Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lee J. Cobb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lee J. Cobb. Pokaż wszystkie posty

CZŁOWIEK Z ZACHODU. 60 lat od premiery

Man of the West
premiera: 1 października 1958
czas trwania: 100 minut
reżyseria: Anthony Mann
scenariusz: Reginald Rose na podst. powieści Willa C. Browna



Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Po zrealizowaniu pięciu westernów z Jamesem Stewartem (m.in. Winchester ’73, Naga ostroga) Anthony Mann był już uznawany za mistrza gatunku i stawiano go w jednym rzędzie z Johnem Fordem i Raoulem Walshem. Mógł zająć się innym gatunkiem, ale najwidoczniej w realiach Dzikiego Zachodu czuł się tak dobrze, że postanowił tam jeszcze kilkakrotnie wrócić. O skali talentu Manna świadczy fakt, że spod jego ręki wyszły zróżnicowane westerny. Widać to na przykładzie filmów z lat 1957–58. Nakręcona w czerni i bieli Gwiazda szeryfa (1957) z Henrym Fondą i Anthonym Perkinsem to kameralny, dojrzały film z dużym naciskiem na psychologię. Opowieść o dwóch stróżach prawa, którzy łączą siły, by zaprowadzić porządek w miasteczku. Człowiek z Zachodu (1958) jest fabularnie bardziej skomplikowany, a niektóre sceny przyprawiają o ciarki, bo w filmie z lat 50. nikt się ich nie spodziewa.

Na początku było Słowo... Filmowe propozycje na święta

Zbliża się najstarsze i najważniejsze święto chrześcijańskie (Niedziela Wielkanocna), więc postanowiłem przynajmniej jeden wpis poświęcić filmom o tematyce klerykalnej. Takie filmy najczęściej wywołują dyskusje, w których spierają się dwa przeciwstawne obozy. Jedni wierzą, że Bóg istnieje i Biblia powstała pod natchnieniem Ducha Świętego, inni kwestionują taką możliwość, bardziej przychylając się ku teorii ewolucji Darwina. Trudno jest uwierzyć w to, czego nie można zobaczyć, a kto nie doświadczył nigdy prawdziwego cudu z pewnością będzie miał wątpliwości co do istnienia Boga, duchów i innych sił nadprzyrodzonych - nawet jeśli wychował się w katolickiej rodzinie. Nie będę jednak wnikał głębiej w rozważania na tematy religijne. Przedstawię tylko swoje filmowe propozycje - idealne do oglądania w święta chrześcijańskie. Święta są krótkie i moje zestawienie zawiera tylko cztery pozycje.

Dzień puszczyka

Il Giorno della Civetta (1968 / 112 minut)
reżyseria: Damiano Damiani
scenariusz: Ugo Pirro, Damiano Damiani na podst. powieści Leonarda Sciascii

Dramaty gangsterskie powstawały już we wczesnej fazie kina dźwiękowego, ale dopiero po wojnie pojawiły się na ekranach pierwsze ambitne filmy o mafii. Prym wiodło kino włoskie, a zaliczany do neorealizmu dramat Pietro Germiego Pod niebem Sycylii (1949) uważany jest za prekursora gatunku. Gatunek rozwinął się na fali sukcesów mafijnych kryminałów z przełomu lat 60. i 70. Gigantyczny triumf Ojca chrzestnego (1972) wywołał lawinę naśladownictw, ale warto też zwrócić uwagę na to, co działo się wcześniej. Wcześniej był m.in. Dzień puszczyka (1968) Damianiego. Nie znajdziemy w nim efektownych pościgów, strzelanin i bijatyk, bo to nie jest żaden współczesny western, ale trzymający się zasad realizmu proceduralny kryminał.

Lee J. Cobb (1911-76)

Amerykański aktor Lee J. Cobb to jeden z tych aktorów charakterystycznych, których twarz widzowie pewnie kojarzą, lecz nie pamiętają nazwiska. Mimo wielu sukcesów teatralnych i filmowych oraz dwóch nominacji do Oscara nigdy nie został gwiazdorem przyciągającym publiczność do kin. Marlon Brando, Henry Fonda, Gary Cooper - to ich nazwiska na plakatach miały największą czcionkę, ale Cobb wcale nie wypadł gorzej od nich. Zaczynał karierę w latach 30, lecz dopiero w następnej dekadzie trafiały mu się role w prestiżowych produkcjach. Przełomem, który zmienił go w aktora wybitnego była kreacja w wystawionej na Broadwayu w 1949 roku sztuce Arthura Millera Śmierć komiwojażera. Reżyser tego przedstawienia Elia Kazan szanował aktorów i gdy trafił na kogoś wyjątkowo uzdolnionego walczył o jakąś porządną rolę dla niego. Gdyby więc on realizował kinową wersję Śmierci komiwojażera to Cobb miałby zapewnioną rolę Willy'ego Lomana i mógłby rywalizować o Oscara z Marlonem Brando i Humphreyem Bogartem. Jednak powstałej w 1951 roku filmowej wersji dramatu Millera dokonał Laslo Benedek, obsadzając w czołowej roli laureata dwóch Oscarów, Fredrica Marcha. Cobb musiał więc jeszcze poczekać na swoje pięć minut sławy.

Dwunastu gniewnych ludzi

12 Angry Men (1957 / 96 minut)
reżyseria: Sidney Lumet
scenariusz: Reginald Rose na podst. własnej sztuki telewizyjnej

Lata 50. to czas monumentalnych barwnych widowisk, które miały być konkurencją dla znajdującej coraz więcej odbiorców telewizji. Jednak obok wysokobudżetowych blockbusterów, takich jak Dziesięcioro przykazań i Ben-Hur, powstaje w tej dekadzie dzieło skromne, kameralne i czarno-białe, przypominające bardziej spektakl teatru telewizji, a nie filmy, jakie królowały wówczas na ekranach kin. I co ciekawe, ten film nie przeszedł bez echa, ale zrobił ogromne wrażenie zarówno na widzach jak i krytykach oraz zapisał się w historii jako jeden z najważniejszych amerykańskich klasyków. Debiutujący w kinie reżyser telewizyjny Sidney Lumet zamyka dwunastu aktorów w ciasnym i dusznym pomieszczeniu, każąc im toczyć walkę na argumenty, spekulacje, wnioski, obalanie dowodów i przedstawianie własnych teorii.

Czterech jeźdźców Apokalipsy

The Four Horsemen of the Apocalypse (1962 / 153 minuty)
reżyseria: Vincente Minnelli
scenariusz: Robert Ardrey, John Gay na podst. powieści Vicente Blasco Ibáñeza

W latach 50. Minnelli był uznanym twórcą musicali, dwa jego filmy z tego gatunku (Amerykanin w Paryżu i Gigi) zdobyły nawet Oscara za najlepszy film, ale radził sobie nie najgorzej także w dramatach z ambicjami (Zły i piękna, Pasja życia, Dwa tygodnie w innym mieście), w których obsadzał ulubionego aktora, Kirka Douglasa. Zrealizowany bez udziału tego aktora dramat Czterech jeźdźców Apokalipsy nie odniósł zbyt wielkiego sukcesu i nie zdobył prestiżowych nagród, lecz z kilku powodów godny jest uwagi. To połączenie rodzinnej sagi z antywojenną przypowieścią o zbliżającej się apokalipsie. Jest tu kilku bardzo dobrych, choć nie wybitnych, aktorów pochodzących z różnych krajów: Amerykanin Lee J. Cobb, Kanadyjczyk Glenn Ford, Francuz Charles Boyer, Szwedka Ingrid Thulin, Węgier Paul Lukas, Austriak Paul Henreid, a także m.in. Niemiec Karlheinz Böhm (mąż polskiej aktorki Barbary Kwiatkowskiej).

Bracia Karamazow - zbrodnia w XIX-wiecznej Rosji

The Brothers Karamazov (1958 / 145 minut)
reżyseria: Richard Brooks
scenariusz: Richard Brooks na podst. powieści Fiodora Dostojewskiego

Po sukcesie Wojny i pokoju (1956) powstaje w Stanach kolejna adaptacja rosyjskiej literatury. Tym razem Fiodora Dostojewskiego. Historia rodziny Karamazow, której punktem kulminacyjnym jest ojcobójstwo. Każdy z braci w jakiś sposób jest zamieszany w tę zbrodnię. Dmitrij, Iwan, Aleksiej i Paweł Smerdjakow to synowie Fiodora Karamazowa, bogatego rozpustnika, którego czyny prowadzą do konfliktów i napięć w rodzinie. Miłość do kobiety z jednej strony i obawa o utratę majątku ojca z drugiej strony przyczyniają się do tego, że dochodzi do morderstwa i skazania za tę zbrodnię niewinnego człowieka.