Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Franco Nero. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Franco Nero. Pokaż wszystkie posty

SERBSKI SOKÓŁ (1981). Franco Nero w starciu z „anatolijskim szatanem”

Banović Strahinja (1981 / 105 minut)
reżyseria: Vatroslav Mimica
scenariusz: Aleksandar Petrović, Vatroslav Mimica

Tekst napisany dla serwisu Savage Sinema

W roku 1389 rycerstwo serbskie zostało doszczętnie rozbite przez wojska osmańskie w bitwie na Kosowym Polu, ale już rok wcześniej „serbski sokół” Banović Strahinja rozpoczął swoją wojnę z Turkami. Gdy pewnego dnia muzułmańscy bandyci ograbili jego posiadłość i wymordowali jego ludzi, on stanął przed trudną próbą, w której swój rycerski honor musiał przeciwstawić okrutnemu prawu. Naród przygotowywał się do bitwy z sułtanem, więc marnowanie sił na prywatną zemstę nie miało sensu, ale było coś, co nie pozwoliło dzielnemu bohaterowi zapomnieć tej zniewagi. Przywódca bandytów, Vlah Alija, porwał jego żonę Anđję, więc rycerz postanawia wyruszyć w pościg. Ojciec porwanej kobiety, Jug Bogdan, odmawia pomocy, uważając córkę za straconą. Bo jeśli jest wierna mężowi to powinna popełnić samobójstwo. Jeśli tego nie zrobi, jest cudzołożnicą i w takiej sytuacji świętym obowiązkiem męża jest ją oślepić (...)

Całość można przeczytać pod tym linkiem.

Perły włoskiego kina dostępne na platformie NETFLIX



Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Kiedy w 2009 roku zacząłem pisać o filmach, moim celem nie było (i nadal nie jest) polecanie nowości, ale wyszukiwanie mniej popularnych, nieodkrytych przed szeroką publicznością starych tytułów. Szczególnie zainteresowało mnie kino włoskie, bo w swoim najlepszym okresie (lata 60.–70.) miało dużo do zaoferowania, jeśli chodzi o gatunkowe zróżnicowanie. Było więc z czego wybierać. W ostatnich miesiącach na największej platformie streamingowej zaczęło się pojawiać sporo „włoszczyzny”, więc nie mogłem obok tego przejść obojętnie. Tym bardziej że pojawiły się tam również filmy, których nie znałem, a nawet gatunki, z którymi nie miałem wcześniej do czynienia (musicarello). Przyznaję, że nie wszystko z tej włoskiej kolekcji przypadło mi do gustu. Nie polubiłem duetu Franco Franchi i Ciccio Ingrassia, także Bombolo (z cyklu Nico Giraldi), a nawet mega popularny Totò nie byli mnie w stanie rozbawić ani w jakikolwiek sposób ułatwić seansu, wobec czego wielu ich filmów nie obejrzałem do końca.

BALLADY FILMOWE. Poezja zamknięta w kadrze


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Ballada to gatunek kojarzony z literaturą i muzyką, ale istnieje też grupa filmów, które stanowią taką mieszankę stylów i środków wyrazu, że pokrewieństwo z literacką balladą staje się oczywiste. Aby ułatwić klasyfikację, wielu filmowców już w tytule umieszcza nazwę gatunku (przykład Ballada o Cable'u Hogue'u). Fabuły często mają związek z rzeczywistością i tragizmem ludzkich losów, ale opowiedziane są w sposób daleki od realizmu, łącząc liryzm i folklor, widoczne szczególnie w warstwie muzycznej, z niezwykłą kompozycją wizualną bliższą baśni. Mistrzami gatunku byli Rosjanie (m.in. Siergiej Paradżanow), ciekawe są ballady w estetyce westernów, ale i na naszym podwórku powstawały tego typu produkcje (Słońce wschodzi raz na dzień, Jańcio Wodnik). Wybrałem siedem moim zdaniem najbardziej reprezentatywnych ballad filmowych, pochodzących z różnych stron świata: ze Stanów Zjednoczonych, Związku Radzieckiego, Japonii, Jugosławii i Włoch.

Poliziottesco. Krew, pot i strach...


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Bardzo łatwo jest mówić, że włoskie kino sensacyjne lat siedemdziesiątych jest imitacją amerykańskich filmów typu Bullitt (1968), Brudny Harry (1971) i Francuski łącznik (1971). Geneza gatunku zwanego poliziottesco jest bardziej złożona i związana jest z sytuacją polityczną i społeczną we Włoszech pod koniec lat sześćdziesiątych, po tak zwanej „gorącej jesieni”. Pewnym przełomem był koniec roku 1969, kiedy doszło do zamachu bombowego na Piazza Fontana w Mediolanie. Zginęło wówczas 17 osób, 88 odniosło obrażenia. W roku następnym powstała organizacja terrorystyczna Czerwone Brygady, która zasłynęła porwaniem i zabójstwem premiera Włoch Alda Moro w 1978. Całe lata siedemdziesiąte to był „czas ołowiu”, wystrzelono mnóstwo kul, zdetonowano wiele bomb, policja była bezradna, a obywatele żyli w ciągłym strachu.

Pewnego razu w Almerii. 10 europejskich westernów


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

„Każda broń gra swoją własną melodię”.* Każdy spaghetti western jest inny, nawet jeśli wszystkie wyglądają podobnie. Przewijają się podobne typy postaci, identyczne są elementy ikonografii, a motyw zemsty występuje niemal wszędzie. No cóż… taki jest ten świat, można go zaakceptować lub nie. Dzięki Quentinowi Tarantino coraz więcej osób polubiło westerny, ale wciąż mało sięga po atrakcyjne starocia.

Na podstawie mitologii stworzonej w Stanach Zjednoczonych Włosi wykreowali własną mitologię wraz ze swoim panteonem bóstw i asów. Sergio Leone nie był pierwszy, ale to on znalazł sposób jak przyciągnąć do kin krajową publiczność. Fabułę samurajskiego dramatu Straż przyboczna (1961) przeniósł na meksykańsko-amerykańskie pogranicze drugiej połowy XIX wieku. Wprawił w ruch machinę, która nie zawsze działała jak należy, ale powstało dzięki niej kilka wartościowych, niezapomnianych obrazów.

Czarny dzień dla Baranów

ang. The Fifth Cord / wł. Giornata Nera per l'Ariete (1971 / 90 minut)
reżyseria: Luigi Bazzoni
scenariusz: Mario Di Nardo, Mario Fenelli, Luigi Bazzoni na podst. powieści Davida McDonalda Devine'a

Po imprezie noworocznej dochodzi do brutalnego ataku na młodego nauczyciela. Dochodzenie w tej sprawie podejmuje reporter śledczy Andrea Bild, który był na tej imprezie, bo nie mógł zmarnować idealnej okazji do wypicia kilku drinków. Ze względu na problem alkoholowy nie jest odpowiednią osobą do prowadzenia śledztwa. Szczególnie, że sprawa staje się bardziej skomplikowana - już nie chodzi wyłącznie o pobicie nauczyciela, ale i morderstwa noszące wyraźne znamiona rytuału. Odcięty palec w rękawiczce znalezionej na miejscu zbrodni jest zapowiedzią kolejnych zabójstw. Czy będzie ich pięć - tyle co palców jednej ręki? Angielski tytuł The Fifth Cord oznacza piątego palca, a więc piątą zbrodnię, do której zmierza cała intryga. Otępiony alkoholem dziennikarz łatwego zadania nie ma. Nie układa mu się w życiu prywatnym, więc może chociaż w zawodzie odniesie sukces.

Dzień puszczyka

Il Giorno della Civetta (1968 / 112 minut)
reżyseria: Damiano Damiani
scenariusz: Ugo Pirro, Damiano Damiani na podst. powieści Leonarda Sciascii

Dramaty gangsterskie powstawały już we wczesnej fazie kina dźwiękowego, ale dopiero po wojnie pojawiły się na ekranach pierwsze ambitne filmy o mafii. Prym wiodło kino włoskie, a zaliczany do neorealizmu dramat Pietro Germiego Pod niebem Sycylii (1949) uważany jest za prekursora gatunku. Gatunek rozwinął się na fali sukcesów mafijnych kryminałów z przełomu lat 60. i 70. Gigantyczny triumf Ojca chrzestnego (1972) wywołał lawinę naśladownictw, ale warto też zwrócić uwagę na to, co działo się wcześniej. Wcześniej był m.in. Dzień puszczyka (1968) Damianiego. Nie znajdziemy w nim efektownych pościgów, strzelanin i bijatyk, bo to nie jest żaden współczesny western, ale trzymający się zasad realizmu proceduralny kryminał.

Hitch-Hike. Krwawy Autostop

Autostop Rosso Sangue (1977 / 104 minuty)
reżyseria: Pasquale Festa Campanile
scenariusz: Ottavio Jemma, Aldo Crudo, Pasquale Festa Campanile na podst. powieści Petera Kane'a The Violence and the Fury

Pewnie każdemu kierowcy zdarzyła się taka sytuacja, kiedy prowadząc samochód zauważył na poboczu wędrowca próbującego złapać okazję za pomocą kciuka. Kierowcy najczęściej przejeżdżają obojętnie, ale zastanawiają się, co by było gdyby... Może gość okazałby się sympatycznym towarzyszem, rozmownym i dowcipnym. Niewykluczone, że mógłby jednak być typem nieprzyjemnym i groźnym. Pomagając nieznajomemu sporo się ryzykuje, chociaż takie historie jak z filmów sensacyjnych zdarzają się rzadko. The Hitch Hiker (1953) Idy Lupino i The Hitcher (1986) Roberta Harmona zalecają ostrożność przed wpuszczaniem obcych do swojego auta, ale najbardziej skutecznym ostrzeżeniem jest włoska produkcja z lat 70. - Autostop Rosso Sangue, znana też jako Hitch-Hike lub Death Drive.

Castellari & Nero. Seans podwójny

Reżyser czuje się zawsze pewniej, gdy współpracuje z aktorem, którego dobrze zna i któremu bezgranicznie ufa. Martin Scorsese dzięki zatrudnieniu Roberta De Niro zrobił swoje najlepsze filmy, De Niro dzięki występom u Scorsese'go stworzył najwybitniejsze kreacje w swojej karierze. Podobnie jest z włoskim tandemem reżysersko-aktorskim Enzo Castellari & Franco Nero. Obaj współpracowali razem przy siedmiu filmach (o jeden mniej niż duet Scorsese / De Niro). Niektóre z tych filmów są, delikatnie mówiąc, niezbyt udane, np. Łowca rekinów (1979), który wbrew tytułowi więcej czerpie z Głębi (1977) Petera Yatesa niż Szczęk (1975) Stevena Spielberga. Ale duet Castellari / Nero odpowiada też za wspaniałe, niemalże epickie widowiska, które wytrzymały próbę czasu i wciąż dostarczają wielu emocji. Należą do nich dwa policyjno-gangsterskie dramaty: High Crime (1973) i Street Law (1974) oraz spaghetti western Keoma (1976). Dzisiaj podwójna recenzja dylogii o bezprawiu panującym w Genui.

Django

Django Unchained (2012 / 165 minut)
scenariusz i reżyseria: Quentin Tarantino

Django (1966) Sergia Corbucciego to wzorcowy spaghetti western, który cechuje się pastiszowym podejściem do Trylogii dolarowej (1964-66) Sergia Leone i amerykańskich westernów podejmujących motyw jeźdźca znikąd. Nowy film Quentina Tarantino okazuje się więc pastiszem do kwadratu, który momentami zbliża się w stronę Płonących siodeł (1974) - absurdalnej parodii westernu autorstwa Mela Brooksa. Ale spokojnie, ta niebezpieczna granica nie została przekroczona i mimo że fabuła zupełnie nie przypomina żadnego znanego westernu to zawiera najlepsze składniki tego gatunku, przyrządzone w sposób zaskakująco oryginalny. O ile jednak wiele spag-westów korzysta z meksykańskiego folkloru tak film Tarantino zahacza o poważną tematykę handlu niewolnikami i uprzedzeń wobec Murzynów na kilka lat przed wojną secesyjną.

Włoskie kino gatunkowe

W kinie amerykańskim trudno jest czasem odróżnić kino autorskie od gatunkowego, bo niewielu jest twórców takich jak John Cassavetes i Jim Jarmusch (choć z czasem ich przybywa), którzy tworzyli w pełni autorskie dzieła, nie oglądając się na innych i na obowiązującą modę. W przeciwieństwie do nich wielu wybitnych amerykańskich filmowców, takich jak np. Orson Welles, Alfred Hitchcock i Stanley Kubrick, swoje artystyczne eksperymenty umieszczali w filmach, które łatwo przyporządkować do konkretnego gatunku. Welles zaliczył flirt z kinem noir, Hitchcock tworzył kryminały, thrillery i filmy szpiegowskie, zaś Kubrick spróbował swoich sił w science fiction, horrorze, dramacie historycznym i wojennym. Nie ulega jednak wątpliwości, że kręcili oni dzieła autorskie, nawet mimo tego, że Hitchcock nie pisał scenariuszy do swoich filmów - z pewnością jednak przemycił do scenariuszy własną wizję kina.

Bitwa nad Neretwą

Bitka na Neretvi (1969 / 175 minut)
reżyseria: Veljko Bulajic
scenariusz: Ratko Djurovic, Stevan Bulajic, Veljko Bulajic, Ugo Pirro

Wiosną 1941 roku Jugosławia znalazła się pod niemiecką okupacją. Wkrótce komunistyczna partyzantka, której inicjatorem był działacz partyjny Josif Broz Tito, stawiła zaciekły opór faszystowskim najeźdźcom. Kiedy kolejne natarcia nie przyniosły Niemcom zwycięstwa nadeszła pora na IV ofensywę hitlerowską przeciwko jugosłowiańskim partyzantom. Nie była to ofensywa ostateczna, ale to właśnie o niej opowiada film Bitwa nad Neretwą, więc na tym zakończę tę krótką lekcję historii. Dodam jeszcze, że narodowowyzwoleńcze walki w byłej Jugosławii przyczyniły się do powstania jugosłowiańskiej odmiany kina wojennego, zwanej filmem partyzanckim. Bitwa nad Neretwą Bulajica należy do najważniejszych przedstawicieli tego nurtu ze względu na ogromny budżet i gwiazdorską obsadę z różnych nacji. Jakby na potwierdzenie wysokiej jakości filmu wyróżniono go nominacją do Oscara w kategorii 'najlepszy film zagraniczny'.

Lucio Fulci, wizjoner estetyki gore i jego osiem wizjonerskich koszmarów

Włoski scenarzysta i reżyser, Lucio Fulci (1927-96), debiutował w 1959, ale jego drapieżny styl mógł się rozwinąć dopiero w latach 70-tych. Przez pierwsze 10 lat kręcił niemal wyłącznie komedie, pierwszy thriller zrealizował w 1969 roku (Una sull'altra), a zapowiedzią jego agresywnego stylu był western Czas masakry z 1966. Zanim stał się bezkompromisowym twórcą horrorów tworzył filmy różnych gatunków: komedie, kryminały, westerny, film historyczny (Beatrice Cenci, 1969) i przygodowy (Biały kieł, 1973).

Dobrzy, źli i brzydcy - o najlepszych spaghetti westernach


Gdy Sergio Leone bez wiedzy Kurosawy przerobił jego Straż przyboczną (1961) na western nie mógł przypuszczać, że rozpoczyna właśnie nowy nurt w historii kina gatunkowego. Ale upływ czasu pokazał, że Leone stworzył nowy gatunek, mimo iż zaczerpnął fabułę z dalekiej Azji. Spaghetti westerny były ostro krytykowane przez recenzentów, ale chętnie oglądane przez widzów mniej więcej do roku 1968. Wtedy właśnie odnotowano gwałtowny spadek popularności gatunku. W ciągu tych pierwszych lat powstało tak wiele spaghetti westernów, że widzowie bardzo szybko się nimi znudzili. Mimo to ze zmiennym powodzeniem realizowano włoskie westerny do drugiej połowy lat 70. Wśród natłoku wielu badziewi i przeciętnych imitacji Leone można znaleźć kilka perełek, które są wciąż odkrywane przez pasjonatów kina.