ONI CIĘ ZABIJĄ. Piekło w nowojorskim hotelu

They Will Kill You (2026 / 94 minuty) 
reżyseria: Kirill Sokolov 
scenariusz: Kirill Sokolov & Alex Litvak


Dla Kirilla Sokolova ten film to nie tylko kolejny krok w karierze, ale też symboliczny początek nowego etapu. Reżyser, który po sprzeciwie wobec wojny w Ukrainie opuścił Rosję, zadebiutował w amerykańskim systemie produkcyjnym i to od razu z budżetem sięgającym 20 milionów dolarów. W realizacji projektu pomogli mu inni imigranci – rodzeństwo z Argentyny, Andy i Barbara Muschietti, którzy objęli funkcje producentów.

Oni cię zabiją to brawurowa mieszanka horroru okultystycznego, czarnej komedii i survivalowego filmu akcji z domieszką sztuk walki. Intryga toczy się wokół hotelu-pułapki, który z zewnątrz wygląda jak ekskluzywna enklawa dla najbogatszych, a w rzeczywistości okazuje się starannie zaprojektowaną areną przemocy i rytuałów satanistycznych. Dość wyraźnie wybrzmiewa tu kpina z nowojorskich elit i ich zamkniętego świata – przynależność do niego ma swoją cenę i wymaga ofiar.

Fabuła, przynajmniej na pierwszy rzut oka, cechuje się prostotą. Bohaterka Asia Reaves (Zazie Beetz) po traumatycznych przeżyciach z młodości powraca z nowymi doświadczeniami i nową motywacją do działania. Gdy zatrudnia się jako pokojówka w nowojorskim hotelu The Virgil, szybko okazuje się, że to nie jest cicha przystań dla zmęczonych wędrowców, lecz prawdziwe piekło. Miejsce, w którym luksusowa fasada skrywa pole gry, gdzie klasa uprzywilejowana bawi się kosztem zwykłych ludzi znajdujących się na samym dole hierarchii. Jednak Asia nie trafiła tu przez przypadek – choć nie może być jeszcze pewna z czym ma do czynienia, jest przygotowana, by stoczyć brutalną walkę.

Autorzy scenariusza Kirill Sokolov i Alex Litvak pozwolili swojej wyobraźni działać bez ograniczeń. Dzięki temu wychodzi na prowadzenie autorski bezkompromisowy styl, mimo niewątpliwych inspiracji – od Dziecka Rosemary i kina samurajskiego przez Sama Raimiego i Quentina Tarantino, a kończąc na współczesnych hitach w stylu Ready or Not. Wystarczy wspomnieć, że w jednej scenie bohaterka jest śledzona przez pełzającą gałkę oczną i już wiadomo, z jakim kinem mamy do czynienia. Na pewno nie każdemu taka jazda po bandzie się spodoba, ale osoby wybierające się na ten film do kina raczej wiedzą, czego mogą się spodziewać. Co więcej – istnieje spora szansa, że i tak zostaną zaskoczeni, bo film konsekwentnie przekracza kolejne granice absurdu.

Hotel The Virgil (oczywiste nawiązanie do Wergiliusza z Boskiej komedii Dantego) to idealne odzwierciedlenie piekła – z każdą kondygnacją, tak jak z każdym kolejnym kręgiem piekielnym „gość” natrafia na nowe, coraz bardziej nieprzyjemne niespodzianki. Doskonale ze stylem reżysera współgra warstwa wizualna oraz dźwiękowo-muzyczna. Choreografia ruchów kamery jest bardzo przemyślana, precyzyjna jak w sztuce walki. Scenografia – od korytarzy przez pokoje, windę i ukryte przejścia –  została zaprojektowana w sposób funkcjonalny i sugestywny, tak aby nie tylko budować klimat piekielnego miejsca, lecz także stanowić arenę dynamicznej akcji. Podobnie zresztą jak rekwizyty, którymi posługują się bohaterowie podczas konfrontacji. Zabawa jest tym bardziej satysfakcjonująca, że od strony muzycznej też się postarano. Zarówno oryginalne utwory (autorstwa Carlosa Rafaela Rivery), jak i adaptowane (np. piosenka Bloody Samurai) tworzą energetyczną, spójną warstwę dźwiękową, idealnie współgrającą z dynamiką tej szalonej opowieści.

Na pozytywny odbiór filmu ogromny wpływ ma obsada, w szczególności Zazie Beetz (znana z Jokera i serialu Atlanta). W filmie Kirilla Sokolova widać nie tylko  jej charyzmę i emocje, lecz przede wszystkim duży wysiłek fizyczny, który – w połączeniu z licznymi scenami kaskaderskimi oraz wyraźną przewagą efektów praktycznych nad cyfrowymi – przekłada się na autentyczność i intensywność obrazu. Aktorzy drugoplanowi także dołożyli do pieca – Heather Graham, Tom Felton, Patricia Arquette stanowią osobliwą, śmieszno-straszną ekipę antagonistów, która świetnie bawi się swoimi rolami. I co najważniejsze – zabawa udziela się widzom.

Oni cię zabiją to rozrywka na wysokim poziomie – zabawna, intensywna i świadomie przerysowana, nakręcona z dużą wyobraźnią i pełną kontrolą nad gatunkowym chaosem. Każdy element tego dzieła pracuje na wspólny efekt. Czysta gatunkowa przyjemność, która szybko nie wyleci z głowy. Jeśli film „nie zabije” cię w trakcie seansu, to z dużym prawdopodobieństwem wyjdziesz z sali kinowej w dobrym nastroju i z poczuciem, że to był udany seans.

0 komentarze:

Prześlij komentarz