Lustrzane odbicia

W przedwojennej komedii braci Marx o absurdalnym tytule Kacza zupa (1933) wciśnięto wiele zabawnych i pomysłowych skeczy, ale w pamięć zapada szczególnie fragment z rozbitym lustrem - gdy Groucho próbuje przechytrzyć swojego „sobowtóra”, udającego jego odbicie w lustrze (link). To jeden z pierwszych inteligentnych przykładów wykorzystujących motyw braci bliźniaków stanowiących lustrzane odbicie. Charakterystyczne wąsy Groucho, podobny wzrost obu braci i skłonność do szaleństwa pozwoliły im odegrać tę scenę w taki sposób, że jest ona zabawna i inspirująca. Gdy jednak cały film opowiada o bliźniaczo podobnych do siebie osobach nie wystarczy przebrać kogoś w te same ciuchy, by historia wyglądała wiarygodnie. Dzięki iluzji jaką można wytworzyć za pomocą montażu i efektów nie trzeba szukać w castingu prawdziwych bliźniaków lub sobowtórów - wystarczy zatrudnić jednego aktora, który odegra dwie postacie (lub nawet więcej).

Zdarzają się przypadki takie jak we francuskiej komedii Bliźniak (1984), w której Pierre Richard wystąpił u boku identycznych sióstr Camilli i Carey More, jednak to rzadkość. Dla aktora zagranie podwójnej roli to ciekawe wyzwanie - skorzystali z niego m.in. Richard Chamberlain i Leonardo DiCaprio (w dwóch różnych wersjach Człowieka w żelaznej masce), Terence Hill i Bud Spencer (w Podwójnych kłopotach), Jean-Claude Van Damme (w Podwójnym uderzeniu), Nicolas Cage (w Adaptacji). Kilka ról grał Jean Marais w serii o przygodach Fantomasa, a Peter Sellers wystąpił w potrójnej roli w Myszy, która ryknęła (1959) i Doktorze Strangelove (1964). Niekwestionowanym mistrzem od transformacji i zmultiplikowanych postaci był jednak Alec Guinness, który w filmie Szlachectwo zobowiązuje (1949) zagrał aż 8 ról.

Aby aktor w podwójnej roli wypadł wiarygodnie stosuje się szybkie cięcia montażowe w scenach dialogowych i/lub efekty wizualne, dzięki którym można wypełnić kadr ujęciem przedstawiającym dwa wcielenia jednego aktora. Taki trik zastosował już pionier efektów specjalnych John Fulton w filmie Wonder Man (1945), otrzymując za niego Oscara. Użył wtedy tzw. kopiarki optycznej, która umożliwia łączenie w jedną całość dwóch oddzielnie sfilmowanych sekwencji. Aby sprawnie połączyć ze sobą dwie klatki filmowe stosowano ujęcia reprojekcyjne z użyciem tylnej projekcji lub tzw. masek statycznych i wędrujących. Specjaliści od fotografii trikowej potrafili czasem osiągać piorunujące efekty, robiące wrażenie nawet na współczesnej widowni.

W kolejności chronologicznej przedstawiam zestaw dwunastu filmów o lustrzanych odbiciach - klonach, bliźniakach i sobowtórach.

Dyktator (1940)
tytuł oryginalny: The Great Dictator
podwójna rola: Charles Chaplin

Już od początku lat 30. Chaplin ostro drwił ze swojego niemieckiego sobowtóra, Adolfa Hitlera. Gdy ten wywołał wojnę w 1939 roku odpowiedź brytyjskiego komika była błyskawiczna - pełna ironii i złośliwości satyra na dyktaturę uprawianą przez Führera. Film Dyktator wzbudził kontrowersje, uznano że reżyser podżega do wojny, choć Chaplin był zdeklarowanym pacyfistą. Ten pierwszy w pełni dźwiękowy film Chaplina maksymalnie korzysta z dialogów i pomocy specjalistów od dźwięku, a przy tym jest totalnie zwariowany. Czasem autentycznie bawi, lecz brnąc coraz bardziej w kpiarską parodię zdarza się autorowi przesadzić i spowodować uczucie zażenowania zamiast szczery śmiech. Charlie Chaplin wciela się w podwójną postać: biednego żydowskiego fryzjera o naturze chaplinowskiego trampa oraz okrutnego tyrana o konwulsyjnych ruchach, neurotycznej osobowości i rasistowskich przekonaniach. Chociaż nazwiska postaci i nazwy państw zostały zmienione, każdy wie o co chodzi. Adenoid Hynkel to naturalnie Adolf Hitler, Tomania to Germania, a wódz Bacterii, Napaloni to wypisz wymaluj Benito Mussolini. Natomiast Austerlich to z pewnością Polska, którą perfidny tyran zamierza zaatakować.

Mroczne zwierciadło (1946)
tytuł oryginalny: The Dark Mirror
podwójna rola: Olivia De Havilland jako Terry i Ruth Collins

Mroczne zwierciadło oznacza, że dwie osoby wyglądają identycznie, lecz cechują się różnym charakterem. Jedna jest osobą delikatną i dającą się zastraszyć, druga jest niebezpieczna, ma zaburzenia psychiczne i zdolna jest do popełnienia zbrodni. Gdy zostaje popełnione morderstwo świadkowie są pewni, że widzieli sprawcę - tajemniczą piękną kobietę. Gdy jednak pojawia się jej siostra bliźniaczka, nic już nie jest takie proste jak na początku. Olivia De Havilland rolą w filmie Roberta Siodmaka tylko potwierdza, że jest znakomitą aktorką, spragnioną ciekawych ról i pomysłowych fabuł. A film zdobył nominację do Oscara za fabułę właśnie (nie za scenariusz, bo wtedy oddzielnie nagradzano fabułę i scenariusz). Dla wielbicieli filmów utrzymanych w poetyce czarnego kryminału jest to pozycja obowiązkowa, bo i nieczęsto spotyka się film noir z tak istotną rolą montażu i odrobiną prostych lecz atrakcyjnych efektów specjalnych.

Więzień Zendy (1952)
tytuł oryginalny: The Prisoner of Zenda
podwójna rola: Stewart Granger jako Rudolf Rassendyll i Król Rudolf V

Podobnie jak Człowiek w żelaznej masce również i Więzień Zendy dość często przenoszony był na ekran jako przygodowy spektakl z niewiarygodną intrygą polityczną. Wersja z 1952 jest ponoć najlepsza pod względem wizualnym. Specjalista od ról awanturników Stewart Granger (Kopalnie króla Salomona, Scaramouche) wystąpił tu w roli Anglika, który przybywa do Ruritanii (fikcyjne państwo, gdyby ktoś nie wiedział :D) i dowiaduje się, że jest bardzo podobny do monarchy tego państewka. Rozpoczynają się intrygi, knowania, spiski mające na celu obalenie władcy. Przybysz z Anglii, który mimowolnie wplątał się w te polityczne machinacje, musi podjąć jakieś działania, by z tej pajęczyny kłamstw i zdrady nie tylko ujść z życiem ale i wyjść z honorem, godnością i satysfakcją. Więzień Zendy to udana hybryda egzotycznej przygody, walki o koronę, braterskiego konfliktu i awanturniczej baśni. Genialne w swej prostocie efekty pozwalają między innymi zobaczyć uścisk dłoni dwóch postaci granych przez Stewarta Grangera.

Rodzice, miejcie się na baczności (1961)
tytuł oryginalny: The Parent Trap
podwójna rola: Hayley Mills jako Susan Evers i Sharon McKendrick

Hayley Mills, córka znanego brytyjskiego aktora Johna Millsa, nie odniosła sukcesu w dorosłych rolach, ale bez wątpienia była cudownym dzieckiem. Mając niespełna 15 lat miała już na koncie Srebrnego Niedźwiedzia z berlińskiego festiwalu, brytyjską nagrodę BAFTA, Złotego Globa i specjalnego Oscara. Znana z roli Pollyanny młoda aktorka w kolejnym filmie Davida Swifta otrzymała niełatwe zadanie, by wcielić się w rozdzielone po urodzeniu bliźniaczki, które spotykają się przypadkowo. Jedna mieszka z matką, druga z ojcem, więc zamieniają się rolami, by poznać swojego drugiego rodzica. Później zaś wspólnymi siłami próbują połączyć matkę i ojca. Montaż jest dynamiczny i pomysłowy, zaś aktorka wypowiada swoje kwestie ze swobodą i naturalnością, że czasem trudno uwierzyć, iż w rolach sióstr wystąpiła jedna aktorka. Sympatyczne i pełne humoru kino dla całych rodzin. Na wyróżnienie zasługuje scena wspólnego śpiewania sióstr (link), która jest genialnym połączeniem dobrego aktorstwa, montażu i prostych trików. Hayley Mills powróciła do tych ról, już jako dorosła kobieta, w trzech sequelach z lat 80. Natomiast w 1998 roku powstał remake filmu Swifta z udziałem Lindsay Lohan.

Czarny Tulipan (1964)
tytuł oryginalny: La Tulipe Noire
podwójna rola: Alain Delon jako Julien i Guillaume de Saint Preux

Christian-Jaque, realizator klasycznego filmu płaszcza i szpady Fanfan Tulipan (1952), powrócił w kolejnej dekadzie do takich komediowo - przygodowych klimatów. Czarny Tulipan to awanturnicza opowieść rozgrywająca się w czasie Rewolucji Francuskiej. Pierwszoplanowym bohaterem jest książę Guillaume de Saint Preux, który swoją nieprzeciętną umiejętność władania szpadą wykorzystuje dla rewolucyjnych ideałów. To on jest tytułowym Czarnym Tulipanem, bandytą w stylu Robin Hooda i Zorro. Działa na rzecz lokalnej społeczności (i na szkodę państwa), domagając się sprawiedliwości, niezawisłości i reorganizacji. Świetny w tej roli jest Alain Delon, który wcielił się także w jego mniej walecznego brata Juliena. Gdy bracia podobni są do siebie jak dwie krople wody to wiadomo, że musi dojść wkrótce do zamiany. Ale czy Julien okaże się godnym następcą? Urocze kino rozrywkowe, żelazny klasyk gatunku. Oprócz Delona znakomita jest także Virna Lisi.

Genialny plan pułkownika Krafta (1968)
9. odcinek serialu tv Stawka większa niż życie
podwójna rola: Maciej Damięcki jako Wacław i Eryk Słowikowski

Polski agent Stanisław Kolicki został oficerem Abwehry dzięki podobieństwu do niemieckiego kapitana Hansa Klossa. Podobna zamiana jest częścią planu pułkownika Krafta - pracujący dla Niemców Eryk Słowikowski vel Getting ma zająć miejsce działającego dla Polaków brata bliźniaka. Kloss próbuje przechytrzyć Niemców wprowadzając w życie własny plan. Dość ciekawy jest to odcinek, możliwe że jeden z najlepszych w tym serialu. Intryga nie jest może tak genialna jak sugeruje tytuł, lecz została na tyle sprawnie rozpisana i poprowadzona, że ogląda się z zainteresowaniem. To były początki polskiej telewizji, nie mieli jeszcze kasy na efekty specjalne - dlatego nie zobaczymy bliźniaków w jednym ujęciu. Gdy pierwszy raz oglądałem ten odcinek dałem się oszukać - rodzice wmówili mi, że w rolach braci Słowikowskich wystąpili bracia Maciej i Damian Damięccy. I wtedy właśnie obaj bracia wcale nie wydawali mi się identyczni.

Dubler (1977)
tytuł oryginalny: L'Animal
podwójna rola: Jean-Paul Belmondo jako Mike Gaucher i Bruno Ferrari

Przezabawna komedia akcji przepełniona kapitalnymi sekwencjami kaskaderskimi. Belmondo fajnie szarżuje, odgrywając dwóch bardzo różnych typów osobowościowych: niepoprawnego i szalonego kaskadera oraz zniewieściałego gwiazdora filmowego. Partneruje mu zaskakująco dobra Raquel Welch, a reżyseruje Claude Zidi, specjalista od komedii. Z przymrużeniem oka zaprezentowano tu kulisy filmowego rzemiosła, sparodiowano system gwiazdorski oraz aktorów, którzy chcą grać bohaterów kina akcji, mimo że nie mają ku temu warunków ani skłonności do brawury. Belmondo nie korzystał z dublerów i także tutaj wszystkie niebezpieczne sceny wykonywał sam. Film Zidiego wypełniony jest po brzegi akcją i humorem, nie sposób się nudzić. Rozrywka jest przednia, bawi do łez, wprowadza w stan podniecenia, a także wzbudza podziw dla kaskaderów - ich twarzy zwykle nie widać na ekranie, ale wykonują solidną robotę.

Nocny Blues (1988)
tytuł oryginalny: Blues in the Night
20. odcinek serialu tv Gliniarz i prokurator
podwójna rola: Susan Blakely jako Jennifer i Lisa Wilding

Jaki jest sposób na zbrodnię doskonałą. Podczas dokonywania przestępstwa trzeba być także w innym miejscu, by zapewnić sobie alibi. Ale żeby być w dwóch miejscach jednocześnie należy mieć bliźniaka lub sobowtóra. Jednym z najciekawszych odcinków serialu Gliniarz i prokurator jest Nocny Blues, w którym znana z Płonącego wieżowca (1974) Susan Blakely wcieliła się w postacie bliźniaczek. Jedna dokonuje kradzieży biżuterii, a druga spotyka się w tym czasie z prokuratorem, zapewniając siostrze bardzo mocne alibi. Każda tajemnica wcześniej czy później musi wyjść na jaw, a odkrycie sekretu sprawia, że wiele rzeczy nabiera sensu, zaś czujność stróżów prawa staje się bardziej wzmożona. Gdy zostaje popełnione morderstwo gliniarz i prokurator będą się musieli nieźle napocić nim wskażą właściwego sprawcę. Susan Blakely dość dobrze czuła się w podwójnej roli i szkoda, że nikt nie wpadł na pomysł, by siostrom Wilding poświęcić oddzielną produkcję. Bo role w pojedynczych epizodach seriali zwykle nie zapadają w pamięć.

Nierozłączni (1988)
tytuł oryginalny: Dead Ringers
podwójna rola: Jeremy Irons jako Beverly i Elliot Mantle

Kolejny dziwaczny twór chorej wyobraźni Davida Cronenberga. Jednak w przeciwieństwie do poprzednich filmów reżysera ten jest bliższy rzeczywistości. Dead Ringers opowiada o dwóch identycznych braciach, którzy nie potrafią się ze sobą rozstać. Razem pracują w jednym gabinecie ginekologicznym, razem mieszkają, robią badania naukowe i zdobywają za nie pochwały i nagrody. Jeden i drugi śpią nawet z tą samą kobietą - ich pacjentką, która nie jest w stanie ich odróżnić. Jeden z braci zakochuje się w niej, drugi traktuje ją jako kolejną miłosną przygodę - to sprawia, że bliźniacy oddalają się od siebie, nie dosłownie jednak, psują się bowiem ich relacje, zaczyna szwankować psychika. Historia nierozłącznych braci to w dużej mierze kameralny dramat psychologiczny rozpisany na trzech aktorów: Jeremy'ego Ironsa, Geneviève Bujold i Jeremy'ego Ironsa. Perfekcyjnie dopracowane efekty specjalne pozwalają dość często obserwować braci w jednym kadrze, a dobra kreacja głównego wykonawcy jeszcze bardziej uwiarygadnia tę historię. Ten kanadyjski film nie należy do najwybitniejszych w karierze Cronenberga, lecz i tak jest to dość interesująca i głęboka analiza psychologiczna uwzględniająca lęk przed samotnością i odrzuceniem, uzależnienie od narkotyków i silne więzy, które trudno przeciąć.

Podwójne życie Weroniki (1991)
tytuł oryginalny: La double vie de Véronique
podwójna rola:  Irène Jacob jako Weronika i Véronique

Ponoć każda aktorka marzyła o tym, by zagrać u Kieślowskiego. Irène Jacob miała więc szczęście, że już na początku kariery otrzymała wyjątkową szansę, by zaprezentować swoją osobowość w ambitnej, lirycznej i niełatwej w odbiorze produkcji typowo festiwalowej. Kieślowski zdradza tym filmem, że Polskę kocha równie mocno co Francję - tworząc koprodukcję próbował zbliżyć do siebie dwa narody, pokazując że tak naprawdę obie nacje wiele łączy. Historia Weroniki opowiedziana została jednak w taki sposób, że wygląda jak artystyczny bełkot, a nie wartościowe dzieło sztuki. To film, który narodził się z twórczego kryzysu, nie zaś z przypływu nowych pomysłów i energii. Ogląda się go tak, jak czyta się poezję czyli zastanawiając się przez długi czas, co autor miał na myśli. Niemrawa, bełkotliwa i marudna produkcja z bardzo dobrą kreacją Irène Jacob. Niektórych może zachwycić klimat wykreowany przez połączenie zdjęć Idziaka z muzyką Preisnera - dla mnie sam klimat nie wystarczy, treść także się liczy.

Bliźniacze smoki (1992)
tytuł oryginalny: Shuang long hui
tytuł angielski: Twin Dragons
podwójna rola: Jackie Chan jako John i Boomer

Z niniejszego zestawu ten film jest zdecydowanie najwspanialszy. Chociażby dlatego, że z motywu braci bliźniaków wyciągnięto niemal wszystko, co tylko się dało. Podobnie jak w Dead Ringers braci łączy więź, która prowadzi do współdziałania i wsparcia, podobnie jak w Podwójnym uderzeniu motyw braci zostaje wpisany w kino akcji z elementami sztuk walki, podobnie jak w Podwójnym życiu Weroniki bliźniacy nie wiedząc o sobie nawzajem podskórnie czują swoją obecność (np. gdy jeden bierze udział w akcji w akwenie, drugi siedząc w restauracji dostaje choroby morskiej). Identyczność braci sprawia, że przypadkowo zamieniają się miejscami, co prowadzi do wielu zabawnych komplikacji - bo to jest przede wszystkim komedia pomyłek pełna zniewalających pomysłów. Odpowiedzialni za produkcję Jackie Chan, Ringo Lam i Hark Tsui zadbali o porządne sceny akcji, w tym popisy kaskaderskie, pościgi i walki kung fu. Twin Dragons to obfita porcja wyśmienitej rozrywki ze świetnym Jackie'm Chanem w dwóch wcieleniach.

Bez twarzy (1997)
tytuł oryginalny: Face/Off
podwójne role: John Travolta, Nicolas Cage

Najlepszy amerykański film Johna Woo - pomysłowe i brawurowo nakręcone, a momentami wstrząsające kino akcji. Travolta i Cage nawzajem zamieniają się twarzami stając się lustrzanym odbiciem swojego przeciwnika. Fantastyczna, by nie powiedzieć bzdurna, intryga dzięki błyskotliwej reżyserii i dobrej grze aktorskiej wciąga, intryguje, dostarcza emocji. Gdy złoczyńca pod postacią Seana Archera wchodzi do obcego domu, całuje na powitanie żonę i córkę swojego wroga, napięcie sięga zenitu. Tak samo wtedy, gdy agent FBI, prawdziwy Sean Archer z twarzą terrorysty Castora Troya próbuje rozpracować skrytobójców. Osoby, które oglądały wiele filmów akcji z pewnością były zaskoczone, że z tak oklepanego motywu jak pojedynek między tajniakiem a przestępcą udało się wyciągnąć coś nowego, wprowadzić powiew świeżości do gatunku. Poza tym film Johna Woo w sposób bardzo dosłowny pokazuje walkę człowieka o zachowanie twarzy i własnej tożsamości.

16 komentarze:

  1. Na tych Damięckich też się dałam nabrać, choć Damiana zwykle rozpoznawałam bez pudła.
    Fajny sposób na spojrzenie na filmy, dzięki:))
    scoutek

    OdpowiedzUsuń
  2. A gdzie ,,Moon'' Duncana Jonesa 2009, gdzie Sam Rockwell gra głównego bohatera i jego klona, najlepszy film sf minionej dekady?
    (sorry ,,Primer'')
    A ,,Czarny Tulipan''Christiana Jacque'a z Delonem w rolach dobrego i złego brata?














    OdpowiedzUsuń
  3. ... ,,Kasia Ballou'', ,,Dyktator'', a jak aktorskie bliżniaki się łapią, to ,, Twins of Evil'' z siostrami Collinson z Playboya.

    OdpowiedzUsuń
  4. ,,Bez Twarzy'' Johna Woo, chyba jedyny przypadek w kinie, gdzie masz podwójne bliżniacze role. Jeszcze zajebisty film do tego, a Ty tu jakieś baye i parent trapy wrzucasz

    OdpowiedzUsuń
  5. No ja wybrałem tylko te najciekawsze przykłady, dlatego wszyscy się nie załapali. Chociaż "Bez twarzy" to faktycznie niezły film.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Kasia Ballou" i "Dyktator" to według mnie słabe filmy, niby komedie, a wcale śmieszne nie są. Wprawdzie niektóre filmy z powyższego zestawu średnio mi podeszły (jak Island i Veronique), ale i tak uważam, że to dość interesujące i oryginalne przykłady wykorzystania motywu lustrzanego odbicia. No i uznałem, że to dość zabawny pomysł, aby Kieślowskiego zestawić obok Jackiego Chana :D

    OdpowiedzUsuń
  7. ,,Kasia Ballou'' słaba, ale Marvin dobry. ,,Dyktator'' co by o nim nie mówic, osiągnął bardzo szczytny cel : podkurwił Adolfa do żywego.
    ,,Moon'' to rzecz wybitna pod każdym względem, ogólnoludzki,głęboki dramat, zdecydowanie w rejonach Lema, czy Dicka ; to przyszły klasyk kina.
    Tego Kieślowskiego, to ja w ogóle nie zrozumiałem, nie wiem , o co w tym filmie chodzi. Zestawienie z Jackie Chanem może rzucic nań ożywcze, nowe światło, tu nie ma nic zabawnego, to są poważne sprawy...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja Marvina lubię z prawie wszystkich filmów z lat 60, lecz właśnie w "Kasi Ballou" najmniej, chociaż przekonująco zagrał pijaka. W "Dyktatorze" jest kilka fajnych momentów, ale wolę Chaplina w innych filmach. Chociaż to prawda, że wkurwienie Adolfa jest dość dużym plusem, nie każdy się na to odważył w tamtych czasach.
    "Moon" nie widziałem, "Czarnego Tulipana" również.
    Co do Kieślowskiego - witaj w Klubie.

    OdpowiedzUsuń
  9. A myślalem, ze widziałeś ,,Czarnego Tulipana'', to żelazna klasyka płaszcza i szpady.
    A Chaplin szydząc z fuhrera, kierował się ponoc nie tyle antyfaszystowskim podejściem, co chęcią osobistej zemsty: nie mógł pogodzic się z tym, że mu Adolf imidż zajebał .
    Czyli 1:1 - bo wcześniej Hitlerowi udało się do żywego podkurwic Chaplina :D
    Kieślowskiego, to lubię chyba tylko te wczesne fabuły - ,,Amatora'', ,,Personel'' i ,,Spokój''.

    OdpowiedzUsuń
  10. Widziałem za to "Fanfana Tulipana", też Christian-Jaque'a i też żelazna klasyka płaszcza i szpady.
    Z Kieślowskiego oglądałem jedynie "Dekalog 1" i "Trzy kolory: Czerwony", oba według mnie lepsze niż "Podwójne życie Weroniki".

    OdpowiedzUsuń
  11. Dekalog jest koszmarnie nierówny, np. pierwszy odcinek , to debilizm w stanie czystym, jak łza :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale przynajmniej krótki jest :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Co do słów Simply'ego, to faktycznie Bez Twarzy filmem świetnym jest i cała ta zamiana ról wyszła tam bardzo dobrze.

    Mroczne Zwierciadło pod względem realizacyjnym do dzisiaj może zrobić wrażenie. Nawet jeśli widać już braki techniczne, to mimo wszystko zostało to bardzo fajnie zrobione.

    A tak swoją drogą, jak tak sobie pomyślę, zestawienie dwóch identycznych osób w jednym ujęciu nie jest niczym szczególnie trudnym do zrobienia, a już na pewno nie wymaga wielkich pieniędzy, dlatego zastanawiam się czemu w polskim kinie brakowało tego typu chwytów - to w kontekście Stawki większej niż życie. Nawet dzisiaj twórcy starają się jak mogą, by uniknąć zestawienia w jednym ujęciu (za przykład niech posłuży popularny dzisiaj serial Ranczo). Już nawet nie chodzi o to, aby te postaci wchodziły ze sobą w bliską interakcję, np o walczeniu ze sobą czy coś w ten deseń nie mówię, bo to wymagałoby znacznie więcej pracy i trudu, ale zwykłe zestawienie ich w jednym ujęciu obok siebie to zwyczajna sztuczka, z której polskie kino mogło i powinno korzystać dla lepszego efektu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Co do "Bez twarzy" to chyba najlepszy film, jaki John Woo nakręcił w Stanach.
    Tak się teraz zastanawiam, że i w amerykańskich serialach też unikano tej sztuczki, bo chyba w "Blues in the Night" (epizodzie serialu "Gliniarz i prokurator") Susan Blakely nie była pokazywana w dwóch rolach jednocześnie.
    Samo pokazanie dwóch identycznych postaci w jednym kadrze jest proste, ale już od dawna próbowano urozmaicić ten efekt, by uwiarygodnić historię, np. przy filmie "Więzień Zendy" dodałem zdjęcie, na którym Stewart Granger podaje rękę swojemu "sobowtórowi". Trzeba mieć dobry wzrok, by zauważyć granicę między dwoma różnymi ujęciami. Kolega z forum KMF przekonał mnie, że użyto tu prawdopodobnie tylnej projekcji. Aktor w marynarce zasłonił postać, która w rzeczywistości podawała rękę aktorowi w mundurze. Na marynarce zresztą widoczny jest ślad. Niby prosty zabieg, lecz w filmie są też bardziej skomplikowane efekty z użyciem kopiarki optycznej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dopisałem właśnie do zestawu dwa filmy: "Dyktatora" i "Bez twarzy".

    OdpowiedzUsuń
  16. ... a także "Czarnego Tulipana" i "Dublera".

    OdpowiedzUsuń