Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aktorzy z dawnych lat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aktorzy z dawnych lat. Pokaż wszystkie posty

ZAKAZANE NAMIĘTNOŚCI. Najciekawsze skandale Hollywood



 Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Klasyczne kino hollywoodzkie często portretuje nieskazitelnych bohaterów i piękne kobiety, ale gdy zajrzy się za kulisy, ten świat już nie wygląda kryształowo. Wygląda nawet gorzej niż życie przeciętnego widza. Wielkie pieniądze, jakie kryją się za produkcjami kinowymi, mają swoją kusicielską moc. Ludziom zaczyna się wydawać, że mogą więcej niż przeciętny obywatel, i sięgają po zakazane owoce, czego wynikiem są sensacyjne artykuły w prasie. Skandale towarzyszyły branży filmowej już od jej początków, ale wypełniona jest nimi także współczesność. Postanowiłem prześledzić historię skandali wokół amerykańskiego przemysłu filmowego, wybierając z niej najciekawsze moim zdaniem opowieści oparte na faktach. Pominąłem jednak te, o których w ostatnim czasie zbyt dużo się mówi, więc można już odczuć przesyt (mam tu na myśli Romana Polańskiego i Harveya Weinsteina).

Adios, Ringo!

1. października w szpitalu znajdującym się w Civitavecchia niedaleko Rzymu w wyniku obrażeń po wypadku samochodowym zmarł Giuliano Gemma (1938–2013), popularny w latach 60. i 70. odtwórca głównych ról we włoskich filmach. Zanim zainteresowało go aktorstwo sporo trenował, ćwiczył boks i zapasy, uprawiał gimnastykę i akrobatykę, grał w tenisa. Dzięki wysportowanej sylwetce i odpowiednim warunkom fizycznym został najpierw kaskaderem i epizodystą. W nakręconym we Włoszech Ben-Hurze (1959) pojawił się w jednej scenie u boku Charltona Hestona i Stephena Boyda. W następnej dekadzie był już gwiazdorem licznych filmów rozrywkowych, w których mógł popisać się swoimi umiejętnościami, wykonywał więc akrobacje i brał udział w walkach na pięści. Nadal nie doceniano jego aktorskiego talentu i mimo iż trafił na plan wybitnego dzieła Luchina Viscontiego pt. Lampart (1963) nie mógł się tym pochwalić, gdyż większość jego scen została usunięta podczas montażu. Zostawiono tylko jedną - tę, w której Gemma jako generał Garibaldiego ogląda freski w pałacu.

Lee J. Cobb (1911-76)

Amerykański aktor Lee J. Cobb to jeden z tych aktorów charakterystycznych, których twarz widzowie pewnie kojarzą, lecz nie pamiętają nazwiska. Mimo wielu sukcesów teatralnych i filmowych oraz dwóch nominacji do Oscara nigdy nie został gwiazdorem przyciągającym publiczność do kin. Marlon Brando, Henry Fonda, Gary Cooper - to ich nazwiska na plakatach miały największą czcionkę, ale Cobb wcale nie wypadł gorzej od nich. Zaczynał karierę w latach 30, lecz dopiero w następnej dekadzie trafiały mu się role w prestiżowych produkcjach. Przełomem, który zmienił go w aktora wybitnego była kreacja w wystawionej na Broadwayu w 1949 roku sztuce Arthura Millera Śmierć komiwojażera. Reżyser tego przedstawienia Elia Kazan szanował aktorów i gdy trafił na kogoś wyjątkowo uzdolnionego walczył o jakąś porządną rolę dla niego. Gdyby więc on realizował kinową wersję Śmierci komiwojażera to Cobb miałby zapewnioną rolę Willy'ego Lomana i mógłby rywalizować o Oscara z Marlonem Brando i Humphreyem Bogartem. Jednak powstałej w 1951 roku filmowej wersji dramatu Millera dokonał Laslo Benedek, obsadzając w czołowej roli laureata dwóch Oscarów, Fredrica Marcha. Cobb musiał więc jeszcze poczekać na swoje pięć minut sławy.

Herbert Lom (1917-2012)

Ostatnio, w wieku 95 lat, odszedł z tego świata brytyjski aktor czeskiego pochodzenia, Herbert Lom. Ten urodzony w Pradze 11 września 1917 roku czeski arystokrata był starszy niż kraj, w którym się wychował, bo Czechosłowacja powstała w 1918 roku (wcześniej państwo nosiło nazwę Austro-Węgry). Uciekając przed nazizmem znalazł się w Wielkiej Brytanii i tam rozpoczął pracę w branży filmowej, a jego aktorska kariera trwała około 50 lat. Mimo że nigdy nie doczekał się uznania i nie zdobył ani jednej nominacji do Oscara był znakomitym aktorem, który potrafił wywołać u widzów odpowiednie emocje. Jedyne filmowe wyróżnienie jakie otrzymał to nominacja do ... Złotej Maliny za rolę niemieckiego pułkownika szukającego skarbu w groteskowej adaptacji powieści H. Ridera Haggarda Kopalnie króla Salomona.

Ernest Borgnine (1917-2012)

Zmarły kilka dni temu syn włoskich imigrantów Ernest Borgnine był aktorem o wyrazistej fizjonomii, którego trudno pomylić z kimś innym. Sprawdzał się zarówno w roli zwykłego, szarego obywatela unikającego przemocy jak i bezwzględnego twardego osobnika szukającego kłopotów. Uosabiał idealnie postacie stanowczych i nieustępliwych podoficerów i oficerów, groźnych bandytów jak również szukających pracy i społecznego awansu pechowców i nieudaczników. Dzięki aktorskim umiejętnościom potrafił sprawić, by jego twarz wyrażała sadystyczne skłonności, bezradność wobec silniejszego przeciwnika, stanowczość i trzymanie się określonych reguł lub też inne, potrzebne do wykreowania postaci cechy charakteru i stany emocjonalne. Był aktorem wszechstronnym, dobrze radził sobie w rolach dramatycznych, komediowych, majestatycznych, był przekonujący jako postać pozytywna lub czarny charakter, zaś charyzmatyczna osobowość pozwalała mu błysnąć nie tylko w małych rolach, lecz również na pierwszym planie.

Alec Guinness - aktorski kameleon

Który aktor najlepiej jest znany ze zdolności do transformacji i swobodnego grania różnych ról w bardzo krótkim czasie, a nawet w jednym filmie? Pewnie niektórzy powiedzieliby, że Peter Sellers, ale moim zdaniem mistrzostwo w tej dziedzinie pokazał sir Alec Guinness (1914-2000), który z równym powodzeniem odgrywał role szalonych ekscentryków w komediach, zagubionych bohaterów w dramatach,  jak również egzotyczne postacie z dalekich krajów (Japonii, Arabii, Indii). Z pozoru sztywny Anglik, w rzeczywistości człowiek o stu twarzach.

W teatrze grał m.in. role szekspirowskie, ale to w kinie pokazał swoje niezwykłe umiejętności i talent. W ciągu półtora roku zagrał dwie bardzo różne role w ekranizacjach Charlesa Dickensa: młodego i sympatycznego Herberta Pocketa w Wielkich nadziejach (1946) oraz starego i podłego Żyda w Oliverze Twiście (1948). I to już na początku swojej kariery. A w filmie The Mudlark (1950) odtwarzał postać brytyjskiego premiera Benjamina Disraeli'ego, udowadniając, że potrafi zagrać poważną, autentyczną postać sztywnego polityka.

Charles Chaplin - imigrant, włóczęga i komediant


W epoce filmu niemego dobry reżyser to taki, który nie nadużywał plansz z napisami oraz taki, który potrafił ważne problemy społeczne przedstawić za pomocą minimalnej dawki patosu, np. poprzez wprowadzenie humoru. Charles Chaplin (1889-1977) bez wątpienia należał do najwybitniejszych reżyserów okresu niemego kina. Tworzył komedie slapstickowe pełne dynamicznych ucieczek, zabawnych pomyłek i okładania się różnymi rekwizytami. Nie stronił od patosu, prostackich chwytów (kopniaki w tyłek) i sentymentalnych wątków miłosnych. Wzorem cyklu Macka Sennetta Keystone Kops z lat 1912-17 Chaplin pokazywał policjantów jak idiotów, ganiających bez sensu za włóczęgą, nie zauważając prawdziwych przestępców. Korzystał z wielu wzorców komedii slapstickowej, ale jego filmy jednak czymś się wyróżniały. Chaplin pokazywał ludzi biednych, włóczęgów i tych, którym nie powiodło się w życiu z różnych powodów. Bohaterowie Chaplina włóczyli się po Ameryce w poszukiwaniu szczęścia i miłości. Pomagali innym, sami zaś często byli źle traktowani, znosili upokorzenia, ciężko pracowali, walczyli jednak o swoje i zawsze coś dostawali od życia, czasami tylko na chwilę byli szczęśliwi.