard Buczkowski.

Le Clan des Français. Francuskie kino gangsterskie


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Wielu krytyków i filmoznawców żywi przekonanie, że seria francuskich filmów gangsterskich to efekt popularności amerykańskich czarnych kryminałów. Wydaje mi się, że to jednak niezbyt celne spostrzeżenie. W końcu to Francuzi byli pierwsi. Nie tylko wynaleźli kino i zorganizowali pierwszy publiczny pokaz ruchomych obrazów, ale także stworzyli pierwszy w historii film kryminalny. Pięciominutowe dziełko o prostym tytule Historia pewnej zbrodni (Histoire d'un Crime) powstało dla wytwórni braci Pathé. Filmik zrealizował w 1901 roku Ferdinand Zecca. Obserwujemy w nim mężczyznę, który zabija właściciela mieszkania, by dobrać się do jego sejfu. Szybko zostaje aresztowany i osadzony w więzieniu, gdzie przypomina sobie iż niegdyś był zwykłym człowiekiem, dzielącym czas między pracę i rodzinę. W zakończeniu jego głowa zostaje ścięta gilotyną.

10 bram piekieł. 10 europejskich horrorów

„Piekło jest puste. Wszystkie diabły są tutaj” (W. Szekspir The Tempest)

 Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Dla miłośnika kina grozy każdy wieczór jest dobry na oglądanie horroru, ale mimo to zawsze szuka się pretekstu – jakiegoś znaku, który „mówiłby”, że teraz jest właśnie dobry moment: np. śmierć kogoś związanego z tym gatunkiem (Christophera Lee, Wesa Cravena i in.), rocznica śmierci lub urodzin, albo, tak jak teraz, zbliżająca się Wigilia Wszystkich Świętych (All Hallows’ Eve, czyli Halloween). Dla wielbiciela opowieści z dreszczykiem – w szczególności takiego, który zajmuje się pisaniem o filmach – to dobra okazja, by zarekomendować kilka ciekawych pozycji gatunku.

Komedianci

Les Enfants du Paradis (1945 / 190 minut)
reżyseria: Marcel Carné
scenariusz: Jacques Prévert

Trudno w to uwierzyć, ale ten monumentalny film powstał w okupowanej przez Niemców Francji. Dużym problemem było wtedy zdobycie odpowiednich materiałów i funduszy na realizację dzieła filmowego, szczególnie tak ambitnego i eskapistycznego zarazem. Gdy jednak film wszedł na ekrany kraj był już wyzwolony. Premiera okazała się doskonałym symbolem triumfu takich wartości jak cierpliwość, hart ducha, poczucie obowiązku. Międzynarodowa Nagroda Krytyków na Festiwalu w Wenecji dla Marcela Carné i nominacja do Oscara za scenariusz dla Jacquesa Préverta z pewnością pomogły filmowi zaistnieć na światowym rynku. Dzieło uznawane jest za najwybitniejszą produkcję w historii kina francuskiego. I ja nie zamierzam z tym polemizować. Jest to więc kolejna euforyczna recenzja.