Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giuliano Gemma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giuliano Gemma. Pokaż wszystkie posty

Cena władzy (1969). Western polityczny z Italii

Il Prezzo del Potere / The Price of Power
(1969 / 108 minut)
reżyseria: Tonino Valerii 
scenariusz: Massimo Patrizi 

Tekst opublikowany także w serwisie Kinomisja Pulp Zine

W ciągu ostatnich pięciu lat Tonino Valerii i Giuliano Gemma opuścili ten ziemski padół, ale to co po sobie zostawili szybko nie przepadnie. W szczególności miłośnicy spaghetti westernów będą nieraz wracać do ich dwóch wspólnych prac – Day of Anger (1967) i The Price of Power (1969). Ten pierwszy to jeden z najlepszych w swoim gatunku, pamiętany m.in. dzięki ścieżce dźwiękowej Riza Ortolaniego, po którą sięgnął Quentin Tarantino podczas realizacji pierwszej części Kill Bill (2003). Natomiast drugi z wymienionych tytułów – Cena władzy – to western polityczny i to taki, który po upływie wielu lat nic nie traci na aktualności. Świat dzieli się tu bowiem na dwie frakcje: zwolenników reform i tych, dla których wygodniejszy jest stary porządek. A gdzieś pośrodku znajduje się główny bohater, który pragnie tylko jednego – sprawiedliwości.

Pewnego razu w Almerii. 10 europejskich westernów


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

„Każda broń gra swoją własną melodię”.* Każdy spaghetti western jest inny, nawet jeśli wszystkie wyglądają podobnie. Przewijają się podobne typy postaci, identyczne są elementy ikonografii, a motyw zemsty występuje niemal wszędzie. No cóż… taki jest ten świat, można go zaakceptować lub nie. Dzięki Quentinowi Tarantino coraz więcej osób polubiło westerny, ale wciąż mało sięga po atrakcyjne starocia.

Na podstawie mitologii stworzonej w Stanach Zjednoczonych Włosi wykreowali własną mitologię wraz ze swoim panteonem bóstw i asów. Sergio Leone nie był pierwszy, ale to on znalazł sposób jak przyciągnąć do kin krajową publiczność. Fabułę samurajskiego dramatu Straż przyboczna (1961) przeniósł na meksykańsko-amerykańskie pogranicze drugiej połowy XIX wieku. Wprawił w ruch machinę, która nie zawsze działała jak należy, ale powstało dzięki niej kilka wartościowych, niezapomnianych obrazów.

Żelazny prefekt

Il Prefetto di Ferro (1977 / 110 minut)
reżyseria: Pasquale Squitieri
scenariusz: Pasquale Squitieri, Arrigo Petacco, Ugo Pirro na podst. książki Arrigo Petacco

To jeden z tych filmów, po których widz szybko sprawdza informacje w źródłach, czy historia tu przedstawiona jest prawdziwa, czy prefekt Mori istniał naprawdę. Bo Cesare Mori to taki kozak jakich rzadko się spotyka w rzeczywistym świecie. Twórcy filmu nie dodali informacji, że to historia prawdziwa. To dobrze o nich świadczy, bo często się zdarza, że filmowcy dodają taki komunikat, jakby zgodność z rzeczywistością miała podwyższyć wartość filmu. Żelazny prefekt broni się i bez tego. Materiałów na film dostarczyli Arrigo Petacco, autor książki pod takim samym tytułem oraz Ugo Pirro, współscenarzysta mafijnego dramatu Dzień puszczyka i społecznej satyry Śledztwo w sprawie obywatela poza wszelkim podejrzeniem. Mając takich wspólników Pasquale Squitieri nie musiał już grzebać w źródłach historycznych, aby stworzyć ambitny i rzeczowy dramat.

Adios, Ringo!

1. października w szpitalu znajdującym się w Civitavecchia niedaleko Rzymu w wyniku obrażeń po wypadku samochodowym zmarł Giuliano Gemma (1938–2013), popularny w latach 60. i 70. odtwórca głównych ról we włoskich filmach. Zanim zainteresowało go aktorstwo sporo trenował, ćwiczył boks i zapasy, uprawiał gimnastykę i akrobatykę, grał w tenisa. Dzięki wysportowanej sylwetce i odpowiednim warunkom fizycznym został najpierw kaskaderem i epizodystą. W nakręconym we Włoszech Ben-Hurze (1959) pojawił się w jednej scenie u boku Charltona Hestona i Stephena Boyda. W następnej dekadzie był już gwiazdorem licznych filmów rozrywkowych, w których mógł popisać się swoimi umiejętnościami, wykonywał więc akrobacje i brał udział w walkach na pięści. Nadal nie doceniano jego aktorskiego talentu i mimo iż trafił na plan wybitnego dzieła Luchina Viscontiego pt. Lampart (1963) nie mógł się tym pochwalić, gdyż większość jego scen została usunięta podczas montażu. Zostawiono tylko jedną - tę, w której Gemma jako generał Garibaldiego ogląda freski w pałacu.

Rewolwer dla Scotta Mary - o filmie „Dni gniewu”

I giorni dell'ira (1967 / 95 minut)
reżyseria: Tonino Valerii
scenariusz: Ernesto Gastaldi, Tonino Valerii, Renzo Genta na podst. powieści Rona Barkera Der tod Ritt Dienstags

Miasteczko Clifton niczym nie różni się od pozostałych miasteczek na Dzikim Zachodzie. Jest tu saloon, gdzie można napić się whisky i pograć w karty. Jest szeryf pilnujący porządku. Jest bank, w którym ludzie trzymają swoje oszczędności. Jest budynek sądu, gdzie wymierzane są kary, przy czym nie trzeba czekać na sędziego kilka tygodni jak w wielu innych westernach - tutaj sędzia jest na miejscu i w każdej chwili może skazać delikwenta na śmierć lub więzienie. Możliwe, że jest nawet kościół, ale ludzie chodzą tam okazjonalnie, częściej zaś przesiadują w saloonie przy szklaneczce whisky. Główna ulica miasta jest czyściutka, co bardzo dobrze świadczy o mieszkańcach, ale i o pogodzie, trudno tu o deszcz, zaś niebo jest zwykle bezchmurne i słońce oślepia wspólnotę. O czystość dba tutaj jeden człowiek. Na imię ma Scott, nie jest Indianinem ani Meksykaninem, a jednak uważany jest za osobę gorszej rasy, kogoś kogo można bezkarnie bić i poniżać. Wkrótce sytuacja diametralnie się zmieni za sprawą tajemniczego przybysza, Franka Talby'ego. Dzięki temu człowiekowi Scott zamieni miotłę na rewolwer i już nikt więcej nie odważy się go uderzyć ani powiedzieć o nim złego słowa.

Lamparty, lwy, szakale i hieny - o filmie Viscontiego

Lampart (pl) / Il Gattopardo (wł) / The Leopard (amer)
(1963 / 160 minut)
reżyseria: Luchino Visconti
scenariusz: Suso Cecchi D'Amico, Pasquale Festa Campanile, Enrico Medioli, Massimo Franciosa, Luchino Visconti na podst. powieści Giuseppe Tomasi di Lampedusa

Jest to poprawiona i uzupełniona wersja tekstu z dnia 3 sierpnia 2013. Została opublikowana w serwisie film.org.pl dnia 5 marca 2018 pod tytułem „LAMPART. Kino z wyższych sfer. Tylko dla koneserów”.

Po zrealizowaniu ambitnego dramatu Rocco i jego bracia (1960) pochodzący z arystokratycznej rodziny Luchino Visconti przygotował wystawne, kosztowne i wysmakowane plastycznie arcydzieło. Historyczno-kostiumowy sycylijski spektakl przenosi widzów do epoki Risorgimento – czasów rewolucji Garibaldiego, której celem było zjednoczenie Włoch. Tak jak w Japonii nastał zmierzch samurajów, tak we Włoszech arystokracja utraciła dawne wpływy, a jej miejsce zajęli bogaci burżuje, których władza zmierzała w stronę ideologii faszystowskiej. Lamparty i lwy ustąpiły miejsca szakalom i hienom – tymi słowami Visconti zdaje się sugerować, że dawny porządek był zdecydowanie lepszy, a finałowa (trwająca niemal pięćdziesiąt minut) sekwencja balowa jest pełnym przepychu, elegancji i melancholii symbolicznym pożegnaniem reżysera z odchodzącą w przeszłość epoką. Scenariusz jest adaptacją powieści Giuseppe Tomasiego, księcia Lampedusy.

Przybycie Tytanów

Arrivano i titani (1962 / 110 minut)
reżyseria: Duccio Tessari
scenariusz: Ennio De Concini, Duccio Tessari

Debiut reżyserski Tessariego to przygodowy spektakl w stylu inspirowanych grecką mitologią i antyczną historią filmów peplum. Znany z inwestowania w ambitne dzieła producent Franco Cristaldi postawił tym razem na barwne widowisko przygodowe. Dzięki jego finansowemu wsparciu i zatrudnieniu odpowiednich fachowców powstał film, który nie wygląda gorzej niż realizowane w tym samym czasie hollywoodzkie superprodukcje historyczne. A fabuła w ciekawy sposób łączy mitologię i przygodę z wizją starożytnej Grecji. Jeden z Tytanów, zwinny i inteligentny Krios, opuszcza podziemne jaskinie Hadesu i trafia na Kretę, rządzoną przez samozwańczego Kadmosa. Pozbawiony boskiej mocy Tytan otrzymuje szansę, by uwolnić siebie i swoich braci od męczarni w Tartarze - musi tylko doprowadzić do upadku króla Kadmosa. Bezwzględny władca Krety zabił swoją żonę, poślubił zimną i wyrachowaną kochankę oraz uwięził swoją córkę, bo zgodnie z przepowiednią, gdy córka się zakocha nastąpi kres jego władzy. I nietrudno przewidzieć, że to właśnie Krios zakocha się w królewskiej córce - z wzajemnością.

Dobrzy, źli i brzydcy - o najlepszych spaghetti westernach


Gdy Sergio Leone bez wiedzy Kurosawy przerobił jego Straż przyboczną (1961) na western nie mógł przypuszczać, że rozpoczyna właśnie nowy nurt w historii kina gatunkowego. Ale upływ czasu pokazał, że Leone stworzył nowy gatunek, mimo iż zaczerpnął fabułę z dalekiej Azji. Spaghetti westerny były ostro krytykowane przez recenzentów, ale chętnie oglądane przez widzów mniej więcej do roku 1968. Wtedy właśnie odnotowano gwałtowny spadek popularności gatunku. W ciągu tych pierwszych lat powstało tak wiele spaghetti westernów, że widzowie bardzo szybko się nimi znudzili. Mimo to ze zmiennym powodzeniem realizowano włoskie westerny do drugiej połowy lat 70. Wśród natłoku wielu badziewi i przeciętnych imitacji Leone można znaleźć kilka perełek, które są wciąż odkrywane przez pasjonatów kina.