Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rose Byrne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rose Byrne. Pokaż wszystkie posty

KOPNĘŁABYM CIĘ, GDYBYM MOGŁA. Rose Byrne na granicy emocjonalnego nokautu

If I Had Legs I'd Kick You (2025 / 113 minut)
scenariusz i reżyseria: Mary Bronstein

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Po 17 latach od czasu ostatniego filmu pełnometrażowego Mary Bronstein powraca z nowym projektem, inspirowanym jej własnymi przeżyciami związanymi z macierzyństwem. Nie mamy tu jednak do czynienia z realistycznym dramatem, lecz psychologicznym horrorem z elementami czarnego humoru. Amerykańskie niezależne przedsiębiorstwo A24 nie tylko zapewniło filmowi premierę na festiwalu w Sundance i udział w innych prestiżowych imprezach (takich jak festiwal w Berlinie), lecz także szeroką dystrybucję kinową. Wśród producentów znajdują się Josh Safdie i Ronald Bronstein, współtwórcy sukcesu Wielkiego Marty’ego, który trafił w tym roku do strefy oscarowej, zdobywając aż 9 nominacji. Kopnęłabym cię, gdybym mogła (If I Had Legs I’d Kick You) trafiło na listę oscarową tylko z jedną nominacją.

AUSTRALIJSKA RÓŻA. Pięć najlepszych ról ROSE BYRNE



Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl
na 39. urodziny aktorki

Nie znalazła się nigdy wśród osób nominowanych do Oscara, ale zdobyła ważną festiwalową nagrodę – Puchar Volpiego w Wenecji. I to już w początkowej fazie kariery. Tym większa szkoda, że nie trafiła na reżysera, który wydobyłby z niej wszystko to, co najlepsze. Od jej pierwszej ważnej roli w Partnerskiej rozgrywce (1999), gdzie zagrała u boku Heatha Ledgera, minęło 19 lat, ale jej talent i uroda wciąż nie zostały w pełni wykorzystane. Choć występowała we wszystkich najważniejszych kinematografiach anglojęzycznych (Australia, Wielka Brytania, USA, Kanada), to w blockbusterach pojawiała się tylko okazjonalnie, częściej skłaniając się ku niezależnym projektom. Jest także współzałożycielką (wraz z czterema Australijkami) niezależnej firmy producenckiej The Dollhouse Collective, której priorytetem jest kobiecy głos w filmie.

Agentka

Spy (2015 / 120 minut)
scenariusz i reżyseria: Paul Feig

Parodie filmów szpiegowskich to osobny gatunek filmowy istniejący już od dawna. Parodie filmów o agencie 007 to zaś kino specyficzne, gdyż wiele filmów należących do serii przygód Bonda ma w sobie autoironiczny odcień, sporo w nich absurdu i sarkazmu. Komedie parodiujące ten typ kina muszą być więc jeszcze bardziej karykaturalne i rozbuchane. Popularność pierwszych obrazów o agencie 007 sprawiła, że już w latach 60. powstały humorystyczne odpowiedzi na tego rodzaju kino akcji. Przykład Casino Royale (1967) dowodzi, że nawet dysponując extra obsadą i zatrudniając czterech reżyserów (w tym jednego mistrza) można stworzyć totalną chałę. Filmy o Bondzie wydają się na pozór łatwe do sparodiowania, ale niełatwo stworzyć dobrą komedię, która rozbawiłaby publiczność o zróżnicowanych gustach.

„Układy” - część czwarta i piąta


Po rozczarowującym sezonie trzecim uznałem, że serial nie jest mnie w stanie już dłużej zaskakiwać ani zachwycać. Myliłem się. Dwa ostatnie sezony okazały się genialne, a jednocześnie bardzo odmienne. Serialem rządzi maksyma „Nic nie jest takie jak się wydaje” i zgodnie z nią scenarzyści perfidnie oszukują widzów, manipulują, wykraczają poza gatunek, który przypisano produkcji (Crime | Drama | Mystery). Wprowadzają elementy wojennego dramatu, szpiegowskiego thrillera i filmu obyczajowego. Korupcja, terroryzm, słuszne lub bezpodstawne oskarżenia, podstępne gierki, zastraszanie, inwigilacja, szukanie rozgłosu, narastające konflikty międzyludzkie, bezpardonowa rywalizacja między kobietami, walka o prawo do opieki nad dzieckiem - ten serial to doskonały przykład scenariusza napisanego przez życie.

Impreza najgorszego sortu

Sąsiedzi / Neighbors (2014 / 96 minut)
reżyseria: Nicholas Stoller
scenariusz: Andrew J. Cohen, Brendan O'Brien

Film kosztował 18 milionów dolarów i koszty produkcji zwróciły się już po pierwszym dniu wyświetlania. Zaskakujące jak na film z najwyższą kategorią wiekową. Ale takie imprezowe, ostre kino najwidoczniej ma równie wielu odbiorców, co superprodukcje głównego nurtu kosztujące setki milionów dolców i kręcone pod kategorię PG-13 (jak najnowsza Godzilla). Sąsiedzi Nicholasa Stollera to komedia cechująca się prymitywnym, wulgarnym humorem przekraczającym granice dobrego smaku. Opowiada o konflikcie między studenckim bractwem ΔΨB (Delta Psi Beta) a młodym małżeństwem, które już dorobiło się jednego dzieciaka. Studenci urządzają huczną imprezę, zaś mieszkająca w sąsiedztwie para pragnie ciszy i spokoju, by się porządnie wyspać i rano pójść do pracy. Zaczyna się więc od prośby, aby ściszyć muzykę. Gdy ona nie skutkuje, zostaje wezwana policja. I to jest pierwszy pretekst do rozpoczęcia wojny.

Drugie oblicze

The Place Beyond the Pines (2012 / 140 minut)
reżyseria: Derek Cianfrance
scenariusz: Derek Cianfrance, Ben Coccio, Darius Marder

Bardzo enigmatyczny tytuł filmu (The Place Beyond the Pines) nie mówi absolutnie nic na temat jego treści ani gatunku, jaki reprezentuje. Ale dość szybko można się zorientować, że to nie jest dynamiczne kino, które wciąga od pierwszych minut. Trzeba trochę dłużej pobyć z bohaterami, aby zrozumieć co za ich pomocą chce przekazać reżyser. Czas trwania filmu to równe 140 minut, jak na kameralny dramat zdecydowanie za długo. Niektórych może zmęczyć zbyt wolne tempo, ale za to nie brakuje tu kilku ciekawych punktów zwrotnych, które zmieniają kierunek intrygi i zwiększają zainteresowanie. Postacie policjantów, złodziei i narkomanów, a także napady na banki wskazują na kino sensacyjne, ale fatalistyczny ton i nastrój przygnębienia jasno klasyfikują tę produkcję jako czystej wody dramat psychologiczny.

Dwa różne światy. Jeden szczególny związek.

Adam (2009 / 99 minut)
scenariusz i reżyseria: Max Mayer

Ten film pozostawia widzów z uczuciem niepewności i dezorientacji, bo trudno go zaliczyć do konkretnego gatunku. Syndrom Aspergera, na który cierpi główny bohater, sugeruje ambitny dramat w stylu Rain Mana (1988), ale jednak ludzkie dramaty ustępują tu miejsca romantycznej historii miłosnej, więc trudno w ten sposób zaklasyfikować film. Nagłe uczucie dwojga niedopasowanych młodych ludzi opowiedziane jest w tonacji lekkiej, pogodnej i optymistycznej, co wskazuje na pokrewieństwo z komedią romantyczną. Ale ten film swoją bezpretensjonalnością bije na głowę liczne rom-comy z ostatnich 20 lat. Film uwodzi już od pierwszych minut, zachwyca urokiem, szczerością i słodko-gorzką opowieścią o komunikacji społecznej, ludzkich problemach, uczuciach i ułomnościach.

Ciemność widzę! Filmy o ludziach niewidomych


Osoby, które z różnych powodów zostały pozbawione zdolności widzenia bardzo rzadko są głównymi bohaterami filmów. Najczęściej pojawiają się na drugim planie i służą do scharakteryzowania pierwszoplanowej postaci, np. chaplinowskiego trampa, który w Światłach wielkiego miasta zakochał się w niewidomej kwiaciarce i pragnął sfinansować jej operację wzroku. Koneserzy starego kina z pewnością też pamiętają szukającego akceptacji i zrozumienia Monstrum, które w filmie Narzeczona Frankensteina spotkało ślepego pustelnika - jedyną osobę, która nie mogła dostrzec jego odpychającego wyglądu, była w stanie jednak dostrzec zalety wewnętrzne.

Daję nam rok

I Give It a Year (2013 / 97 minut)
scenariusz i reżyseria: Dan Mazer

Rose Byrne ma niespełna 34 lata i nadal nie jest mężatką - w przeciwieństwie do jej niektórych filmowych bohaterek. Brytyjska komedia Dana Mazera rozpoczyna się od ślubu czyli od tego, co zwykle kończy klasyczne komedie romantyczne. Nie wiadomo w jaki sposób Nat i Josh się poznali, wiadomo że podjęli pochopną decyzję o ślubie i teraz próbują się wyplątać z tych więzów. Zaczynają chodzić na terapię i zamiast myśleć o dzieciach próbują najpierw polubić siebie nawzajem. Dają sobie rok i jeśli kryzys nie zostanie zażegnany w ciągu tych 12 miesięcy to nie pozostanie nic innego jak rozwód. I chociaż w filmie pada banalna prawda, że małżeństwo to akceptowanie wad drugiej osoby to na pierwszoplanowych bohaterów to nie działa. Oni chcą być szczęśliwi, a nie ciągle się kłócić - szukają więc partnera, który nie będzie irytował ich swoim zachowaniem.

10 najciekawszych postaci kobiecych

Dzień kobiet już za nami, więc teraz czas na zastanowienie się, jaką rolę w kinematografii pełnią kobiety. Wiele gatunków filmowych takich jak westerny, filmy wojenne, sensacyjne i przygodowe nie mają do zaoferowania ciekawych ról filmowych dla kobiet. Płeć piękna pełni często rolę dekoracyjną, często wpada w opały i zmuszona jest czekać bezczynnie na ratunek, bo nie ma odpowiedniego sprytu, siły i umiejętności, by sama wydostać się z kłopotów. W komediach to głównie mężczyźni rozbawiają publiczność, w horrorach i thrillerach rola kobiet zwykle ogranicza się do bieganiny i rozpaczliwych wrzasków, a w dramatach - do rozczulania się nad ciężkim życiem i utraconą miłością. Znacznie łatwiej wybrać najciekawsze męskie postacie, wybór dziesięciu ról kobiecych z pewnością jest trudniejszy i na pewno poniższy ranking nie wszystkim się spodoba. Wybrałem bohaterki, które cechują się skomplikowanym charakterem, są nieprzewidywalne, intrygujące i trudne do poskromienia przez mężczyzn, a dzięki znakomitym aktorkom - charyzmatyczne i wiarygodne psychologicznie.

Naznaczony

Insidious (2010 / 103 minuty)
reżyseria: James Wan
scenariusz: Leigh Whannell

Reżyser i scenarzysta tego filmu w roku 2004 znaleźli się w centrum uwagi, gdy wspólnymi siłami nakręcili przerażający horror Piła. Zapoczątkowali tym samym nurt filmów, które klasyfikowano jako horrory nie z powodu pierwiastka niesamowitości, lecz z powodu brutalnych scen przemocy i wylewającej się z ekranu posoki. Naznaczony nie należy do tego nurtu, bo choć jest to film twórców Piły, straszy za pomocą dawnych metod - niepokojących dźwięków oraz tajemniczych zjaw ukrywających się w ciemności, zaglądających przez okno, wyskakujących z szafy, wchodzących bez zaproszenia do cudzego mieszkania. Gdy zapada noc, ludzie zwykle zasypiają w swoich pokojach i nie myślą o tym, że ktoś może stać nad ich łóżkiem lub zaglądać przez okno, próbując się dostać do środka. Takie filmy jak Naznaczony mają właśnie spotęgować u widzów lęk przed zaśnięciem, sugerując że kiedy ludzie popadają w sen, prowokują do działania różne demony ukrywające się po kątach w pomieszczeniu tonącym w ciemnościach.

Partnerska rozgrywka

Two Hands (1999 / 103 minuty)
scenariusz i reżyseria: Gregor Jordan

Infiltrowanie gangsterskiego świata, jakie z nutą sarkazmu i czarnego humoru przedstawili niegdyś Martin Scorsese, Quentin Tarantino i Guy Ritchie, znalazło swoje odzwierciedlenie na drugim końcu świata - w dalekiej Australii. Natura kryminalistów jest parszywa niezależnie od kraju i taki sam brak skrupułów cechuje złoczyńców w Australii, Wielkiej Brytanii i USA. Partnerska rozgrywka Gregora Jordana to gra, która toczy się o wysoką stawkę, a pieniądze i spluwy posuwają ją do przodu. Gangster Pando proponuje 19-letniemu chłopakowi imieniem Jimmy prostą robotę polegającą na dostarczeniu sporej sumki pieniędzy pod konkretny adres. Gdy jednak forsa zostaje ukradziona przez dwóch dzieciaków, Jimmy wpada w gigantyczne tarapaty. Decyduje się dokonać z kumplami napadu na bank, by spłacić dług lokalnemu gangsterowi, zanim skończy się cierpliwość tego bezwzględnego kryminalisty i wpadnie on w szał zabijania.

Układy

Damages (2007-12)
czas trwania: 5 sezonów, 59 epizodów
pomysł serii: Todd A. Kessler, Glenn Kessler, Daniel Zelman

Niezbyt interesują mnie seriale prawnicze, takie jak np. JAG - Wojskowe Biuro Śledcze, bo w większości są przewidywalne i przegadane, ale jest jeden serial o takiej tematyce, który lubię oglądać, chociaż od czasu jego premiery, czyli od 5 lat, widziałem tylko 2 sezony (26 odcinków). Ale seriale mają to do siebie, że nie trzeba oglądać całości, by stwierdzić czy jest dobry czy zły. Kluczem, dzięki któremu serial zyskuje stałych odbiorców jest dobór odpowiedniej obsady oraz wykreowanie charyzmatycznych bohaterów i wciągającej intrygi. W Układach Todda Kesslera na te elementy nie można narzekać, stoją na wysokim poziomie, przynajmniej w pierwszych dwóch sezonach. Ten oparty na dialogach odcinkowy spektakl nie ogląda się szybko i łatwo, ale ma w sobie coś, co przykuwa uwagę i każe śledzić losy bohaterów do końca sezonu.

Druhny

Bridesmaids (2011 / 125 minut)
reżyseria: Paul Feig
scenariusz: Kristen Wiig, Annie Mumolo

Podobno każda kobieta marzy o pięknym ślubie i wystawnym przyjęciu weselnym, na które zaprosiłaby najlepsze koleżanki. W zorganizowanie takiej imprezy należy włożyć wiele wysiłku, a także trzeba wykazać się pomysłowością i energią. Lillian poprosiła o pomoc dwie przyjaciółki, Annie i Helen, nie przypuszczając, że rywalizacja między tymi skrajnie różnymi dziewczynami może doprowadzić do katastrofy. Co do tego filmu miałem spore obawy, słyszałem opinie, że jest to film prostacki i niestrawny, ale okazało się, że tylko jedna scena przekracza w nim granice dobrego smaku, zaś cała reszta składa się na inteligentną farsę o tym, jak bezmyślna rywalizacja może zniszczyć budowaną od lat lub miesięcy przyjaźń pomiędzy kobietami.

O trudnej sztuce miłowania, czyli o filmowych melodramatach



Klasyczny melodramat to opowieść o miłości w trudnych czasach. Melodramaty pokazują wojnę z innego punktu widzenia niż filmy wojenne. Przez konflikty zbrojne najbardziej cierpią młodzi, zakochani ludzie, którzy w tych trudnych dla narodu chwilach nie mogą żyć szczęśliwie i w spokoju. Nawet jak będą próbowali uciec to wojenna zawierucha ich dopadnie i rozdzieli. Ale w melodramatach kochanków rozdzielają także osoby bliskie, przyjaciele lub rodzina, którzy z powodu statusu społecznego nie mogą dopuścić do czyjegoś spotkania, a tym bardziej do małżeństwa. Oczywiście nie oznacza to, że każdy taki nieszczęśliwy romans skończy się śmiercią jednego z kochanków. Gdyby tak było to każdy melodramat byłby przewidywalny. Oglądając filmy tego gatunku widzowie mają nadzieję, że jednak bohaterowie przeżyją, co by sugerowało, że jeszcze jest szansa na to, że będą razem.