Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orson Welles. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orson Welles. Pokaż wszystkie posty

Zamiast do kin prosto na półkę. Filmy z najdłuższym czasem oczekiwania na premierę

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl 

Każdy film powstaje według sprawdzonego schematu. Najpierw pisany jest scenariusz, a po zaakceptowaniu projekt wchodzi w etap przygotowawczy. Następnie trwa okres zdjęciowy, a po nim montaż i udźwiękowienie. No i zostaje już tylko wprowadzenie filmu do kin i towarzysząca mu promocja. Zazwyczaj taka droga od scenariusza do premiery nie przekracza jednego roku, a w przypadku droższych produkcji – dwóch lat. Tak to wygląda w dużym uproszczeniu, pomijając scenariusze, które kształtują się przez lata. Dla przykładu Czas apokalipsy (1979) po wkroczeniu w fazę produkcji realizowany był około czterech lat, co jest uważane za nietypowe ze względu na liczne problemy logistyczne i budżetowe. Gdy film był już gotowy, trafił do kin bez żadnych komplikacji. Istnieje jednak grupa filmów, które długo pozostawały w martwym punkcie, mimo iż zostały już niemal w całości nakręcone. Powody były różne – brak pieniędzy, zaginięcie taśmy, zatrzymanie przez cenzurę, brak dystrybutora czy np. niespełnienie wymogów prawnych dotyczących praw autorskich. Niektóre filmy po upływie lat wreszcie doczekały się premiery, inne wciąż czekają na taką szansę. Właśnie takim spóźnionym filmom, leżakującym na półce co najmniej dekadę, postanowiłem przyjrzeć się w niniejszym artykule.

Głęboki sen o śmierci. Filmy NOIR z lat 40.


 
Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

W moim subiektywnym odczuciu najciekawszym okresem w historii amerykańskiego kina są lata czterdzieste. Głównym powodem takiej opinii jest seria czarnych kryminałów, które łączy bardzo spójna wizja świata obrazująca mroczną prawdę o człowieku. O tym, że jest to wizja bliska rzeczywistości świadczy koszmar drugiej wojny światowej, który otoczył istotę ludzką całunem fatalizmu, atmosferą strachu i paranoi oraz nieprzyjemnym zapachem rozkładu i śmierci. Powszechnie uważa się, iż pierwszy raz pojęcie film noir zostało użyte przez Nino Franka, Włocha piszącego do francuskiej prasy. Zainspirowany cyklem wydawniczym Serie Noir (pod którym we Francji wydawano amerykańskie powieści kryminalne) zauważył w filmach zza oceanu pewną tendencję do kreowania pesymistycznych opowieści łączących tematykę sensacyjną z melodramatem i thrillerem psychologicznym.

Gdzie ty, tam i ja. Kiedy reżyser obsadza żonę...


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl
 
Gdy Roman Polański realizował w Stanach Dziecko Rosemary (1968) myślał o tym, by główną rolę dać swojej nowo poślubionej żonie, Sharon Tate. Liczył, że ktoś inny też wpadnie na ten pomysł – uważał bowiem, że jemu nie wypada. Gdy razem pracowali na planie Nieustraszonych pogromców wampirów (1967) nie byli jeszcze małżeństwem i gdyby nie pobrali się w styczniu 1968 to pewnie łatwiej by im było współpracować. W historii kina istnieje jednak spora grupa reżyserów, którzy nie bali się angażować własnych żon i całkiem nieźle na tym wychodzili. Już w epoce kina niemego można znaleźć takie pary, np. Raoul Walsh i Miriam Cooper oraz Carmine Gallone i Stanislawa „Soava” Winawerówna. W latach trzydziestych we Francji działał Henri Decoin wraz z małżonką Danielle Darrieux, natomiast w Polsce niejaka Barbara Orwid wystąpiła tylko w pięciu filmach – wszystkie reżyserował jej mąż Leonard Buczkowski.

Southern Gothic. 6 dróg na Południe


Lato. Pora wymarzonych urlopów i nieznośnych upałów. Dni są długie i gorące, noce krótkie, lecz duszne, a mózg gotuje się tak, że trudno zebrać i poukładać myśli. Bezchmurne niebo często nawiedzają burzowe chmury, słychać złowieszcze grzmoty, deszcz leje jak z cebra. W relacjach między ludźmi jest podobnie - niezakłócany przez długi czas względny spokój może gwałtownie zmienić się we wściekłość i wrzask. Na gorąco-burzową porę roku przygotowałem (z dwojgiem gustopodobnych znajomych) zestawienie filmów zaliczanych do nurtów Southern Gothic lub Hixploitation.

Viva Tepepa!

Tepepa (1968 / 116 minut)
reżyseria: Giulio Petroni
scenariusz: Franco Solinas, Ivan Della Mea

Giulio Petroni nie był płodnym filmowcem - 14 filmów w ciągu 30 lat to nie jest imponujący wynik. Ale miłośnicy włoskich westernów zapamiętają dwa obrazy, które zrealizował. Pierwszy to kino zemsty czystej wody Śmierć jeździ konno, drugi to dramat rewolucyjny Viva Tepepa. W roku 1968 zanotowano gwałtowny spadek popularności spag-westów, także i zapał twórców zaczynał słabnąć. Ale Tepepa nie miał być typowym westernem, tylko historyczno-wojennym dramatem o rewolucji, która odegrała ważną rolę w historii Meksyku. Reżyser przy okazji zadał pytania o sens takich zrywów, bo jak pokazuje historia one zazwyczaj nie powodują zmian na lepsze, tylko przyczyniają się do eskalacji przemocy i niepotrzebnego rozlewu krwi.

Trzeci człowiek

The Third Man (1949 / 104 minuty)
reżyseria: Carol Reed
scenariusz: Graham Greene

Po zrealizowaniu ambitnego dramatu Niepotrzebni mogą odejść Carol Reed podjął współpracę z angielskim powieściopisarzem Grahamem Greenem, który najpierw dokonał dla niego adaptacji swojego utworu The Basement Room, a potem napisał oryginalny scenariusz pt. Trzeci człowiek, przenoszący na grunt brytyjski estetykę kina noir. Film do dziś zaliczany jest do arcydzieł światowej kinematografii. Fabuła jest przewidywalna (choć pewnie byli tacy, którzy sądzili, że skoro Welles grał trupa w Obywatelu Kane to tutaj także), ale cała siła filmu tkwi w zręcznym portretowaniu powojennego Wiednia, ekspresjonistycznych zdjęciach i łączeniu elementów czarnego kryminału z czarnym romantyzmem. Od tego filmu rozpoczęła się moda na soundtracki wydawane oddzielnie na płytach - Temat Harry'ego Lime'a odniósł większy sukces od dzieła Reeda.

Dotyk zła

Touch of Evil (1958 / 110 minut)
reżyseria: Orson Welles
scenariusz: Orson Welles na podst. powieści Whita Mastersona Badge Of Evil

Umiejętności Wellesa w tworzeniu niesztampowych, nowatorskich filmów są niepodważalne, ale niewiele jest jego aktorskich kreacji zasługujących na zachwyt i pochwały. Welles często przyjmował role dla pieniędzy by sfinansować własne projekty, które odstraszały hollywoodzkich producentów zbyt radykalnym odejściem od standardowych reguł rządzących filmowym językiem. Jego autorskie filmy nie cieszyły się powodzeniem publiczności, szczególnie w Stanach, bo akurat w Europie zostały uznane za arcydzieła. Paradoksalnie, europejskie dzieła Wellesa z lat 60. nie były zbyt udane, więc mimo konfliktów z hollywoodzkim środowiskiem to właśnie amerykańskie filmy uczyniły z niego prawdziwego artystę, wizjonera i mistrza kina. Dotyk zła miał początkowo kręcić ktoś inny, ale za namową Charltona Hestona zatrudniono twórcę Obywatela Kane'a (1941). Reżyser rozpoczął pracę od zniszczenia scenariusza i napisania własnego. I tak ze szmirowatej opowieści kryminalnej narodził się film wyjątkowy, intrygujący, kontrowersyjny.

Najtrudniejszy pierwszy krok - o filmowych debiutach

Wszystkich filmowców łączy jedno - każdy ma na swoim koncie debiutancki film, którym próbował zaistnieć w elitarnym świecie kina. Niektórzy już na początku drogi twórczej doskonale wiedzieli w jakim kierunku chcieli podążyć. Inni podjęli poszukiwania, które zaprowadziły ich na szczyt lub pogrążyły w otchłani zapomnienia. Nieliczni zdobyli bezgraniczne zaufanie widzów i krytyków, większość musiała jednak każdym nowym filmem udowadniać swoją wartość. Wielu reżyserów marzyło o twórczej niezależności, ale nawet ich wkrótce zjadła komercja. Historia kina obfituje w zróżnicowane debiuty zarówno tych, którzy nie wykorzystali tkwiącego w nich potencjału jak i twórców cechujących się indywidualnym stylem, który wraz z doborem odpowiednich tematów uczynił ich prawdziwymi mistrzami kina.

Dama z Szanghaju

The Lady from Shanghai (1947 / 87 minut)
reżyseria: Orson Welles
scenariusz: Orson Welles na podst. powieści Sherwooda Kinga pt. If I Die Before I Wake

Wczesne dokonania Orsona Wellesa, takie jak Obywatel Kane i Wspaniałość Ambersonów, doceniane są przez krytyków i zajmują wysoką pozycję wśród najważniejszych dzieł w historii kinematografii. Nie dziwię się, bo to naprawdę wartościowe filmy, nowatorskie pod względem prowadzenia narracji i eksperymentów z kamerą, a także opowiadające interesujące historie z życia wzięte. Lubię również czarne kryminały z lat 40-tych i liczyłem na to, że zaliczana do tego nurtu Dama z Szanghaju przypadnie mi do gustu. Niestety, ten film okazał się dla mnie rozczarowującym, nudnym filmem, pozbawionym uroku i błyskotliwości starego kina.

Bitwa nad Neretwą

Bitka na Neretvi (1969 / 175 minut)
reżyseria: Veljko Bulajic
scenariusz: Ratko Djurovic, Stevan Bulajic, Veljko Bulajic, Ugo Pirro

Wiosną 1941 roku Jugosławia znalazła się pod niemiecką okupacją. Wkrótce komunistyczna partyzantka, której inicjatorem był działacz partyjny Josif Broz Tito, stawiła zaciekły opór faszystowskim najeźdźcom. Kiedy kolejne natarcia nie przyniosły Niemcom zwycięstwa nadeszła pora na IV ofensywę hitlerowską przeciwko jugosłowiańskim partyzantom. Nie była to ofensywa ostateczna, ale to właśnie o niej opowiada film Bitwa nad Neretwą, więc na tym zakończę tę krótką lekcję historii. Dodam jeszcze, że narodowowyzwoleńcze walki w byłej Jugosławii przyczyniły się do powstania jugosłowiańskiej odmiany kina wojennego, zwanej filmem partyzanckim. Bitwa nad Neretwą Bulajica należy do najważniejszych przedstawicieli tego nurtu ze względu na ogromny budżet i gwiazdorską obsadę z różnych nacji. Jakby na potwierdzenie wysokiej jakości filmu wyróżniono go nominacją do Oscara w kategorii 'najlepszy film zagraniczny'.

To niesprawiedliwe życie, czyli o filmowych dramatach



Dramat filmowy opowiada zwykle o zmaganiu się z przeciwnościami losu, w trudnych warunkach, w czasach i miejscach, gdzie panuje ludzka głupota, nienawiść, chciwość, korupcja, nietolerancja. Bohaterami są ludzie ciężko doświadczeni przez życie, np. tacy, którzy stracili kogoś bliskiego albo doznali uszczerbku na zdrowiu (nieuleczalna choroba, kalectwo), albo byli ofiarami przemocy, gwałtu, niesprawiedliwości. Można wyróżnić podgatunki, tj. np. dramat wojenny, dramat gangsterski albo dramat więzienny, gdzie często główny bohater zostaje niesłusznie oskarżony o przestępstwo. Z kolei melodramaty opowiadają zwykle o miłości pokonującej różne przeszkody, a komediodramaty opowiadają o ludziach, dla których humor jest odtrutką na prawdziwe i często niesprawiedliwe życie.