If I Had Legs I'd Kick You (2025 / 113 minut)
scenariusz i reżyseria: Mary Bronstein
Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl
Spojrzenie na całościową listę nagród dla tego filmu może sugerować, że mamy do czynienia z produkcją, w której wybitna rola aktorska przyćmiewa całą resztę. Odtwórczyni głównej roli zdobyła za swój występ: Srebrnego Niedźwiedzia w Berlinie, Złotego Globa, nagrody krytyków z Chicago, Los Angeles, Nowego Jorku, Kansas City, San Diego, Toronto i wiele, wiele innych wyróżnień. Kreacja Rose Byrne zdaje się być jedynym powodem zachwytu krytyków. Jednak nie do końca tak jest – scenariusz, reżyseria, zdjęcia i montaż tworzą spójną całość. Każda część filmu – od klaustrofobicznych ujęć po groteskowe elementy – jest równie przemyślana i wartościowa.
Film skupia się na bohaterce o imieniu Linda – psychoterapeutce i matce, która próbuje ogarnąć chaos codziennego życia. Z jednej strony zmaga się z codziennymi obowiązkami nad ciężko chorą córką, a z drugiej staje przed ogromnymi wymaganiami swojego zawodu, w którym każde spotkanie z pacjentem wymaga pełnej uwagi, emocjonalnej wrażliwości i odpowiedzialności za każde wypowiadane słowo. Jej trudności pogłębia częsta nieobecność męża i rosnące poczucie izolacji, które sprawiają, że bohaterka zmuszona jest mierzyć się z problemami sama, bez wsparcia i bez przestrzeni do oddechu.
Kamera nieustannie podąża za Lindą, często filmując ją w zbliżeniach i klaustrofobicznych kadrach, które pokazują najdrobniejsze niuanse malujące się na twarzy protagonistki. Dzięki temu widz niemal wchodzi w jej psychikę, odczuwając podobne napięcie, zmęczenie i narastający absurd codzienności. Klasyczna narracja ustępuje miejsca intensywnemu przeżyciu, które prowadzi odbiorcę na skraj emocjonalnego nokautu. Takie odziaływanie na widza było możliwe między innymi przez to, że w momentach interakcji matki z córką, córka nie jest w ogóle pokazywana na ekranie. Tę decyzję sama autorka uzasadniała tymi słowami: „Jeśli wprowadzisz twarz dziecka do sceny, bez względu na to, co się dzieje, twoje współczucie i empatia skierują się ku dziecku”. Chodziło więc o to, by skupić uwagę widza na emocjach matki i tego konceptu Mary Bronstein trzymała się konsekwentnie do końca.
Rose Byrne nie weszła na plan po to, by odhaczyć kolejną rutynową rolę, ale całkowicie zanurzyła się w tę postać – widać tu wielomiesięczne przygotowanie do roli i ścisłą współpracę z reżyserką. Mary Bronstein nie chciała ograniczać się do psychologicznej prawdy, wprowadziła więc elementy surrealizmu, horroru i groteski. Potrzebowała aktorki, która potrafiłaby stworzyć instynktowny i fizyczny występ, a jednocześnie odnajdywać komizm w nieoczywistych momentach. Rose Byrne ze swoim ponad 25-letnim doświadczeniem dramatyczno-komediowym okazała się idealnym wyborem. Spisała się doskonale, co potwierdzają liczne pochwały krytyków i zdobyte nagrody.
Omawiane dzieło nie jest kinem łatwym i przyjemnym w odbiorze, ale dzięki wspaniałej kreacji Rose Byrne nie męczy widza. Wciąga go w intensywne, emocjonalne doświadczenie i zmusza do refleksji nad presją macierzyństwa, samotnością w radzeniu sobie z problemami i kruchością ludzkiej psychiki, jednocześnie balansując na granicy realizmu, absurdu i psychologicznego koszmaru. Świetnym połączeniem grozy z humorem jest scena z chomikiem – gryzoń w zamierzeniu autorki miał przypominać szaloną osobowość Jacka Nicholsona w Lśnieniu. Choć całość trzyma na swoich barkach odtwórczyni głównej roli, to warto jeszcze wspomnieć, że w filmie pojawili się również: raper A$AP Rocky, komik i gwiazdor telewizji Conan O’Brien (prowadzący talk-show Late Night with Conan O’Brien) oraz grający tu więcej głosem niż twarzą Christian Slater.
Polski dystrybutor Best Film zaprasza do kin od 20 lutego.

.jpg)
.jpg)






0 komentarze:
Prześlij komentarz