Kobiety srebrnego ekranu. Aktorki, które popadły W ZAPOMNIENIE

.
Rhonda Fleming na otwarciu hotelu Tropicana w Las Vegas, 1957 r.

Tekst opublikowany w serwisie film.org.pl

Są aktorzy i aktorki, którzy przez wiele lat pracowali na swoją pozycję. Są też tacy, którzy mieli szczęście pracować przy wielkim hicie, osiągając status gwiazdy z dnia na dzień. Chciałbym jednak pochylić się nad tymi, którzy takiego szczęścia nie mieli. Choć niczego im nie brakowało, by mogli stanąć w jednym szeregu z najlepszymi, historia nie potraktowała ich zbyt łaskawie. Od czasu do czasu ich twarze przemkną przez ekrany telewizorów i laptopów, ale mało kto zwróci na nie uwagę. W otchłani zapomnienia jest niezliczona ilość twórców filmowych i aktorów, część z nich postanowiłem wydobyć na światło dzienne. Do zestawienia wybrałem 12 nazwisk. Są to wyłącznie kobiety, bo tekst jest pisany z okazji 8 marca. Kolejność alfabetyczna.

DIANE BAKER (ur. 1938)

Szersza publiczność poznała ją dzięki Milczeniu owiec (1991), gdzie wystąpiła w roli senator Ruth Martin pertraktującej z Hannibalem Lecterem. Debiutowała w roli siostry głównej bohaterki w Pamiętniku Anny Frank (1959) opowiadającej autentyczną historię o życiu w strachu – o dwóch żydowskich rodzinach ukrywających się przed Niemcami w małej oficynie za regałem z książkami. Film w dzisiejszych czasach może być uważany za przestarzały i mało emocjonujący ze względu na niemal trzygodzinny czas trwania połączony z kameralną formą opowieści (akcja prawie w ogóle nie wychodzi poza ciasną, przeludnioną kryjówkę). Widać jednak, że to dzieło dopracowane w najdrobniejszych szczegółach – reżyser George Stevens pracował nad nim prawie cztery lata (od momentu, gdy w 1955 obejrzał na Broadwayu sztukę o Annie Frank). Scenografia była tworzona z myślą o jak najwierniejszym odwzorowaniu rzeczywistości (i została wyróżniona Oscarem). Aktorstwo też ponadprzeciętne, choć tu należy podkreślić, że nagrodzona Oscarem Shelley Winters wyróżniła się szczególnie drobiazgowym przygotowaniem fizycznym (najpierw przytyła do roli 25 funtów, a w trakcie realizacji straciła 15 z nich). Film ma w sobie siłę zdolną poruszyć widza i zawiera kilka pełnych napięcia scen, jak na przykład ta, w której kot Orangey łazi po oficynie w poszukiwaniu jedzenia, narażając bohaterów na zdemaskowanie.

Za rolę w Pamiętniku Anny Frank Diane Baker została wyróżniona nominacją do Złotego Globu w kategorii Najbardziej obiecująca nowicjuszka. Trochę to dziwi, bo miała nieduże pole do popisu, w dodatku pominięto odtwórczynię głównej roli, Millie Perkins, tak jakby na znak sprzeciwu, że postać w wieku 13–15 lat zagrała 21-letnia aktorka. W kolejnych latach Diane Baker starała się udowodnić, że zasłużyła na miano obiecującej nowicjuszki i nie dała się przyćmić doświadczonym aktorom obsadzanym u jej boku. Zauważył ją Alfred Hitchcock, który dał jej drugoplanową rolę w psychologicznym thrillerze Marnie (1964), gdzie stanowiła interesujący kontrast dla granej przez Tippi Hedren bohaterki. Można ją zobaczyć także w adaptacji powieści Juliusza Verne’a Podróż do wnętrza Ziemi (1959), gdzie zaprezentowała się w Technicolorze i zaliczyła efektowny zjazd po drabinie bibliotecznej. Świetnie wypadła jako córka Joan Crawford w Strait-Jacket (1964) Williama Castle’a, psychologicznym horrorze z wykorzystaniem siekiery jako narzędzia zbrodni. Scenariusz do filmu napisał Robert Bloch, autor literackiego pierwowzoru Psychozy (1960). Duch Hitchcocka, odpowiedzialny za filmy czerpiące z psychoanalizy (Urzeczona, Marnie), czuwał nad aktorką również podczas pracy z Gregorym Peckiem nad zagadkowym i przewrotnym thrillerem Miraż (1965) w reżyserii Edwarda Dmytryka.

STEPHANIE BEACHAM (ur. 1947)

Dzisiejsi 40-latkowie mogą ją pamiętać z amerykańskiej opery mydlanej Dynastia oraz jej spin-offu Dynastia Colbych, no i może jeszcze z serialu science fiction SeaQuest. Osoby starsze oraz ci, których interesuje kino sprzed ery Gwiezdnych wojen, mogą kojarzyć aktorkę z innym rodzajem rozrywki. W latach 70. Stephanie Beacham stała się w pewnym sensie następczynią Barbary Steele, królowej gotyckiego horroru. Kryzys, który dopadł ten gatunek pod koniec lat 70., połączony z kryzysem kina brytyjskiego, doprowadził do tego, że aktorka przeniosła się na stałe do telewizji. Miała w tej branży o wiele trudniej niż inni, a to dlatego, że od urodzenia była głucha na prawe ucho i częściowo także na lewe. W Paryżu studiowała pantomimę, w Londynie sztukę dramatyczną. Występowała na deskach teatru, m.in. w repertuarze szekspirowskim, zaliczyła także występy w telewizji BBC, np. w miniserialu The Queen’s Traitor, gdzie zagrała Marię, królową Szkotów. Niestety, wszystkie pięć odcinków serialu zaginęło. W telewizji, także polskiej, można było ją zobaczyć w Legacy for the Saint (1968) Roya Warda Bakera, odcinku brytyjskiego serialu Święty z Rogerem Moore’em w roli głównej.

W 1970 miały premierę dwa filmy kinowe z jej udziałem, ale za pierwszy ważny należy uznać występ u boku Marlona Brando w thrillerze Koszmary (1971) Michaela Winnera. Fabuła filmu jest inspirowana powieścią Henry’ego Jamesa W kleszczach lęku i jej znakomitą ekranizacją pod takim samym polskim tytułem (ang. The Innocents, 1961, reż. Jack Clayton). W Koszmarach aktorka zagrała postać guwernantki, panny Jessel, która wdaje się w sadomasochistyczny związek ze stajennym, co okazuje się wpływać na psychikę dzieci oddanych jej pod opiekę. To dzieło zaskakująco odważne, które nawet dziś może budzić kontrowersje. W kolejnym sezonie Stephanie Beacham zaliczyła spotkania z Peterem Cushingiem, zorganizowane przez dwie brytyjskie firmy specjalizujące się w horrorach. Wytwórnia Hammer przedstawiła ją jako Jessicę Van Helsing w filmie Dracula A.D. 1972 (1972, reż. Alan Gibson). Natomiast pod szyldem Amicus aktorka pojawiła się w kostiumach z dawnej epoki w obrazie And Now the Screaming Starts! (1973, reż. Roy Ward Baker). Oba filmy podejmują temat zemsty wykraczającej poza śmierć i dotykającej młode pokolenie za mroczną przeszłość ich przodków.

Wyjątkowym filmem w karierze Beacham jest włosko-brytyjska produkcja sensacyjna (należąca do nurtu poliziotteschi) pt. Si può essere più bastardi dell’ispettore Cliff? (1973, reż. Massimo Dallamano). Tłumacząc tytuł, otrzymamy pytanie: „Czy można być gorszym łajdakiem niż inspektor Cliff?”, które jasno daje do zrozumienia, że grany przez Ivana Rassimova inspektor nie jest nieskazitelną postacią, ale kimś, kogo czasem trudno odróżnić od gangstera. W USA film był rozpowszechniany pod tytułem Mafia Junction. Omawiana aktorka zagrała postać Joanne, która pracuje dla człowieka prowadzącego „agencję towarzyską”. Celem agencji jest kolekcjonowanie kompromitujących zdjęć i filmów z udziałem wpływowych klientów, by uczynić ich wspólnikami w przemycie narkotyków. Co ciekawe – gdy film Dallamano trafił na rynek wideo pod koniec lat 80., otrzymał nowy anglojęzyczny tytuł Super Bitch, który zamiast na inspektora Cliffa kładł nacisk na jego partnerkę. Ten tytuł był wynikiem popularności serialu Dynastia, który rozsławił Stephanie Beacham oraz spopularyzował określenie super-bitch, jakie przylgnęło do innej bohaterki, granej przez Joan „Alexis” Collins.

CLAIRE BLOOM (ur. 1931)

Doskonała aktorka dramatyczna. Od szesnastego roku życia na scenie teatralnej, ceniona przez krytyków szczególnie za role szekspirowskie. Dla kina odkrył ją Charles Chaplin, obsadzając w roli tancerki Therezy Ambrose w Światłach rampy (1952), wzruszającym filmie o przemijaniu sławy. Akcja rozgrywała się w Londynie 1914 roku, ale zdjęcia realizowano w USA. Jednak w Ameryce film przepadł ze względu na oskarżenia Chaplina o sympatie komunistyczne. Reżysera wygnano z kraju, a film miał amerykańską premierę dopiero po 20 latach i wtedy też nieoczekiwanie zdobył Oscara za muzykę (autorem pięknego utworu Eternally, znanego też jako Terry’s Theme, jest sam Chaplin). W Europie zarówno film, jak i pochodząca z niego muzyka były hitami już w latach 50., a Claire Bloom dzięki roli niedoszłej samobójczyni uratowanej przez podstarzałego komedianta została ogłoszona najbardziej obiecującą nowicjuszką – w takiej kategorii zdobyła nagrodę Brytyjskiej Akademii Filmowej.

Można ją zobaczyć również w Braciach Karamazow (1958) Richarda Brooksa, Korsarzu (1958) Anthony’ego Quinna, Miłości i gniewie (1959) Tony’ego Richardsona i m.in. w Nawiedzonym domu (1963) Roberta Wise’a. Chciałbym jednak wyróżnić inną, mniej popularną produkcję, w której stworzyła – moim zdaniem – wybitną kreację. Mowa o westernie Prawda przeciw prawdzie (1964), po angielsku znanym jako The Outrage, reżyserowanym przez Martina Ritta. Jest to filmowa adaptacja sztuki Fay i Michaela Kaninów pt. Rashomon (1959), w której zagrali Rod Steiger i Claire Bloom (spektakl był grany przez pół roku, a potem odtwórcy głównych ról zostali małżeństwem). Inspiracją dla powstania scenicznego dramatu był nagrodzony Złotym Lwem w Wenecji film Akiry Kurosawy pod takim samym tytułem. Sztukę najpierw dwukrotnie przerobiono na telewizyjne dramaty (amerykański w reżyserii Sidneya Lumeta i brytyjski w reżyserii Rudolpha Cartiera), po czym Martin Ritt zrealizował kinową adaptację (The Outrage, 1964), która pięknie wpisała się w ówczesny trend przerabiania dramatów samurajskich na westerny (inne przykłady to Siedmiu wspaniałych i Za garść dolarów).

Paul Newman został ucharakteryzowany na Meksykanina i na potrzeby roli zmienił brzmienie własnego głosu. Wygląda karykaturalnie, ale pasuje to do roli, bo jego postać poznajemy z opowieści innych. Nie miał więc być realistyczny, miał być stereotypowym Meksykaninem postrzeganym okiem „białego człowieka”. Z kolei w kreacji Claire Bloom widać doskonale jej doświadczenie teatralne – ma tutaj kilka scen-monologów, w których zagrała w stylu szekspirowskim, i są to występy pełne emocji. Jej rola wydaje się wielowymiarowa, jej postawa zmienia się błyskawicznie w zależności od sytuacji, raz jest jak ptak ze złamanym skrzydłem, innym razem jak upiór wysysający z mężczyzn siły życiowe. I jest to zaprezentowane z najwyższą aktorską klasą. Prawda przeciw prawdzie nie odniosła sukcesu komercyjnego, nie została doceniona przez krytyków ani nie zdobyła żadnych nagród, jednak to bardzo interesujący przykład tego, co można zrobić z gatunkiem westernu. Dzięki współpracy z wybitnym operatorem pochodzenia chińskiego Jamesem Wongiem Howe’em film jest bardzo stylowy, pełen interesujących zabiegów formalnych (np. scena, w której grana przez Claire Bloom bohaterka wpada do rzeki, wygląda jak żywcem wyjęta z nadnaturalnego horroru).

LINDA CHRISTIAN (1923–2011)

Aktorka pochodzenia holendersko-meksykańskiego. Ze względu na profesję ojca, pracującego dla koncernu Royal Dutch Shell, dużo podróżowała, w efekcie czego opanowała ponoć siedem języków, w tym rosyjski i arabski. Do aktorstwa przekonał ją Errol Flynn i z jego powodu postanowiła zamienić prawdziwe personalia, Blanca Rosa Welter, na pseudonim Linda Christian – w hołdzie dla debiutanckiej roli Flynna, Fletchera Christiana w filmie In the Wake of the Bounty (1933). Jej karierę przyćmiło burzliwe życie prywatne – była żoną hollywoodzkiego gwiazdora Tyrone’a Powera, z którym miała dwie córki, w tym światowej sławy piosenkarkę Rominę Power (razem z nią zagrała we włoskiej komedii muzycznej L’oro del mondo, 1968). Najpopularniejszym filmem z jej udziałem jest gwiazdorsko obsadzony brytyjski dramat Z życia Vipów (1963, reż. Anthony Asquith), w którym jej nazwisko pojawiło się w drugim szeregu, otwierając listę aktorów drugoplanowych. Podobno Elizabeth Taylor, główna gwiazda tego filmu, namówiła reżysera, by wyciął kilka scen z udziałem Lindy Christian.

Bardzo dobrze zaprezentowała się w roli złej kobiety w An Out for Oscar (1963, reż. Bernard Girard), niespełna 50-minutowym filmie wchodzącym w skład serii The Alfred Hitchcock Hour. Jej postać Hitchcock scharakteryzował w prologu słowami: „Wyglądała jak czysty zysk, a okazała się należnością”. Historia (na podst. powieści Henry'ego Kane'a) rozgrywa się wokół urzędnika bankowego wplątanego w związek z zepsutą kobietą – oszustką, szantażystką, pijaczką i morderczynią w jednym. Świadomą swojego seksapilu i perfidnie wykorzystującą mężczyzn do osiągnięcia osobistych korzyści. Wiele filmów, w których zagrała zostało kompletnie zapomnianych: Tarzan i syreny (1948), ostatni film z Johnnym Weissmullerem w roli „króla dżungli”, dramat o wojnie koreańskiej Battle Zone (1952), barwne peplum Williama Castle’a Slaves of Babylon (1953) o biblijnym proroku Danielu wtrąconym do jaskini lwów, film Johna Guillermina Thunderstorm (1956), w którym Linda Christian niczym mityczna syrena doprowadza mężczyzn do szaleństwa, przygodowy Dom siedmiu jastrzębi (1959), horror okultystyczny The Devil’s Hand (1961), gdzie wystąpiła razem z siostrą Ariadną Welter, a także m.in. dzieło Francesco Rosiego o walkach byków w Hiszpanii, Moment prawdy (1965). Była pierwszą dziewczyną Bonda – w telewizyjnej adaptacji Casino Royale (1954).

Prasa często rozpisywała się o niej w latach 50., sprawiając, że jej życie prywatne było ciekawsze niż kariera aktorska. Wśród jej licznych kochanków był hiszpański kierowca wyścigowy Alfonso de Portago. Przed jednym z wyścigów w 1957 sfotografowano ich pocałunek, który został nazwany przez prasę „pocałunkiem śmierci”. Chwilę po nim Alfonso de Portago rozbił na torze swoje ferrari, zabijając siebie i dziewięcioro widzów.

RHONDA FLEMING (1923–2020)

W wywiadach mówiła, że jedynen czego żałuje, to to, że nie udało jej się stworzyć naprawdę wielkiej kreacji w dziele na miarę Casablanki (1942). Rzeczywiście, przeglądając jej filmografię, można zauważyć, że nie ma w niej mocnego uderzenia – takiego, które nie tylko byłoby ponadczasowym klasykiem, ale i jednoznacznie pokazałoby Rhondę Fleming jako świetną aktorkę. Powszechnie miała ona opinię pięknej kobiety, „królowej Technicoloru”, za którą kryła się mniej chwalebna łatka – gwiazdy o wątpliwym talencie aktorskim. Początki były bardzo obiecujące. Najpierw w Urzeczonej (1945) Alfreda Hitchcocka pojawiła się w pamiętnej scenie początkowej – jako pacjentka na kozetce u psychoanalityka. Potem zaliczyła drugoplanową rolę w thrillerze Kręte schody (1946) Roberta Siodmaka, określanym często jako proto-slasher. Zanim przeszła do głównych ról, wystąpiła na drugim planie w jednym z najważniejszych filmów noir Człowiek z przeszłością (1947) Jacques’a Tourneura.

Urodziła się w Hollywood jako Marilyn Cheverton Louis. Gdy miała 16 lat, została wyłapana na ulicy przez hollywoodzkiego agenta Henry’ego Leroya Willsona, który odkrył też m.in. Lanę Turner, Rocka Hudsona i Natalie Wood. Zjawiskową urodę rudowłosej, zielonookiej Rhondy Fleming można podziwiać w westernach, z których najsłynniejszy to Pojedynek w Corralu O.K. (1957) Johna Sturgesa. Zagrała w nim postać hazardzistki Laury Denbow, która zostaje w Dodge City aresztowana przez Wyatta Earpa za zakłócanie spokoju. W innym westernie, Pony Express (1953) Jerry’ego Hoppera, główny bohater Buffalo Bill Cody (Charlton Heston) otrzymuje zadanie zorganizowania szybkiej poczty kurierskiej, napotykając przeszkody ze strony secesjonistów proklamujących odłączenie się Kalifornii od Unii. Rhonda Fleming jako Evelyn Hastings początkowo należy do wrogiego obozu, ale z czasem zmienia nastawienie.

Aktorkę można zobaczyć również w zapomnianych produkcjach kostiumowych, np. amerykańskim Serpent of the Nile (1953) Williama Castle’a, gdzie zagrała egipską królową Kleopatrę, oraz we włoskim Buncie niewolników (1960), gdzie była dumną patrycjuszką, która pod wpływem kuzynki i niewolnika nawraca się na chrześcijaństwo. Film jest adaptacją Fabioli (1854) kardynała Nicholasa Wisemana. Co ciekawe, postać niewolnika, którego Fabiola kazała wychłostać, zagrał przyszły małżonek Rhondy Fleming, Lang Jeffries (ich związek trwał jednak tylko dwa lata). Jednym z ciekawszych, ale zapomnianych filmów z udziałem tej aktorki jest survivalowy thriller Inferno (1953) w reżyserii Roya Warda Bakera. Powstał w trakcie krótkotrwałej mody na kino w technologii 3D, trwała ona od jesieni 1952 (Bwana Devil) do wiosny 1955 (Zemsta potwora). Dziś już nie trójwymiarowość ani stereofoniczny dźwięk są istotne dla odbioru filmu, ale jego treść i aktorstwo. Inferno to opowieść o pozostawionym na pustyni bogatym mężczyźnie (Robert Ryan), który ze złamaną nogą próbuje przetrwać i dotrzeć do cywilizacji. Przy życiu trzyma go pragnienie zemsty na żonie (Rhonda Fleming) i jej wspólniku (William Lundigan), którzy mają nadzieję przejąć po nim majątek. Trzymający w napięciu thriller z efektowną sceną kulminacyjną w płonącej chacie, która na dużym ekranie przy efektach trójwymiarowych i stereofonicznych z pewnością robiła ogromne wrażenie.

Może nie była aktorką szczególnie zasłużoną dla kina, ale warto jeszcze wspomnieć o jej pozafilmowej działalności. Mimo iż nie stała się gwiazdą musicali, potrafiła śpiewać i w kilku filmach można usłyszeć wykonywane przez nią piosenki. Śpiewała również w nocnych klubach, uczestniczyła w trasach koncertowych i wydała dwa albumy (jeden z kwartetem gospel, drugi samodzielnie, z piosenkami miłosnymi). Wystąpiła także na otwarciu hotelu Tropicana w Las Vegas w 1957. Była republikanką i angażowała się w politykę, przemawiając na wiecach. Na Broadwayu zadebiutowała dopiero w 1973, a pięć lat później poślubiła biznesmena Teda Manna i weszła w działalność filantropijną. Gdy u jej starszej siostry Beverly Louis zdiagnozowano raka, postanowiła poświęcić swój czas i pieniądze na rzecz osób zaatakowanych przez nowotwór. Założyła w tym celu klinikę kompleksowej opieki dla kobiet oraz oddzielną organizację pomagającą kobietom chorym na raka.

NINA FOCH (1924–2008)

Urodziła się w Holandii jako Nina Consuelo Maud Fock. Ojciec Dirk był holenderskim kompozytorem i dyrygentem, matka Consuelo Flowerton – nowojorską aktorką sceniczną i piosenkarką. Nina Foch rozwijała swój talent w wytwórni filmowej Columbia, gdzie występowała m.in. w horrorach klasy B, takich jak The Return of the Vampire (1943) i Cry of the Werewolf (1944), oraz tanich kryminałach. Gdy Béla Lugosi spojrzał jej w oczy, jej spojrzenie wydawało się równie hipnotyzujące, co spojrzenie wampira. Jej najsłynniejsza rola z tamtego okresu pochodzi z filmu biograficznego o Fryderyku Chopinie Pamiętna pieśń (1945). Zagrała w nim postać inspirowaną Konstancją Gładkowską, polską sopranistką i przyjaciółką Chopina.

Rozczarowana karierą filmową, zaczęła pojawiać się na Broadwayu w repertuarze szekspirowskim. Potem często występowała w telewizji, m.in. jako zdradzana przez męża dziedziczka fortuny w Prescription: Murder (1968), pierwszym filmie z serii zagadek rozwiązywanych przez porucznika Columbo. W latach 50. można ją było zobaczyć w małych, lecz ważnych rolach w kilku superprodukcjach. W Scaramouche (1952) wcieliła się w Marię Antoninę, w Dziesięciorgu przykazaniach (1956) była córką faraona i przybraną matką Mojżesza, a w Spartakusie (1960) – żądną krwi rzymską arystokratką. Jedyną nominację do Oscara otrzymała za drugoplanową rolę w dramacie Rada nadzorcza (1954). To zaskakujące, że Akademia Filmowa doceniła właśnie ją, gdy miała do wyboru Williama Holdena, Barbarę Stanwyck, Fredrica Marcha i Shelley Winters. Ktoś, komu udało się przyćmić takie sławy, z pewnością posiada nieprzeciętny talent i wyjątkową charyzmę. Tylko potrzeba jeszcze dobrego reżysera lub producenta, który wiedziałby, jak to wykorzystać. Niestety Nina Foch rzadko trafiała na takich twórców.

Prawdopodobnie najlepszą rolę zagrała w thrillerze My Name Is Julia Ross (1945) w reżyserii Josepha H. Lewisa według powieści The Woman in Red Anthony’ego Gilberta. Wcieliła się w postać sekretarki Julii Ross, która w poszukiwaniu pracy trafia do nadmorskiej posiadłości w Kornwalii, gdzie staje się więźniem. Jej pobyt w tym miejscu jest częścią misternie zbudowanego planu zbrodni. Aby zdemaskować intrygantów i przetrwać, należy wymyślić własną intrygę. Produkcja trwa 65 minut, co było standardowym czasem trwania kina klasy B. Mamy tu mieszankę angielskiego mystery melodrama z amerykańskim kinem noir. Na dokładkę otrzymujemy trochę gotyckiego filmu grozy wraz z odosobnioną posiadłością pełną ukrytych komnat i krat w oknach, których cienie odbijają się efektownie na ścianach, współtworząc mroczny nastrój. W 1987 Arthur Penn wykorzystał fabułę tego dzieła do stworzenia znakomitego thrillera Śmiertelnie mroźna zima, cechującego się zupełnie odmiennym (ze względu na śnieżną scenerię) klimatem i bardziej sprawną realizacją.

GILDA GRAY (1901–1959)

Z Gildą (1946) Charlesa Vidora łączy ją nie tylko imię głównej bohaterki, „królowa shimmy” bowiem, jak ją nazywano, pozwała twórców filmu za użycie fragmentów jej życiorysu bez jej zgody. Szefowie wytwórni Columbia poszli z nią na ugodę, dzięki czemu zgarnęła jakiś procent zysków, które przyniósł ten pamiętny obraz z Ritą Hayworth. Przyszła na świat w Krakowie jako Marianna Michalska. Była ogromnie popularna w epoce jazzu – w latach 20. ubiegłego wieku. Jej wkład w amerykańską kulturę jest wcale nie mniejszy niż Poli Negri, jednak to druga z Polek jest dziś lepiej pamiętana. Złotowłosa Gilda Gray była przede wszystkim aktorką kabaretową i tancerką, występującą m.in. w przedstawieniach rewiowych Florenza Ziegfelda na Broadwayu. Zasłynęła tym, że spopularyzowała taniec zwany „shimmy”. Niektórzy twierdzą, że nazwa pochodzi od „potrząsania koszulą” („shaking chemise”), które jest charakterystycznym ruchem w tym tańcu, ale sama Gilda sugerowała, że to u Indian narodził się ten styl taneczny. Polega on na tym, że ciało jest nieruchome z wyjątkiem ramion, które szybko poruszane są naprzemiennie (raz prawe, raz lewe) w taki sposób, że przypomina to potrząsanie koszulą. W latach 20. ten taniec był uważany za obsceniczny i niejednokrotnie zakazywano go na scenie i w salach tanecznych. Ale to tylko korzystniej wpłynęło na jego popularność.

Niestety dwie najsłynniejsze role zagrała w filmach, które uważane są dziś za zaginione. Pierwszy to nakręcona w Portoryko i na Bermudach Aloma of the South Seas (1926) Maurice’a Tourneura, wielki hit dekady. Drugi to nominowana do Oscara za zdjęcia Diabelska tancerka (1927) Freda Niblo, gdzie wystąpiła u boku pierwszej azjatyckiej gwiazdy, Anny May Wong. W popularnej bazie IMDb jej filmografia wygląda skromnie, ale niewykluczone, że zagrała w znacznie większej liczbie filmów. Michalska żyła w latach 1901–59 (znalazłem jednak źródła mówiące, że urodziła się w 1898 roku). Nie miała szczęścia w życiu osobistym, bardzo wcześnie straciła rodziców i przez jakiś czas wychowywała się w sierocińcu. Szybko została adoptowana i z przybranymi rodzicami wyjechała do Ameryki. Jej kolejne małżeństwa kończyły się rozwodem, stopniowo pogarszało się jej zdrowie, a w ostatnich latach przed śmiercią żyła w nędzy.

Półtora miesiąca po jej śmierci powstała Hollywoodzka Ścieżka Sławy (Hollywood Walk of Fame) i Gilda Gray została uhonorowana (m.in. z Polą Negri), otrzymując swoją gwiazdę, co miało ją w ten sposób uwiecznić, ocalić od zapomnienia. Jej kariera dobrze się rozwijała do krachu na nowojorskiej giełdzie w 1929, kiedy to stanęła na progu bankructwa. Podniosła się dzięki teatrowi – to on zapewniał jej środki do życia. Kino nie było już dla niej łaskawe, tym bardziej że kojarzyła się z „obscenicznym” tańcem shimmy, który ze względu na przestrzegany w latach 30. kodeks Haysa nie był mile widziany. Chociaż to Stany Zjednoczone były jej domem, nigdy nie ukrywała polskich korzeni. W czasie drugiej wojny światowej oraz po jej zakończeniu pomagała Polakom w emigracji do USA, gdzie również wspierała ich edukację. W 1954 wystąpiła w Great Personalities, odcinku programu rozrywkowego The Liberace Show, gdzie wykonała St. Louis Blues Williama C. Handy’ego (link). W tym samym roku w amerykańskiej telewizji można było usłyszeć historię jej życia w programie Ralpha Edwardsa This Is Your Life. To show w stylu reality-TV, w którym gwiazdy nie wiedziały, że mają być gośćmi programu – zostały przez przyjaciół zwabiane do studia.

SYLVA KOSCINA (1933–1994)

Urodziła się w Zagrzebiu w byłej Jugosławii (obecnie Chorwacja). Ma korzenie grecko-włoskie, ale także polskie ze strony matki. Karierę zrobiła we Włoszech, dokąd przyjechała po drugiej wojnie światowej. Wygrywała w konkursach piękności, pracowała jako modelka, studiowała fizykę na uniwersytecie w Neapolu. W roku 1955 zadebiutowała na dużym ekranie, a pierwszy znaczący sukces odnotowała rok później – w neorealistycznym dramacie politycznym Czerwony sygnał (1956, reż. Pietro Germi). Chociaż włoskie kino gatunkowe z upływem lat zyskuje na znaczeniu, wkład Sylvi Kosciny jest zazwyczaj pomijany. Można ją zobaczyć w dwóch peplach o Herkulesie (1958–59) ze Steve’em Reevesem, ekscytującym akcyjniaku z nurtu poliziottesco The Italian Connection (1972, reż. Fernando Di Leo), onirycznym horrorze gotyckim Lisa and the Devil (1973, reż. Mario Bava). Występowała również w filmach giallo.

W tym ostatnim nurcie wyróżnia się Crimes of the Black Cat (1972, reż. Sergio Pastore), określany mianem ekstrawaganckiego giallo. Śledztwo prowadzi w nim niewidomy kompozytor Peter Oliver (Anthony Steffen), intryga toczy się wokół domu mody w Kopenhadze, prowadzonego przez Françoise Ballais (Sylva Koscina), a morderca używa do swoich zbrodni czarnego kota i żółtych jedwabnych chust. Film cechuje się powściągliwością z nutą szaleństwa, ale ta nuta z biegiem czasu wybrzmiewa coraz głośniej, osiągając najmocniejszy dźwięk w finale. Oprócz włoskiego kina gatunkowego Sylva Koscina pojawiała się także we francuskim nurcie rozrywkowym, na przykład w produkcji gangsterskiej Vertigo for a Killer (1970, reż. Jean-Pierre Desagnat). To historia Marca (Marcel Bozzuffi), zabójcy na zlecenie, który nie realizuje kontraktu, ponieważ celem ma być jego przyjaciel. Aby uciec przed gniewem przełożonych, Marc zabija jednego z szefów i próbuje upozorować własną śmierć w wypadku. Podstęp się nie udaje, bo na miejscu wypadku nie znaleziono jego rewolweru. Gangster ukrywa się na Riwierze Francuskiej. Pomaga mu właścicielka rezydencji Sylvie Dussart (Sylva Koscina), która obmyśliła intrygę, i wygląda na to, że zabójca znalazł się w pułapce.

Inne ciekawsze filmy z udziałem Kosciny to kino wojenne: jugosłowiańska Bitwa nad Neretwą (1969) – nominowana do Oscara w kategorii film obcojęzyczny – i włosko-amerykańskie Gniazdo szerszeni (1970). Do zapomnianych, ale wartych uwagi produkcji można jeszcze zaliczyć: francuski film awanturniczy Człowiek w żelaznej masce (1962), turecko-hiszpański thriller szpiegowski Estambul 65 (1965) oraz pokazujący uroki Sardynii debiut Marcello Fondato The Protagonists (1968), który trafił do oficjalnej selekcji festiwalu w Cannes akurat wtedy, gdy imprezę odwołano z powodu wydarzeń Maja 1968 roku.

ELEANOR PARKER (1922–2013)

W długiej historii Oscarów wiele jest decyzji, które budzą zastrzeżenia zwykłego widza. Jedna z nich miała miejsce na ceremonii w 1951 roku, kiedy najlepszą aktorką uznano Judy Holliday (Urodzeni wczoraj), podczas gdy wśród nominowanych były Bette Davis (Wszystko o Ewie) i Gloria Swanson (Bulwar Zachodzącego Słońca). Ja nagrodziłbym jednak inną aktorkę, Eleanor Parker, nominowaną wówczas za rolę więźniarki w dramacie Caged (1950, reż. John Cromwell). Ta kreacja przyniosła jej nagrodę aktorską na festiwalu w Wenecji, tzw. Puchar Volpiego. Potem przyszły kolejne wymagające i doceniane role: żona policjanta w Opowieści o detektywie (1951) Williama Wylera, australijska śpiewaczka operowa Marjorie Lawrence w Przerwanej melodii (1955) Curtisa Bernhardta, żona narkomana w Złotorękim (1955) Ottona Premingera. Współcześnie może być najbardziej pamiętana z roli zamożnej wdowy w głośnym musicalu Roberta Wise’a Dźwięki muzyki (1965).

Jednym z najbardziej niezwykłych filmów z udziałem Eleanor Parker jest Naga dżungla (1954) Byrona Haskina według opowiadania Carla Stephensona Leiningen Versus the Ants (1938). Kiczowata fabuła o walce człowieka z mrówkami nie zamieniła się tu w bezmyślną ramotkę. Zaskakujące jest to, że w tym rozrywkowym (na pierwszy rzut oka) filmie przygodowym bardzo duży nacisk położony został na aktorstwo i relacje między bohaterami. Akcja wbrew tytułowi nie rozgrywa się w dżungli, lecz w brazylijskim lesie deszczowym na początku XX wieku. Do tropikalnego kraju przybywa z Nowego Orleanu elegancka dama Joanna Selby (Eleanor Parker), która wzięła ślub per procura i dopiero ma poznać własnego męża. Jest nim właściciel plantacji kakao Christopher Leiningen (Charlton Heston), człowiek grubiański, pozbawiony poczucia humoru. Pomiędzy dwojgiem ludzi – wychowanych w różnych kulturach – tworzy się niewidzialna linia, ale jest ona subtelnie przełamywana. Bo mimo różnic charakterów i niespełnionych oczekiwań coś jednak ich łączy – mają swój upór, dumę, ambicję. Zagrane jest to intuicyjnie, z uczuciem i budzi wcale nie mniejsze emocje niż spektakularny, katastroficzny akt trzeci, w którym postacie toczą walkę ze zorganizowaną wielką armią… zabójczych mrówek marabunta. Do atutów dzieła należą zdjęcia trikowe Johna P. Fultona i kostiumy Edith Head.

Eleanor Parker była nazywana „kobietą o tysiącu twarzy”, co dobitnie świadczy o rozległej skali jej możliwości. Doug McClelland napisał jej biografię pt. Eleanor Parker: Woman of a Thousand Faces. Inne perełki z jej filmografii to kostiumowa produkcja Scaramouche (1952) George’a Sidneya oraz thriller podejmujący w interesujący sposób problem ailurofobii Eye of the Cat (1969) Davida Lowella Richa. Chociaż doceniam takie ikony lat 50. jak Audrey Hepburn i Marilyn Monroe, to jednak moim zdaniem Eleanor Parker grała w wyższej aktorskiej lidze i całkiem niesłusznie popadła w niepamięć.

PINA PELLICER (1934–1964)

3 kwietnia wypada rocznica urodzin Marlona Brando, ale także jego meksykańskiej partnerki z westernu Dwa oblicza zemsty (1961). Josefina Yolanda Pellicer López de Llergo, szerzej znana jako Pina Pellicer, otrzymała za rolę we wspomnianym filmie nagrodę dla najlepszej aktorki na festiwalu w San Sebastian. Szybko więc dostrzeżono jej naturalność i aktorski potencjał. Tym większy szok, że w wieku zaledwie 30 lat aktorka popełniła samobójstwo, co było spowodowane prawdopodobnie depresją. W Meksyku wciąż jest pamiętana za wprowadzenie do krajowego kina realistycznego stylu gry. Stylu odróżniającego się od teatralnego aktorstwa typowego dla melodramatów, których w tym kraju powstawało mnóstwo (a jednym z czołowych reprezentantów gatunku był reżyser i aktor Emilio Fernández, znany z roli generała Mapache w Dzikiej bandzie).

Najlepszym przykładem werystycznego stylu gry, jakim zachwyciła Pina Pellicer, jest film Macario (1960) w reżyserii Roberta Gavaldóna na podstawie opowiadania Bruna Travena pod takim samym tytułem (ze zbioru Nocny gość). Bruno Traven jest też autorem Skarbu Sierra Madre (1927), znakomicie zekranizowanego w 1948 roku przez Johna Hustona. Macario to pierwszy meksykański film wyróżniony nominacją do Oscara w kategorii film obcojęzyczny (przegrał rywalizację na korzyść Źródła Bergmana). Jest to opowieść z pogranicza realizmu i fantastyki, inspirowana baśnią braci Grimm Der Gevatter Tod. Tytułowy bohater (w tej roli Ignacio López Tarso) jest drwalem i każdego dnia ciężko pracuje. Ciągle odczuwa głód, bo jedzenie oddaje dzieciom. Gdy w Święto Zmarłych widzi pieczonego indyka, marzy o tym, by go zjeść w całości i z nikim się nie dzielić. Jego żona (Pina Pellicer) próbuje spełnić jego marzenie – kradnie sąsiadowi indyka, przyrządza i w tajemnicy oddaje mężowi. Świetna jest scena, w której próbuje schować indyka przed wzrokiem dzieci, psa i ptaków. Gdy Macario w leśnej głuszy próbuje zaspokoić głód, spotyka trzech mężczyzn, których przyciągnął zapach mięsa. Ci mężczyźni to: Diabeł, Bóg i Śmierć. Biedak dzieli się tylko z tym ostatnim, który w nagrodę daje mu wodę z magicznego źródła. Woda ma moc uzdrawiania, co czyni wkrótce głównego bohatera bogatym i sławnym.

Film zasługuje na wyróżnienie ze względu na doskonałe połączenie surowego realizmu z mroczną baśnią o bardzo mocnym przekazie. Opowieść zyskała bardzo dobrą oprawę wizualną. Czarno-białe zdjęcia plenerowe, kameralne portrety ludzi, finałowa sekwencja z masą świec symbolizujących ludzkość – to wszystko świetnie prezentuje się na ekranie za sprawą Gabriela Figueroi, jednego z najwybitniejszych meksykańskich operatorów. Aktorstwo jest zaś bliższe naturszczykom z filmów neorealistycznych niż zawodowym aktorom z wystudiowanym, manierycznym stylem. Oprócz Macario godnym polecenia filmem z udziałem Piny Pellicer jest niekonwencjonalny amerykański western w reżyserii Marlona Brando Dwa oblicza zemsty (1961). Siostrą Piny była aktorka Pilar Pellicer (1933–2020), doceniana m.in. za występ w La Choca (1974) Emilio Fernándeza; zmarła wskutek powikłań po COVID-19.

LUPE VÉLEZ (1909–1944)

Druga – po Dolores del Río – meksykańska aktorka, która odniosła ogromny sukces w Hollywood. Obdarzona wielką charyzmą, zdolnościami wokalno-tanecznymi i talentem komediowym, występowała w meksykańskim wodewilu, rewii broadwayowskiej, hollywoodzkich dramatach i komediach. Zaczynała filmową karierę jeszcze w kinie niemym, świetny występ zaliczając między innymi w melodramacie Davida W. Griffitha Lady of the Pavements (1929; film został nakręcony jako niemy, ale nagrano też ścieżkę dźwiękową, która zaginęła). Wyraźny meksykański akcent i raczej przeciętna znajomość angielskiego nie okazały się dla niej przeszkodą w pokonaniu bariery dźwiękowej w Hollywood. W cyklu „W starym kinie” można ją było zobaczyć w zabawnej scenie u boku Stana Laurela (Flipa) i Laurela Hardy’ego (Flapa) w komedii Tu rządzi humor (Hollywood Party, 1934, reż. Ryszard Bolesławski i in.).

Wystąpiła w jednym z najodważniejszych filmów tak zwanej „ery pre-Code”, trwającej do połowy 1934, kiedy to zaczęto rygorystycznie przestrzegać Kodeksu Haysa. Mowa o „afrykańskim thrillerze” Kongo (1932) Williama J. Cowena. Oparty na sztuce teatralnej z 1926 roku film wykorzystywał ówczesną modę na tematy afrykańskie, dodając do dżunglowej scenografii i czarnych tubylców elementy sadyzmu i makabry. Głównym bohaterem jest kaleki tyran Flint Rutledge (Walter Huston), który wykonuje przed tubylcami magiczne sztuczki, by ich przekonać, że jest półbogiem. W jego umyśle kiełkuje okrutny plan zemsty na człowieku, przez którego został sparaliżowany, i na jego niewinnej córce Ann Whitehall (Virginia Bruce). Lupe Vélez zagrała postać pomocnicy tyrana, współuczestniczki jego knowań – w jednej scenie jej głowa zostaje odcięta, by potem wrócić na swoje miejsce.

Był to w pewnym sensie remake niemej produkcji Na zachód od Zanzibaru (1928) Toda Browninga z główną rolą Lona Chaneya, ale w oryginalnej scenicznej wersji grał Walter Huston, który powtórzył rolę w dźwiękowej ekranizacji. Obok niego znakomitą, pełną emocji kreację stworzyła Virginia Bruce. Na ich tle Lupe Vélez wypadła gorzej. Meksykańska aktorka większe pole do popisu otrzymała w późniejszej fazie kariery – przede wszystkim jako ognista Carmelita zwana Meksykańską Złośnicą (Mexican Spitfire) w serii ośmiu filmów zainicjowanych muzyczno-romantyczną komedią The Girl from Mexico (1939). Z perspektywy czasu Kongo jednak lepiej się zestarzało niż przełomowy dla Lupe cykl komediowy. Ostatnią rolę zagrała w meksykańskiej adaptacji powieści Emila Zoli pt. Nana. W latach 1933–39 Lupe Vélez była żoną Johnny’ego Weissmullera, odtwórcy roli Tarzana. Gdy w wywiadzie zapytano ją złośliwie, dlaczego nie nauczy się lepiej angielskiego, odpowiedziała: „Byłam żoną faceta, który umie powiedzieć tylko »Ja Tarzan, ty Jane«, więc nie mógł mnie nauczyć języka”. Pięć lat po ich rozwodzie Weissmuller był jednym z tych, którzy nieśli trumnę z ciałem Meksykańskiej Złośnicy.

14 grudnia 1944 roku będącą w czwartym miesiącu ciąży aktorkę znaleziono martwą w sypialni. Śmierć nastąpiła po zażyciu dużej dawki barbituranów (75 tabletek Seconalu). Miała 36 lat. Obok niej leżał list zaadresowany do jej ówczesnego partnera, austriackiego aktora Haralda Marescha: „Niech Bóg ci wybaczy i mnie również, ale wolę odebrać życie sobie i naszemu dziecku, niż sprowadzić na niego hańbę”. A na odwrocie było napisane: „Jak mogłeś, Harald, udawać tak wielką miłość do mnie i naszego dziecka, skoro cały czas nas nie chciałeś? Nie widzę innego wyjścia dla mnie, więc powodzenia i żegnaj, kochająca Lupe”. Wynikało z tego, że nie chciała urodzić nieślubnego dziecka, a Maresch odmówił poślubienia jej. Obwiniany o śmierć aktorki Maresch został potępiony w środowisku filmowym i jego kariera utknęła w martwym punkcie. Po latach pojawiły się publikacje, które rzuciły nowe światło na tę tragedię. Wielu badaczy i biografów zaczęło rozpowszechniać teorię, że ojcem dziecka Lupe Vélez był Gary Cooper, z którym miała romans. W liście samobójczym Lupe rzuciła oskarżenia na Marescha, by nie zaszkodzić reputacji Coopera. O aktorce pisał także Kenneth Anger w książce Hollywood Babylon (1959) opisującej skandale w branży filmowej. Miejskie legendy, które tworzył Anger, były potem niejednokrotnie rozpowszechniane jako historie prawdziwe. Według jego publikacji połknięta przez Lupe dawka Seconalu nie była śmiertelna, spowodowała tylko wymioty i aktorka… utonęła z głową w muszli klozetowej. Żaden raport, zeznania świadków ani zdjęcia zrobione na miejscu tragedii tego nie potwierdzają.

SONJA ZIEMANN (1926–2020)

Aktorka niemiecka, bardzo popularna w powojennych Niemczech Zachodnich. Sukcesy w rewii i operetkach sprawiły, że dostawała najczęściej role w komediach muzycznych. Sama uważała je za kiczowate i nie była zadowolona z rozwoju kariery. Pierwszą ambitną rolę dramatyczną zagrała w koprodukcji polsko-niemieckiej Ósmy dzień tygodnia (1958) w reżyserii Aleksandra Forda. Film w latach 50. trafił do kin w RFN i USA, ale w Polsce został zakazany i oficjalnej polskiej premiery doczekał się w 1983 roku, z 25-letnim opóźnieniem. Dzieło jest adaptacją noweli Marka Hłaski, co w kontekście Sonji Ziemann jest istotną informacją, gdyż aktorka została żoną tego pisarza do jego śmierci w 1969 roku, która nastąpiła po przedawkowaniu środków nasennych. Siedem miesięcy po tej tragedii przeżyła kolejną – jej jedyny syn (z poprzedniego małżeństwa) zmarł na raka w wieku 16 lat.

Kolejne małżeństwo zawarła w 1989, a jej wybrankiem był Charles Regnier (1914–2001), jeden z najbardziej rozchwytywanych niemieckich aktorów. Poznali się jeszcze przed małżeństwem z Markiem Hłaską – wystąpili razem w thrillerze szpiegowskim The Secret Ways (1961) Phila Karlsona na podstawie Ostatniej granicy (1959) Alistaira MacLeana. Producentem i główną gwiazdą filmu był Richard Widmark, a scenariusz napisała jego żona Jean Hazlewood. Zdjęcia realizowano w Zurychu i Wiedniu, akcja toczy się w Wiedniu i Budapeszcie, a w rolach węgierskich patriotów obsadzono Niemców: Waltera Rillę i Charlesa Regniera. Rzecz dzieje się po stłumieniu powstania węgierskiego w 1956 roku. Pogrążony w długach Amerykanin (Richard Widmark), mający doświadczenie bojowe, zostaje międzynarodowym szpiegiem. Wynajęty przez tajemniczą grupę otrzymuje zadanie odnalezienia i ewakuacji z komunistycznych Węgier pewnego profesora, który wsławił się działalnością antykomunistyczną. W eskapadzie towarzyszy mu córka profesora (Sonja Ziemann), która bez zgody Amerykanina wbija do pociągu do Budapesztu, udając jego sekretarkę.

Interesujący przykład zimnowojennego kina szpiegowskiego, który powstał rok przed pierwszym filmem o Jamesie Bondzie. To sprawiło, że bliżej mu do stylowego kina noir i filmów w rodzaju Trzeciego człowieka (1949) Carola Reeda niż czystego eskapizmu spod znaku 007. W stylu klasycznego kina akcji jest finał – trzyma w napięciu, ale nie jest zbyt wiarygodny. Zwraca uwagę instrumentalnie zróżnicowana ścieżka dźwiękowa niejakiego Johnny’ego Williamsa (link; to jedno z pierwszych ważnych dokonań w karierze kompozytora, który w chwili obecnej może pochwalić się 52 nominacjami do Oscara i pięcioma statuetkami). Zapomniany i nie pozbawiony słabych stron, ale mimo wszystko godny polecenia film z jedną z niewielu anglojęzycznych ról Sonji Ziemann – inne to między innymi komedia o epidemii ospy A Matter of WHO i dramat wojenny Most w Remagen).

korekta: Sandra Popławska

0 komentarze:

Publikowanie komentarza