Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Burt Lancaster. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Burt Lancaster. Pokaż wszystkie posty

NA SZLAKU ALLELUJA. 55 lat od premiery

The Hallelujah Trail (1965 / 165 minut)
reżyseria: John Sturges
scenariusz: John Gay na podst. powieści Williama Gulicka



Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

W latach 1960–65 John Sturges zrealizował siedem filmów, ale tylko dwa odniosły wielki sukces i trafiły do żelaznego kanonu, w efekcie czego nadal są uwzględniane przy układaniu telewizyjnej ramówki. Mowa o Siedmiu wspaniałych (1960) i Wielkiej ucieczce (1963). Duże straty finansowe (przy budżecie 7 milionów dolarów) oraz gorsze recenzje od krytyków odnotował Sturges po premierze Na szlaku Alleluja (1965), którym postanowił zaszaleć na sto procent. Choć temat w gruncie rzeczy poważny, wszak głównym motywem scenariusza Johna Gaya jest silna korelacja bohaterów Dzikiego Zachodu z trunkiem zwanym whiskey (produkowanym w Irlandii i USA). Z drugiej jednak strony satyra to gatunek, którego nie należy lekceważyć, w dobrych rękach może być mocnym uderzeniem. I realizacyjnie jest to produkt na wysokim poziomie – myślę, że twórca Siedmiu wspaniałych podszedł do projektu równie poważnie co w przypadku bardziej znanych dzieł w karierze.

NAJLEPSZE FILMY ROBERTA ALDRICHA. Parszywa dziesiątka

Agnes Moorehead, Robert Aldrich i Bette Davis  lata 60. 


Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Tekst dedykuję pamięci mojego ojca (zm. 6 sierpnia 2018), z którym wielokrotnie zasiadałem przed telewizorem i oglądaliśmy m.in. Parszywą dwunastkę i Vera Cruz.

Sto lat temu przyszedł na świat Robert Aldrich (9 sierpnia 1918 – 5 grudnia 1983) – człowiek, który wkrótce miał w znacznym stopniu wpłynąć na kinematografię amerykańską. Mimo współpracy z pierwszoligowymi gwiazdorami w skostniałym systemie hollywoodzkim udało mu się uzyskać niezależność. Wiele jego filmów powstało pod szyldem The Associates & Aldrich Company, gdzie miał twórczą swobodę i mógł nadać swoim filmom indywidualny charakter. Jego styl stał się rozpoznawalny, a filmy okazały się źródłem inspiracji dla młodszych filmowców. Duży wpływ na sukcesy jego dzieł miała grupa stałych współpracowników. Byli wśród nich: montażysta Michael Luciano, kompozytor Frank De Vol, operatorzy Joseph F. Biroc i Ernest Laszlo, scenograf William Glasgow, projektantka kostiumów Norma Koch, scenarzysta Lukas Heller oraz aktorzy Wesley Addy, Ernest Borgnine, Richard Jaeckel i inni. Ponieważ doskonale się rozumieli i nie tworzyli konfliktów, praca szła szybko i sprawnie.

TAJEMNICZE FILMOWE WYSPY. Rajskie ogrody i piekielne dżungle

Dan O'Herlihy w Przygodach Robinsona Crusoe (1954) Luisa Buñuela
 Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Oceany zajmują siedemdziesiąt procent powierzchni Ziemi i wciąż pełne są tajemnic. Niewykluczone, że istnieją jeszcze obszary, na których można znaleźć nieodkryte wyspy oraz nieznane nauce rośliny i zwierzęta. W tym miesiącu premiera filmu Jurassic World: Upadłe królestwo, w którym zobaczymy powrót na fikcyjną wyspę Isla Nublar. Nie tak dawno można było oglądać Wyspę psów i Konga: Wyspę Czaszki. Jak widać temat wciąż jest eksploatowany i te przywołane tytuły zainspirowały mnie, by przyjrzeć się filmowym wyspom. Do mojego zestawienia trafiło dziesięć produkcji, których akcja w dużej mierze toczy się na jakimś ostrowie. W większości są to lokalizacje, których nie ma na mapach, ich nazwy zostały zaczerpnięte z literatury albo są to nienazwane tereny. Szczególnie jeśli wyspa została przedstawiona jako piekło, to lepiej, żeby nazwa nie kojarzyła się z żadnym istniejącym miejscem. Bo po co zniechęcać potencjalnych turystów do odwiedzin?… Kolejność tytułów chronologiczna.

FILMY O POCIĄGACH. Stalowy wąż pod specjalnym nadzorem






 Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl 

Od 12 stycznia na ekranach polskich kin można oglądać Pasażera (The Commuter) z Liamem Neesonem, którego akcja rozgrywa się w pędzącym pociągu. Ten film wraz z niedawną ekranizacją Morderstwa w Orient Expressie zachęca do tego, by przyjrzeć się transportowi kolejowemu od strony filmowej. Pociągi były wykorzystywane w kinematografii od początku – od momentu, gdy 122 lata temu żelazny potwór wjechał na stację La Ciotat we Francji, wywołując silne poruszenie na widowni. Wkrótce stał się ważnym bohaterem filmowym, pełniąc zróżnicowane funkcje: pozytywną, pozwalając dotrzeć protagonistom do celu podróży, lub negatywną, stając się śmiertelną pułapką. Ten środek transportu sprawdzał się w westernach, filmach wojennych, sensacyjnych i przygodowych, a także w thrillerach. Poniżej subiektywny wybór dziesięciu filmów, w których miejscem akcji jest droga żelazna, a pociąg jest jednym z głównych bohaterów. Starałem się wyróżnić produkcje, których akcja toczy się w ruchu, a nie stoi w miejscu jak np. w – skądinąd znakomitym – Długim postoju na Park Avenue (1974).

Ucieczka Ulzany

Ulzana's Raid (1972 / 103 minuty) 
reżyseria: Robert Aldrich 
scenariusz: Alan Sharp

Tekst opublikowany także w serwisie kinomisja.pl

„Żołnierzu, nie zostawiaj nas!”, krzyczy kobieta zaatakowana przez Apaczów. Żołnierz słyszy wołanie, zawraca żeby ją ocalić i … strzela jej w głowę. Gdyby Indianie dopadli tę kobietę, z pewnością nie zabiliby od razu. Znana jest ich skłonność do okrucieństwa, upajania się cierpieniem innych, gwałcenia i torturowania. Dlatego zachowanie żołnierza było słuszne. Pozbawiając tę kobietę życia w sposób błyskawiczny uratował ją, a także jej syna, który dzięki temu nie musiał oglądać cierpienia matki. Przywołana scena dobrze charakteryzuje ten film, bo mamy w niej zarówno elementy subtelniejszego obrazu typowego dla klasycznego Hollywood, jak i dojrzałość kina bardziej współczesnego, poddającego rewizji mity o podboju Dzikiego Zachodu. Robert Aldrich unika pokazywania na ekranie gwałtów i tortur, a więc zachowuje kulturę filmowców z lat pięćdziesiątych, jednocześnie zbliżając się w stronę realizmu.

FILMY AWANTURNICZE. W poszukiwaniu przygód








Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Na bazie francuskiej literatury przygodowej z dziewiętnastego i początku dwudziestego stulecia narodził się podgatunek kina akcji określany nad Sekwaną jako film de cape et d’épée (film płaszcza i szpady). Kształtował się on dzięki popularności takich francuskich autorów jak Aleksander Dumas, Paul Féval, Michel Zevaco. Swoją cegiełkę dołożył również włosko-angielski pisarz Rafael Sabatini, ale za właściwy początek podgatunku uważa się osiągnięcia Amerykanów z lat 1919–20. W tym sezonie powodzenie zdobył Johnston McCulley wraz ze swoją powieścią Klątwa Capistrano, którą zekranizowano rok po publikacji jako Znak Zorro. Główną rolę zagrał Douglas Fairbanks, który kontynuował passę jako D’Artagnan, Robin Hood, Czarny pirat.

W krajach anglojęzycznych gatunek otrzymał nazwę swashbuckler film i jest to pojęcie szersze, bo nie wymaga, aby atrybutem bohatera była peleryna bądź miecz. W niniejszym zestawieniu postanowiłem wyróżnić filmy o swashbucklerach – awanturnikach, którzy choć mają określone zasady moralne i zdarza się, że komuś służą, są wolni duchem, niepokorni i heroiczni, pełni inicjatywy i zapału. Ich zawadiackie usposobienie mocno daje się we znaki osobom na wysokich stanowiskach, pełnych dumy i arogancji. Takie filmy mogą się obyć bez swordfightingu (szermierki), ale jednak broń biała powinna błyszczeć gdzieś w tle jako symbol dawnych realiów. Bo kino stricte awanturnicze opowiada losy bohaterów na tle wydarzeń historycznych.

Pokaż swoje drugie oblicze... Debiuty reżyserskie aktorów


Tekst opublikowany także w serwisie film.org.pl

Ava Gardner powiedziała kiedyś: „W aktorstwie mam tylko jedną zasadę – zawierz reżyserowi, oddaj mu serce i duszę”. Nie wszyscy są jednak tacy ufni wobec reżyserów. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, jakie to trudne i odpowiedzialne zajęcie. Zdarza się, że gdy w ręce aktora trafia frapujący scenariusz, a w umyśle pojawia się koncepcja jak go zrealizować, to wtedy sam staje za kamerą. Lata spędzone na planach filmowych dały mu odpowiednią wiedzę o rzemiośle, pracy z aktorami i ekipą techniczną. Bywa, że niektórzy w nowym zawodzie odnajdują swoje powołanie, inni tylko potwierdzają swoje przypuszczenia, że jednak aktorstwo jest łatwiejsze i daje więcej satysfakcji. Przygotowałem na dziś zestawienie dziesięciu filmów, które łączy to, że znany aktor zadebiutował jako reżyser. Pominąłem przy tym zbyt oczywiste przykłady, takie jak: Noc myśliwego (1955) Charlesa Laughtona, Swobodny jeździec (1969) Dennisa Hoppera, Zwykli ludzie (1980) Roberta Redforda i Tańczący z wilkami (1990) Kevina Costnera.

Zabójcy

The Killers (1946 / 97 minut)
reżyseria: Robert Siodmak
scenariusz: Anthony Veiller na podst. opowiadania Ernesta Hemingwaya

Witam w nowym roku i życzę wszystkim dobrej kondycji, sukcesów i jak najmniej rozczarowań. Początek roku 2016 oznacza, że mamy za sobą nie tylko kolejny rok życia, ale całe 120 lat istnienia kinematografii. I powtórzę po raz kolejny, że warto wracać do dawnych skarbów X muzy, a nie tylko zaliczać bezmyślnie kolejne nowości.

Gdy 32-letni Burt Lancaster występował na Broadwayu w 1945 roku nie przypuszczał, że już niedługo stanie się jednym z najpopularniejszych gwiazdorów Hollywood. To właśnie wtedy wypatrzył go producent Mark Hellinger, szukający nowej twarzy do kluczowej roli w dramacie kryminalnym The Killers według noweli Ernesta Hemingwaya. Lancaster nie zmarnował szansy, okazał się zdolnym samoukiem i bez szkoły aktorskiej stworzył wiele interesujących kreacji. Hellinger nie wspierał go długo, bo zmarł już w 1947, ale charyzma i ambicje sprawiły, że Burt przez cztery kolejne dekady utrzymywał się w tej branży. Zabójców pamięta się nie tylko dlatego, że to świetny kryminał i udana adaptacja prozy Hemingwaya, ale także dlatego, że to wspaniały początek kariery Burta Lancastera i Avy Gardner.

Wyrok w Norymberdze

Judgment at Nuremberg (1961 / 161 minut)
reżyseria: Stanley Kramer
scenariusz: Abby Mann

Istniejąca od XIII wieku Norymberga była w czasie III Rzeszy jednym z głównych ośrodków nazizmu. Odbywały się tu procesy i egzekucje niewinnych ludzi skazywanych nie za swoje czyny, ale za pochodzenie. Biblijne zdanie „Nie sądźcie, abyście sami nie byli sądzeni” okazało się w tym przypadku prorocze. W tym samym gmachu, w którym zapadły liczne niesprawiedliwe wyroki, faszystowscy sędziowie stanęli na ławie oskarżonych, by zapłacić za swoje błędy. Wyrok w Norymberdze jest kolejnym (po Dwunastu gniewnych ludziach) dowodem na to, że Amerykanie potrafili kręcić nie tylko efektowne widowiska, ale też kino ambitne, koncertowo zagrane i obfitujące w genialne potyczki słowne. To najbardziej wartościowy film Stanleya Kramera - głęboki, pełen emocji, niezmiennie aktualny, dotykający tematów wielkiej wagi.

Lamparty, lwy, szakale i hieny - o filmie Viscontiego

Lampart (pl) / Il Gattopardo (wł) / The Leopard (amer)
(1963 / 160 minut)
reżyseria: Luchino Visconti
scenariusz: Suso Cecchi D'Amico, Pasquale Festa Campanile, Enrico Medioli, Massimo Franciosa, Luchino Visconti na podst. powieści Giuseppe Tomasi di Lampedusa

Jest to poprawiona i uzupełniona wersja tekstu z dnia 3 sierpnia 2013. Została opublikowana w serwisie film.org.pl dnia 5 marca 2018 pod tytułem „LAMPART. Kino z wyższych sfer. Tylko dla koneserów”.

Po zrealizowaniu ambitnego dramatu Rocco i jego bracia (1960) pochodzący z arystokratycznej rodziny Luchino Visconti przygotował wystawne, kosztowne i wysmakowane plastycznie arcydzieło. Historyczno-kostiumowy sycylijski spektakl przenosi widzów do epoki Risorgimento – czasów rewolucji Garibaldiego, której celem było zjednoczenie Włoch. Tak jak w Japonii nastał zmierzch samurajów, tak we Włoszech arystokracja utraciła dawne wpływy, a jej miejsce zajęli bogaci burżuje, których władza zmierzała w stronę ideologii faszystowskiej. Lamparty i lwy ustąpiły miejsca szakalom i hienom – tymi słowami Visconti zdaje się sugerować, że dawny porządek był zdecydowanie lepszy, a finałowa (trwająca niemal pięćdziesiąt minut) sekwencja balowa jest pełnym przepychu, elegancji i melancholii symbolicznym pożegnaniem reżysera z odchodzącą w przeszłość epoką. Scenariusz jest adaptacją powieści Giuseppe Tomasiego, księcia Lampedusy.

Skorpion

Scorpio (1973 / 114 minut)
reżyseria: Michael Winner
scenariusz: David W. Rintels, Gerald Wilson na podst. fabuły Davida W. Rintelsa

Zmarły niedawno brytyjski reżyser Michael Winner to sprawny rzemieślnik, którego znakiem rozpoznawczym jest najsłynniejszy film o zemście - Życzenie śmierci (1974) z Charlesem Bronsonem. Rok przed tym hitem nakręcił thriller szpiegowski Skorpion, w którym obsadził dwóch aktorów o międzynarodowej sławie. Obsada gwarantowała komercyjny sukces, bo kto by nie chciał zobaczyć w akcji Burta Lancastera i Alaina Delona (którzy już spotkali się wcześniej na planie filmowym - w Lamparcie Viscontiego z 1963). W filmie Winnera stoją po przeciwnych stronach barykady, więc można robić zakłady, który z nich okaże się sprytniejszy, a który zostanie zabity. W fabule pojawiają się ciekawe motywy, np. dotyczące podwójnych agentów i kontraktu na zabójstwo, które mogły się złożyć na wciągające kino sensacyjne. A jaki jest efekt końcowy? Można go podsumować dwoma słowami: zmarnowany potencjał. Albo jednym słowem - rozczarowanie.

Stąd do wieczności?

From Here to Eternity (1953 / 118 minut)
reżyseria: Fred Zinnemann
scenariusz: Daniel Taradash na podst. powieści Jamesa Jonesa

Uwaga: w tekście możliwe spoilery, które po 50-ciu latach od premiery mogą już nie być spojlerami, tylko raczej cechami wyróżniającymi ten film! Jak słynna scena morderstwa z Psychozy, o której wiedzą nawet ci, którzy filmu nie widzieli.

Mimo że akcja rozgrywa się w 1941 roku w jednostce wojskowej stacjonującej niedaleko bazy Pearl Harbor, to trudno ten film nazwać filmem wojennym. Oficerowie i żołnierze zamiast wypatrywania nieprzyjacielskich samolotów zajmują się romansami, piciem w nocnych klubach lub boksowaniem. Tak więc wojsko jest tu metaforą świata, gdzie obecne są przemoc, korupcja, zdrada małżeńska, prostytucja, alkoholizm. Głównymi bohaterami są: pragmatyczny sierżant, który nie chce zostać oficerem oraz były bokser, mający wyrzuty sumienia.

Płomień i strzała

The Flame and the Arrow (1950 / 88 minut)
reżyseria: Jacques Tourneur
scenariusz: Waldo Salt

„Nie ufaj panterze, gdy przestaje warczeć, ani kobiecie, gdy przestaje mówić”. Bohater tego filmu ma powód, by nie ufać kobietom, ale wkrótce pozna damę, która okaże się lojalna, mimo że została potraktowana bez szacunku, należnego jej pozycji. Głównym bohaterem jest waleczny i odważny łucznik imieniem Dardo, postać o podobnym charakterze, co Robin Hood. Podobnie jak łucznik z Sherwood, Dardo jest wyjęty spod prawa, a rządzący Lombardią niemiecki hrabia Ulrich chce go schwytać za pomocą podstępnych metod - porywając mu syna, albo grożąc powieszeniem niewinnych ludzi.

Pewnego razu na Dzikim Zachodzie, czyli zestawienie najlepszych westernów


Dzikie prerie, konne galopady, ataki Indian, pojedynki rewolwerowców, napady na banki i pociągi, bójki w barze, strzelaniny pochłaniające wiele ofiar - to elementy jednego z najbardziej klasycznych amerykańskich gatunków, westernu. Gatunek ten stopniowo przechodził przemianę - od prostych opowieści o walce dobra ze złem poprzez rozbudowanie psychologii westernowych postaci, a kończąc na całkowitej demitologizacji bohaterów Dzikiego Zachodu. Współcześni reżyserzy przypominają od czasu do czasu jak wyglądał Dziki Zachód i chociaż wśród nowych westernów zdarzają się filmy całkiem udane to nie da się już wytworzyć takiego niepowtarzalnego klimatu, jaki cechował produkcje z klasycznego okresu Hollywood. Zebrałem około 40 westernów z lat 1939-76, które osobiście oceniam bardzo wysoko. Nie ma tu spaghetti westernów, gdyż przeniosłem je do oddzielnego wpisu. Kolejność chronologiczna.

Awanturnicy i poszukiwacze, czyli o filmach przygodowych


Czy istnieje jakiś przepis na dobry film przygodowy? Trudno powiedzieć, bo jak sugeruje poniższy ranking produkcje są różne, od komediowych, typowo rozrywkowych do poważnych dramatów osadzonych w historycznych czasach. Jednak większość opisanych produkcji to lekkie filmy dostarczające rozrywki i emocji, poprawiające humor. Bo im sceny na ekranie bardziej nieprawdopodobne, tym lepiej można przez nie przebrnąć, jeśli są wzbogacone o humor i ironię, które mówią nam, abyśmy nie traktowali tego na poważnie, tylko rozluźnili się i wczuli w klimat. A wtedy będziemy się świetnie bawić. I opowiadana historia nie musi być oryginalna, wystarczy „rzucić” bohaterów w wir niesamowitych wydarzeń, rozgrywających się w egzotycznych, malowniczych plenerach, fotografowanych tak, abyśmy uwierzyli, że to plenery naturalne, a nie jakiś park rozrywki. Ważny jest w tym gatunku dobór ekipy zajmującej się techniczną i wizualną stroną dzieła oraz dobór obsady, szczególnie bohaterowie pozytywni powinni być charyzmatyczni. Mile widziany jest też rozmach inscenizacyjny, a kaskaderów powinno być więcej niż twórców efektów specjalnych.