Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Martial Arts. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Martial Arts. Pokaż wszystkie posty

Dziwne opowieści ze Wschodu. Podsumowanie retrospektywy Kinga Hu w ramach festiwalu PIĘĆ SMAKÓW

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Kino sztuk walki jest gatunkiem dość pojemnym obejmującym współczesne filmy akcji, szalone komedie, epickie dramaty historyczne i efektowne produkcje fantasy. Gatunek ma też swoich mistrzów, którzy wymykają się prostym klasyfikacjom, łącząc tradycje gatunku z filozofią, mistycyzmem i oryginalną wizją opartą na własnych przemyśleniach i wyobraźni. Takim twórcą był King Hu (właśc. Hu Jinquan, 1932–1997), bohater retrospektywy będącej częścią festiwalu kina azjatyckiego Pięć Smaków. Miłośnicy wschodniej kultury i azjatyckiego kina mogli obejrzeć – zarówno stacjonarnie w kinie Muranów, jak i online – sześć filmów reżyserowanych przez Kinga Hu.

Kiedy masz przewagę liczebną, strategia wygrywa z siłą.

Do repertuaru trafiły trzy popularne produkcje zgodnie określane jako arcydzieła kina wuxia oraz trzy tytuły, które w Polsce są nieznane i dzięki tej retrospektywie mają szansę zagościć na dłużej w pamięci widzów. To także okazja do zaobserwowania jak w ciągu 17 lat kariery (1966–1983) kształtowała się osobowość twórcza reżysera i jak zmieniał się styl wizualny wynikający z tego, że King Hu połączył siły z trzema „azjatyckimi tygrysami”: Hongkongiem, Tajwanem i Koreą Południową. Fabuły najczęściej osadzał w czasie panowania dynastii Ming (1368–1644), bo ten okres najbardziej go fascynował.

NIEZNISZCZALNI 4. Eksplozj4 przeciętności

Expend4bles (2023 / 103 minuty)
reżyseria: Scott Waugh
scenariusz: Kurt Wimmer, Tad Daggerhart, Max Adams, Spenser Cohen

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Jest w tym filmie scena, w której grany przez Dolpha Lundgrena snajper kilkakrotnie chybia celu, w wyniku czego złoczyńca ucieka. Podobny brak celności zaprezentowali twórcy filmu – mieli w zanadrzu kilka asów, ale zabrakło sprawnej ręki, która by doprowadziła tę akcję do sukcesu. Żarty kompletnie nie trafiły w sedno, plot twisty okazały się łatwe do przewidzenia, pędząca na złamanie karku akcja wywoływała zaś zamiast emocji jedynie wzruszenie ramion. Natomiast postacie i odgrywający je aktorzy przypominali papierowe figurki bez życia i bez charakteru. Na tym właściwie mógłbym zakończyć recenzję, ale skoro już poświęciłem swój czas na wypad do Multikina, to i rozwinę swoją opinię.

KOBRA (1974). Gdyby Sylvester Stallone był Japończykiem...

Okore dokuhebi mokugeki-sha o kese
data premiery: 16 lutego 1974
czas trwania: ok. 90 minut
scenariusz i reżyseria: Umeji Inoue

Tekst napisany dla serwisu Savage Sinema

„Jesteś chorobą, a ja lekarstwem” – mówił grany przez Sylvestra Stallone’a tytułowy bohater filmu Cobra (1986). Równie skuteczną kurację zafundował bandytom jego japoński odpowiednik, który działał na ulicach Tokio w latach siedemdziesiątych. Wspomniany kultowy klasyk ze Stallone’em jest oficjalnie adaptacją książki Fair Game autorstwa Pauli Gosling, znanej też pod tytułem A Running Duck (wyd. 1978). Nieoficjalnie jednak – jak pisał m.in. Sławomir Zygmunt w „Leksykonie filmów wschodnich sztuk walki” – Cobra (1986) w reż. George’a P. Cosmatosa to remake japońskiego filmu karate, którego scenarzystą i reżyserem był Umeji Inoue.

(...)

Japoński reżyser Umetsugu (Umeji) Inoue to jeden z najpłodniejszych filmowców w powojennej historii japońskiego kina, mający doświadczenie w pracy we wszystkich sześciu największych wytwórniach w swojej ojczyźnie (Shintoho, Nikkatsu, Toho, Daiei, Toei i Shochiku). Mało tego, nakręcił 17 filmów dla hongkońskiego Studia Shaw Brothers. W sumie przypisuje mu się ponad 110 filmów kinowych i ponad 150 telewizyjnych. Kobra została wyprodukowana przez Shochiku (Studio Ofuna w Tokio) i miała premierę dwa tygodnie po nakręconym dla Kompanii Toei Ulicznym wojowniku (1974, reż. Shigehiro Ozawa) z niezapomnianym występem Sonny’ego Chiby. Film Umejiego Inoue nie odniósł tak wielkiego międzynarodowego sukcesu i nie trafił do żelaznego kanonu kina sensacyjnego, ale to dzieło godne poświęcenia mu czasu. Jest rozegrane w ciekawych lokacjach (wykraczające poza wielkomiejską dżunglę), solidnie dopracowane pod względem scen akcji i pojedynków karate, ale też dość intrygujące w formie, przykuwające uwagę swoim dynamicznym stylem i bezkompromisową przemocą.

Całość można przeczytać pod tym linkiem.

RIKI-OH: THE STORY OF RICKY (1991). Krwawa uczta za murami więzienia

Lik Wong (1991 / 91 minut)
reżyseria: Ngai Choi Lam
scenariusz: Ngai Choi Lam na podst. mangi
Riki-Oh autorstwa Masahiko Takajo i Tetsui Saruwatariego

Tekst opublikowany także w serwisie Kinomisja Pulp Zine

Kino akcji z Hongkongu jednoznacznie kojarzy się z takimi zawodnikami, jak Bruce Lee, Jackie Chan i reżyser John Woo. Miłośnicy ich dzieł mogą przeżyć ogromne zaskoczenie oglądając Historię Ricky’ego, ale mimo punktów wspólnych z klasyką kina kung-fu ten film reprezentuje inny trend, w naszym kraju jeszcze słabo znany. Wszystko staje się jasne, gdy płynąc wraz z nurtem Żółtej Rzeki natrafimy na jej krwawy dopływ, do którego mają dostęp tylko osoby pełnoletnie. Mowa o nurcie Hong Kong Category III, pod którym kryje się niepoprawne i amoralne kino eksploatacji niedozwolone dla osób poniżej 18. roku życia. Ten system kategoryzowania filmów wprowadzono w Hongkongu w 1988, a Historia Ricky’ego (1991) była ponoć pierwszym obrazem, który otrzymał kategorię III nie z powodu treści erotycznych, lecz tylko i wyłącznie za ekstremalną przemoc.

Przyczajeni i ukryci wojownicy. Mniej znane FILMY SZTUK WALKI


 Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Sztuki walki były początkowo elementem akcji klasycznego kina przygodowego, ale za sprawą kręconych masowo filmów, których główną atrakcją były pojedynki, wyodrębnił się osobny gatunek. Mistrzostwo w dziedzinie filmów martial arts zdobył Hongkong – wytwórnia Shaw Brothers na przełomie lat 60. i 70. stworzyła multum podobnych do siebie obrazów o wojownikach, które odniosły ogromny sukces i zachęciły do kontynuacji filmowców zarówno krajowych (wytwórnia Golden Harvest), jak i zagranicznych (Warner Bros. z Wejściem smoka, Kompania Toei ze Street Fighterem i trylogią o Masutatsu Ōyamie). Ogromnego oddziaływania na widza nie osłabiły nawet elementy fantastyczne (nieludzkie wyczyny wojowników, pokonywanie zasad grawitacji itp.).

FURIA. Nie drażnij tygrysicy

Hai Phượng (2019 / 98 minut)
scenariusz i reżyseria: Lê Văn Kiệt

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl 

Dużą rolę w rozwoju kina wietnamskiego odgrywa cenzura, a jak powszechnie wiadomo, cenzura hamuje rozwój i nie sprzyja nowym trendom. Wybitny ponoć film Ròm (2019, reż. Tran Dung Thanh Huy) po zdobyciu głównej nagrody na festiwalu w Pusan został zablokowany przez organy cenzorskie i podobnego losu mogła doświadczyć Furia w reżyserii Le-Van Kieta. Powodem była kontrowersyjna tematyka – porywanie dzieci w celu handlu organami. Udało się jednak nie tylko doprowadzić do lokalnej dystrybucji, która przyniosła największy w historii kina wietnamskiego sukces kasowy, ale też przepchnąć tę produkcję do międzynarodowego obiegu*.

Złamana przysięga (1977). Ostrze zemsty, jad skorpiona…

Po Jie / Broken Oath (1977 / 98 minut)
scenariusz i reżyseria: Chang-Hwa Jeong
choreografia walk: Hsu Hsia, Yuen Woo Ping

Tekst opublikowany także w serwisie Kinomisja Pulp Zine

Kino sztuk walki to podgatunek kina akcji, który bardzo długo się kształtował. Momentem zwrotnym był międzynarodowy sukces Wejścia smoka (1973) Roberta Clouse'a, które powstało aż czterdzieści pięć lat po tym, gdy standardy gatunku zostały ustalone przez twórców filmu Spalenie klasztoru Czerwonego Lotosu (1928). Między jednym a drugim filmem historia chińskich martiali tworzyła się dwutorowo - na jednym torze bliższe fantastyce wuxia, na drugim bardziej przyziemne kino kung-fu. Inną kwestią ważną w rozwoju gatunku jest umieszczanie w centrum akcji postaci kobiecych. Pierwszym, który na tym zyskał był King Hu, opowiadający w swoim filmie Napij się ze mną (1966) historię wojowniczki o imieniu Złota Jaskółka. Ale już wcześniej powstawały filmy o niezłomnych kobietach (np. Hua Mulan z 1939). We wspomnianym Wejściu smoka również mamy waleczną pannę. Choć to tylko epizod warto go pamiętać, gdyż wystąpiła w nim - w roli siostry Bruce'a Lee - Angela Mao.

Kwiat lotosu dla kobiety. Salut dla wojowniczki!


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl
 __________________________________________________
Wszystko, co potrzeba do dobrego filmu, to broń i dziewczyna.
Jean-Luc Godard
__________________________________________________

Kino akcji od wielu lat jest domeną mężczyzn. Tym bardziej wartościowe są te nieliczne filmy, w których to kobiety przejmują inicjatywę. Gdyby połączyć silne postacie kobiece z amerykańskiego i europejskiego kina można by stworzyć zróżnicowane zestawienie. Ja chciałbym jednak zwrócić uwagę na pięć chińskich aktorek, które mimo drobnej budowy ciała potrafiły zabłysnąć w tym męskim świecie. I radziły sobie świetnie nie tylko z bronią w ręku, ale też sprawnie używając pięści i nóg. Pominąłem filmy w stylu Napij się ze mną (1966), Dotyk zen (1969) i Przyczajony tygrys, ukryty smok (2000), bo chociaż ważne role pełnią w nich kobiety, to jednak bliżej tym filmom do produkcji fantasy, niż tradycyjnych opowieści sensacyjnych. Pominąć też należało takie przypadki jak Wing Chun (1994) z Michelle Yeoh, w którym elementy biografii sławnej wojowniczki posłużyły do nakręcenia durnowatej komedii pomyłek.

Dotyk Zen

Xia Nü (1969 / 187 minut)
reżyseria: King Hu
scenariusz: King Hu na podst. opowiadania Songling Pu

Historia Chin wypełniona jest opowieściami o wyjątkowo sprawnych wojownikach i tajemniczych mnichach buddyjskich, o krwawych wojnach domowych, japońskiej agresji i mandżurskiej polityce. Twórcy filmowi z Chin nie musieli szukać inspiracji w zachodnich produkcjach. Wystarczyło sięgnąć do historii, by wydobyć z niej materiały na wiele porywających widowisk. Gdy jednak w Chinach władzę przejęli komuniści, wprowadzono zakaz nauki z zakresu sztuk walki z obawy przed buntem, takim jak np. antymandżurskie Powstanie Bokserów (1899-1901). Kolebką filmów kung fu stał się więc Hongkong. Aż do lat 80. Chińczycy nie pozwolili kręcić w legendarnych klasztorach Shaolin i Wudang, ale to nie przeszkodziło filmowcom z Hongkongu w realizacji licznych widowisk propagujących chińskie sztuki walki.

Mulan

Hua Mulan (2009 / 114 minut)
reżyseria: Jingle Ma, Wei Dong
scenariusz: Ting Zhang

Hua Mulan to postać z chińskiej ballady napisanej około tysiąc lat temu. Akcja rozgrywa się w V wieku naszej ery, w czasie panowania północnej dynastii Wei, kiedy to Chińczycy nękani byli najazdami koczowniczych plemion. Według legendy żyła wówczas pewna młoda kobieta, która aby uchronić swojego chorego ojca przed obowiązkiem służby wojskowej zaciągnęła się do armii. Kobiety nie mogły jednak służyć w wojsku, więc Mulan musiała udawać mężczyznę. Jej odwaga, spryt oraz zdolności strategiczne i przywódcze umożliwiły jej wysoką pozycję w armii, a także przyczyniły się do jej wielkich sukcesów militarnych. Dla współczesnych zachodnich widzów ta historia może wydawać się nieprawdopodobna, ale to w końcu adaptacja legendy jak opowieści o Robin Hoodzie. Należy więc przymknąć oko na pewne, że tak powiem „chińskie dziwactwa”, a wtedy film może się okazać interesującą rozrywką. Tym bardziej, że nie ma tu nadużywanych często przez Chińczyków scen z latającymi wojownikami.

Jednoręki szermierz

Xin du bi dao (oryginalny mandaryński tytuł)
Sun duk bei do (tytuł kantoński)
The New One-Armed Swordsman (tytuł angielski)
(1971 / 102 minuty)
reżyseria: Chang Cheh
scenariusz: Ni Kuang
choreografia walk: Lau Kar Leung, Tong Gaai

Witam w Nowym Roku. Na podsumowania jeszcze przyjdzie czas, świat się przecież nie kończy, a tymczasem przedstawiam zapomnianego już dziś klasyka sprzed 42 lat. Nie jestem przesądny i nie wierzę, że rok 2013 może być gorszy od poprzedniego, nawet jeśli zacznę go od niezbyt optymistycznego filmu :-D

Bruce Lee mawiał „Dopóki człowiek ma dwie ręce i dwie nogi, wszystkie sztuki walki będą się opierać na tych samych zasadach”. Jeśli więc legendarny Bruce oglądał Jednorękiego szermierza, to musiał się załamać widząc, jak jednoręki pokonuje przeciwnika za pomocą trzech mieczy (!!!). The New One-Armed Swordsman, jak sugeruje angielski tytuł, nie jest pierwszym filmem o niesymetrycznym wojowniku, wcześniej Chang Cheh zrealizował Jednorękiego szermierza w 1967 oraz Powrót jednorękiego szermierza w 1969. Oba powstały dla popularnej wówczas wytwórni Shaw Brothers, a głównego bohatera zagrał „chiński Clint Eastwood”, Yu Wang, który później dla konkurencyjnej wytwórni Golden Harvest zrealizował Jednorękiego boksera.

Kondory Wschodu

Dung fong tuk ying / Eastern Condors (1987 / 93 minuty)
reżyseria: Sammo Hung Kam-Bo
scenariusz: Barry Wong

Znany z komedii kung fu Sammo Hung próbował także sił w nieco poważniejszym repertuarze. W związku z tym zrealizował m.in. dramat sensacyjny Serce smoka (1985), w którym zagrał upośledzonego brata Jackiego Chana i w którym nie stoczył ani jednej walki. Drugim krokiem w stronę przeciwną do komediowego repertuaru miał być film wojenny Kondory Wschodu. Wykorzystuje on motywy znane z zachodnich filmów sensacyjno-wojennych, takich jak Parszywa dwunastka, Działa Navarony i Rambo 2, łącząc najlepsze cechy amerykańskich filmów batalistycznych i sensacyjnych z brutalną przemocą, typową dla dramatów wojennych o Wietnamie. Zgodnie z zasadą, że prawdziwy mężczyzna poradzi sobie bez broni mamy tu więc, oprócz typowych dla kina wojennego strzelanin, także walki z użyciem pięści i nogi, w efekcie otrzymując mocne męskie kino.

Ip Man - tryptyk chiński


Pewnie każdy, kto ogląda filmy sztuk walki zastanawia się, który styl walki jest najlepszy i najbardziej skuteczny. Gdyby naprzeciwko siebie stanęli mistrz kung fu i mistrz karate, to który z nich wyszedłby zwycięsko z tego pojedynku? Chociaż filmy martial arts, realizowane głównie w Hongkongu to produkcje typowo rozrywkowe, służące zaprezentowaniu widowiskowych sekwencji akcji, to jednak wiele najpopularniejszych filmów tego gatunku przedstawia pewien wycinek z historii Chin, przy okazji pokazując wyczyny autentycznych postaci, z których najpopularniejszy i najczęściej pokazywany na ekranie to Wong Fei-hung. Niedawno popularną postacią stał się mistrz Wing Chun, Ip Man, dzięki zapoczątkowanej przez Wilsona Yipa trylogii, odkrywającej przed widzami trzy etapy życia bohatera. Powstały trzy bardzo dobre filmy, będące jednocześnie widowiskiem pełnym akcji i brutalnych walk oraz biografią chińskiego bohatera, który uczył m.in. Bruce'a Lee. Choreografią walk zajął się m.in. Sammo Hung, który po śmierci Bruce'a Lee stał się głównym popularyzatorem „stylu pięknej wiosny”, który z chińskiego nazywa się Wing Chun (poświęcił tej sztuce walki kilka swoich filmów z przełomu lat 70-tych i 80-tych). Ten styl walki wymyśliła mniszka z klasztoru Shaolin, Ng Mui, zaś nazwa wywodzi się od nazwiska jej najlepszej uczennicy, Yim Wing Chun.

Pozdrowienia dla wojowników, czyli o filmach sztuk walki


Wraz z premierą Wejścia Smoka świat poznał Bruce'a Lee i stosowane przez niego sztuki walki, za pomocą których pokonywał licznych przeciwników i mistrzów świata. Od tamtej pory twórcy z Hongkongu coraz śmielej sobie poczynali w świecie filmu, realizując rocznie po kilkadziesiąt filmów kung fu z udziałem prawdziwych mistrzów sztuk walki. Jednak w pamięci  kinomanów zapisali się tylko nieliczni. Filmy sztuk walki określane też jako martial arts to typowy dla azjatyckiej kinematografii podgatunek kina akcji i przygody. Filmy tego typu nie są zbyt cenione przez krytyków. Nic w tym dziwnego, bo te produkcje najczęściej cechują się banalnym i przewidywalnym scenariuszem, słabymi dialogami, kiepskim aktorstwem oraz propagowaniem zemsty i przemocy. Są jednak „perełki”, na które warto zwrócić uwagę. Kolejność tytułów chronologiczna. Zestawienie zawiera 23 pozycje.