Odwołując się do fascynacji westernami, filmami akcji i antyutopijną fantastyką australijski pasjonat kina George Miller wraz z producentem Byronem Kennedym (zm. 1983) stworzyli kultową postać wojownika szos zwanego Szalonym Maxem. Milczący jak bohaterowie spaghetti westernów, szalony jak kierowcy z amerykańskich filmów drogi, wrażliwy jak buntownicy kina lat 50. Nosił czarny skórzany strój, który tak jak czerwona kurtka Jamesa Deana symbolizował pewną postawę, był wyrazem buntu. Kosztujący 650 tysięcy dolarów Mad Max (1979) zarobił, bagatela, sto milionów na całym świecie, otrzymując przy okazji łatkę filmu kultowego. Dla odtwórcy tytułowej roli taki sukces okazał się przepustką do sławy, dla reżysera był ostrzeżeniem przed zamknięciem w szufladzie z napisem 'twórca jednego filmu'. Ale George Miller chyba naprawdę polubił postać Mad Maxa, bo dał mu przeżyć kolejną wielką przygodę (czwartą część przygotowywano niemal przez 10 lat). Poniżej recenzje dwóch najlepszych filmów serii.
Marshals: Historia z Yellowstone
2 godziny temu













